Akcja na Caritas
Akcja na „Caritas” – największa akcja zbrojna żołnierzy Armii Krajowej Obwodu „Głuszec”–Grójec w latach okupacji niemieckiej, której efektem było uwolnienie 26 Polaków z gestapowskiego więzienia mieszczącego się w budynku „Caritas” w Grójcu, w tym szefa komórki kontrwywiadu Obwodu, kapitana Macieja Gabały. Akcja miała miejsce w nocy z 26 na 27 marca 1944 r.
Historia
Wprowadzenie
Grójec znalazł się pod panowaniem niemieckim już 8 września 1939 r. Wkrótce mieszkańcy Grójca w pełni odczuli znaczenie podziału na rasę panów i podludzi oraz warunki okupacyjnej rzeczywistości - aresztowania, wywózki na roboty, wywiezienie grójeckich Żydów do getta w Warszawie. Jednak wraz z narastającym terrorem organizował się także opór. Rozrastały się struktury Polskiego Państwa Podziemnego, aż w końcu powstała największa armia podziemna Europy – Armia Krajowa. W jej składzie funkcjonował obwód grójecki o kryptonimie „Głuszec”. Konspiracja na terenie „Głuszca” była niezwykle aktywna – obejmowała szkolenie wojskowe, tajne komplety, wywiad i kontrwywiad, przyjmowanie zrzutów, sabotaż i utrzymywanie łączności.
Na przełomie 1943 i 1944 r. niemiecki terror rozszalał się na niespotykaną dotychczas skalę: aresztowania przetaczały się przez miasto i okolicę, okupant był coraz bardziej brutalny i bezwzględny. Jedną z ofiar stał się człowiek dla grójeckiego podziemia niezwykle cenny. Kapitan Maciej Gabała, na co dzień powiatowy komisarz granatowej policji, w konspiracji szef komórki kontrwywiadu obwodu, został aresztowany przez gestapo w nocy z 17 na 18 marca. Dowództwo AK podjęło decyzję o jego odbiciu. Czasu nie było wiele. Niemcy mieli tylko dwa rozwiązania: wydusić z więźnia zeznania lub przekazać go na Szucha do Warszawy. W obu przypadkach finał dla polskiego kapitana byłby ten sam, czyli okrutna śmierć.
Przygotowania do akcji
W akcję zaangażowały się wszystkie siły obwodu. Wspaniałą pracę przeprowadzili wywiadowcy, ustalając kolejno liczebność i uzbrojenie Niemców w budynku Caritasu, rozpracowując jego obronę, a ostatecznie zdobywając nawet odręczny szkic więziennej piwnicy z dokładnym umiejscowieniem celi „Marka” (konspiracyjny pseudonim kapitana Gabały). Całością akcji na Caritas dowodził kapitan „Halny” (Dionizy Rusek). Bezpośredni atak miał poprowadzić porucznik „Błysk” (Jan Warnke), dowódca Kedywu „Głuszca”. A zadanie nie było łatwe do realizacji, ponieważ siły niemieckie w samym tylko Grójcu obliczano na około 500 żołnierzy (rozsianych po całym obszarze). Na szczęście czujący się pewnie Niemcy nie ufortyfikowali strategicznych punktów w jakiś szczególny sposób. Dodatkowo na termin akcji wybrano taki dzień, w którym – jak się spodziewano - licznie odwiedzający miejscowe kasyno Niemcy nie będą po jego opuszczeniu „w pełni sprawni”.
Szczegółowy plan uderzenia opracowano na odprawie w Trzylatkowie. Dowódca wyraźnie podkreślił, że uczestnicy akcji mają być ochotnikami. Żołnierze AK w liczbie około 150-180 zostali podzieleni na trzy grupy szturmowe, które miały zaatakować budynek i na grupy osłonowe z zadaniem powstrzymania ewentualnej niemieckiej odsieczy z innych punktów miasta oraz zniszczenia linii łączności. Ostateczna koncentracja oddziałów odbyła się na terenie Modrzewiny, skąd o godzinie 21:00 nastąpił wymarsz w kierunku Grójca przez Wilczogórę. Po dotarciu na miejsce akowcy rozlokowali się wzdłuż ulicy Mogielnickiej, zajmując podwórza i sienie kamienic naprzeciwko obiektu (grupy szturmowe). Pozostałe oddziały odcinały od miejsca planowanej akcji siedzibę Schupo przy ulicy Szpitalnej, kompanię bezpieczeństwa przy Mleczarni, budynki Starostwa, PSP nr 1 oraz siedzibę żandarmerii przy ulicy Piłsudskiego. Tuż przed atakiem odcięto linie telegraficzne do najbliższych garnizonów.
Rozpoczęcie akcji
Akcję rozpoczął jej dowodzący kapitan „Halny”, wydał rozkaz: „Błysk – zaczynaj!”. Była punktualnie godzina 24:00 w nocy z 26 na 27 marca 1944 r. W stronę budynku Caritasu, będącego w czasie wojny siedzibą niemieckiego gestapo, pomknęły pierwsze, mierzone pociski. Pod ich osłoną grupy szturmowe AK rozpoczęły wdzieranie się na teren obiektu. Po stronie niemieckiej zaskoczenie było całkowite, co przyczyniło się do pełnego sukcesu akcji.
Grupy szturmowe (osłaniane ogniem kolegów z drugiej strony ulicy) rozbiły bramy i drzwi. W ruch poszły łomy. Granaty szybowały w każdy kąt szturmowanych pomieszczeń już w środku budynku. Granat, „seria”, „skok” i tak, raz za razem, czyszczono z Niemców biurowe pokoje. Jedna z grup dotarła do piwnicy, gdzie nie stwierdzono obecności przeciwnika. Po krótkiej chwili ponad 20 więźniów z niedowierzaniem patrzyło na swoich wybawicieli, reagując w różny sposób. Jednego z uwolnionych musiano potraktować kułakiem w zęby, bo - koniecznie chcąc dołączyć do AK - zaczął wyrywać broń jednemu z żołnierzy. Wśród uratowanych był też kapitan Gabała. W najgorszym stanie znajdował się niejaki Cechrzycki skatowany przez gestapowców w czasie śledztwa. Po opanowaniu części budynku akowcy zniszczyli wszelkie znalezione dokumenty i urządzenia. Po odniesieniu sukcesu do walczących przyszedł rozkaz przerwania akcji i odwrotu.
Akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Wszyscy więźniowie zostali uwolnieni i przewiezieni w bezpieczne miejsca. Żaden z grupy około 100 żołnierzy Armii Krajowej uczestniczących w akcji nie zginął. Trzech żołnierzy odniosło rany – najcięższe „Słoń” (Bolesław Pierzchalski), który ostatecznie stracił oko, a operacja z powodu braku środków przeciwbólowych była bardzo trudna; dwóch pozostałych było lekko rannych. Podobne straty ponieśli Niemcy.
Powodzenie akcji odbicia polegało na całkowitym zniszczeniu łączności telefonicznej wszystkich lokalizacji w Grójcu, w których stacjonowało Gestapo jednocześnie z atakiem na więzienie w piwnicach budynku „Caritasu”. Brak łączności nie pozwolił Niemcom ochraniającym więzienie na ściągnięcie pomocy z zewnątrz. Zaskakująca jest bierność pozostałych sił niemieckich, które nie zareagowały odpowiedni sposób. To dowodzi doskonałości polskiego planu, co przyznali nawet sami Niemcy, wyrażając się o przeprowadzonym ataku z uznaniem.
Konsekwencje
W odwecie za grójecką akcję w Warszawie rozstrzelano 20 więźniów, ale w samym powiecie represjom przeciwstawił się niemiecki starosta Werner Zimmermann. Nie znamy dokładnej liczby odbitych więźniów. Waha się ona od 26 do 30 ludzi. Spośród nich jeden, będący niemieckim konfidentem, został zlikwidowany w czasie odwrotu. Niestety nie przeżył skatowany Cechrzycki, który zmarł w Wilczorudzie. Kapitan Maciej Gabała, którego w celu zatarcia śladów przewożono w różne miejsca, dzięki akcji grójeckiego podziemia uniknął strasznego losu. Informację o skutecznej i brawurowej akcji w Grójcu umieszczono w „Biuletynie Informacyjnym” AK, a porucznik „Błysk” (Jan Warnke), podporucznik „Marek” (E. Świtalski) oraz podchorąży „Słoń” (Bolesław Pierzchalski) otrzymali Krzyże Walecznych.