Ośrodek I ZWZ-AK Grójec

Z Jabcok

Ośrodek I ZWZ-AK Grójec – jeden z dziewięciu lokalnych ośrodków najpierw Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej na terenie Obwodu Grójec-„Głuszec”, obejmujący teren miasta Grójca oraz gminę Kobylin.

Historia

W ramach tworzonej struktury organizacyjnej konspiracji wojskowej Związku Walki Zbrojnej na terenie Obwodu Grójec-„Głuszec” najwcześniej został powołany Ośrodek I obejmujący teren miasta Grójca oraz gminę Kobylin. Komendant Obwodu por. Wacław Granat („Ryś”), po zaprzysiężeniu pchor. sł. st. sap. Bogusława Kolwasa („Stopka”) polecił mu w grudniu 1939 roku zorganizowanie Ośrodka I, powierzając jednocześnie funkcję komendanta[1]. Następcami „Stopki” byli ppor. sł. st. Edward Zdanowicz a od 1943 do 17 stycznia 1945 roku kpt. sł. st. Stefan Głogowski („Józef”). Na przełomie 1939 i 1940 roku „Ryś” oraz „Stopka” zaprzysięgli i przyjęli do organizacji trzech mieszkańców Grójca, podchorążych rezerwy: Mieczysława Czajkowskiego („Chmiel”), Jerzego Łukowskiego („Lenko”) i Jerzego Łuczyńskiego oraz Tadeusza Pietrzaka („Puchacz”) z gminy Kobylin. Stali się oni zalążkiem kadry dowódczej, do której werbowali podoficerów na stanowiska dowódców drużyn oraz żołnierzy.

W ciągu pierwszego roku konspiracji skupiono się głównie na tworzeniu „trójek” i „piątek”, podstawowych komórek podziemnego wojska. Organizatorem jednej z pierwszych „piątek” w Grójcu był pchor. łączności Henryk Filipczak („Faja”). Weszli do niej Jerzy Bańkowski, Marian Kołomański („Sęp”), Tadeusz Stankiewicz („Kloc”), Zygmunt Łach, Jan Zylberg („Żan”). Z czasem z tych „trójek” i „piątek” uformowały się drużyny i szkieletowe plutony. Powstały wówczas trzy plutony w Grójcu dowodzone przez ppor. Wawrzyszczaka („Andrzej”) i ppor. Albina Woźniakowskiego oraz jeden w gminie Kobylin dowodzony przez ppor. Henryka Hłasko („Damazego”). Zadaniem pilnie wówczas realizowanym było gromadzenie, konserwowanie i magazynowanie broni, tj. karabinów, pistoletów, a także szabel, bagnetów i wszelkiego rodzaju oporządzenia wojskowego oraz amunicji i granatów. W Grójcu broń była przechowywana w magazynach-schronach wykonanych przez braci Stefana („Wir”) i Tadeusza Kozłowskich w zabudowaniach gospodarczych posesji Stefana Dębowskiego, znajdującej się za rzeźnią, oraz przez Tadeusza Kuczyńskiego („Sokół”) i Romualda Bekasiewicza przy ulicy Ogrodowej.

Już w 1940 roku Ośrodek I poniósł dotkliwe straty. Zostali aresztowani przez Gestapo: Jerzy Łączyński, Władysław Biernacki i Henryk Kwiatkowski[2]. Mimo ciężkich tortur stosowanych przez Niemców w czasie śledztwa nie wydali nikogo. Wszyscy trzej zostali wysłani do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Jerzy Łączyński został zagryziony przez obozowe psy. Zginął również Władysław Biernacki.

W ostatnich latach wojny wobec nasilania się akcji dywersyjnych Niemcy umieścili w ważnych dla nich obiektach znajdujących się na terenie powiatu grójeckiego kilkunastoosobowe posterunki żołnierzy Wehrmachtu. Byli to tzw. ozdrowieńcy, ranni na froncie wschodnim, tu odbywający rekonwalescencję. Jeden z takich posterunków mieścił się na terenie Spółdzielni Rolniczo-Handlowej w Grójcu. Członkiem jednostki wartowniczej był tutaj Czech noszący imię Karol, który nawiązał kontakt z Marianem Kołomańskim („Sęp”)[3] i przekazał mu kilka pistoletów oraz amunicję. Powiedział on do „Sępa”: „Musicie się bronić, bo Niemcy was wymordują”. Udzielał on również w budynku zajmowanym przez posterunek niemiecki schronienia osobom zagrożonym aresztowaniem. Kołomański, który obsługiwał stację benzynową znajdującą się w pobliżu Syndykatu, prowadził obserwację pojazdów wojskowych, a ponadto wskazanych osób, w tym również Romana Poniatyszyna i Bogdana Kłocewiaka, który był na usługach Schupo. Na Kłocewiaku, tak jak i na Poniatyszynie, wykonano wyrok śmierci.

Do stacji benzynowej prowadzonej przez Kołomańskiego przyjeżdżał co jakiś czas kierowca szefa Gestapo w Grójcu oferując sprzedaż bonów benzynowych, ponieważ Niemiec potrzebował pilnie pieniędzy. Jednocześnie przekazywał informacje o działalności i metodach Gestapo. Mówił o tym, że gestapowcy bestialsko katują więźniów, a ciała tych, którzy zmarli w czasie śledztwa wywożą poza miasto i zakopują w polu. On też przyniósł do „Sępa” wiadomość, że gestapowcy wybierają się do Olszewa koło Goszczyna, gdzie mieli aresztować dużą liczbę osób i prosił o ostrzeżenie zagrożonych. Uprzedził również o zamierzonym aresztowaniu ppor. Tadeusza Wierzbickiego („Soplica”, „Tygrys”) z Mogielnicy, który w porę powiadomiony – uciekł.

Podatki ściągane od obywateli polskich służyły celom wojennym okupanta. Podziemie, poprzez swoich ludzi, zaniżało, fałszowało rzeczywiste dochody niektórych podatników. Różnicę pomiędzy rzeczywistą wysokością świadczeń, a wyliczoną w ten sposób kwotą przekazywano do kasy podziemia. W urzędzie skarbowym w Grójcu tę podwójną buchalterię prowadził Franciszek Stępień.

Organizacja dysponowała trucizną, która była przechowywana w szafie pancernej znajdującej się w urzędzie skarbowym w Grójcu[4]. Kiedy został aresztowany pracownik akcyzy dobrze znający siatkę konspiracyjną i zachodziła obawa, że w czasie śledztwa będzie sypał, została podjęta decyzja otrucia go. Do więzienia, gdzie przebywał aresztowany, przekazano paczkę z żywnością i piwem, do którego wsypano truciznę. Na skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności piwo wypił strażnik – członek AK i zmarł. Natomiast aresztowany pracownik akcyzy, którego Niemcy podejrzewali o jakieś sprzeniewierzenia, został po pewnym czasie zwolniony.

Z terenu Ośrodka I prowadzono łączność radiową z Londynem.

Przypisy

  1. Relacja Bogusława Kolwasa.
  2. Relacja Bogusława Kolwasa potwierdzona przez Wacława Granata oraz J. Ślaski, Polska Walcząca t. IV, s. 420.
  3. Relacja Mariana Kołomańskiego.
  4. Relacja E. Góreckiego.

Bibliografia