Stanisław Dobiasz
Stanisław Dobiasz (ur. 29 kwietnia 1912 w Głuchowie, zm. 16 lipca 1995[1] w Warszawie) – prozaik, malarz i rzeźbiarz prymitywista, mechanik-racjonalizator.
Życiorys
Urodził się 29 kwietnia 1912 w Głuchowie, jako syn Anny z Wasilewskich i Jakuba. Już w 1914 r. przeniósł się wraz z rodzicami do Warszawy, ale nie zapomniał o Grójeckiem jako miejscu pochodzenia rodziny. Z wyrywkowych informacji o pracach i miejscach zamieszkania ojca (robotnika folwarcznego w Falęcinie i piwowara w Głuchowie), dziadka Szymona (furmana w Drwalewie, robotnika rolnego tamże oraz w Falęcinie i w Lewiczynie), pradziadka Jana (bartnika urodzonego we wsi Konie), wynika, że pisarz pochodził z wędrującej rodziny robotników najemnych, stosunkowo najtrwalej zakotwiczonej w Falęcinie. Przeniesienie się do Warszawy ułatwiła rodzinie siostra Dobiaszowej, mieszkająca już na tzw. Godlaku – obszernej i zatłoczonej posesji u zbiegu ulic Dobrej i Bednarskiej na Powiślu, zasiedlonej w większości przez przybyszów ze wsi, nie posiadających najczęściej zawodowych kwalifikacji i stałej pracy.
W tym środowisku Dobiasz żył do wojny. W 1919 r. rozpoczął naukę w tzw. szkole księdza Siemca na ul. Wiślanej. Szkoła ta łączyła elementarną edukację z nauką zawodu (szewstwo, stolarstwo, ślusarstwo). W 1921 r. przeniósł się do zwykłej szkoły powszechnej na ul. Drewnianej, którą ukończył wieczorowo w 1927 r. chwytając się w dzień różnych dorywczych zajęć zarobkowych, m.in. pracy gazeciarza. W latach 1927–1931 pracował i uczył się brązownictwa w „Fabryce Wyrobów Metalowych. G. Roszkowski” przy ul. Freta, gdzie w 1929 wyzwolił się na czeladnika. Zredukowany, powrócił do dorywczej pracy (m.in. tragarza, piaskarza), przerwanej dwuletnią służbą wojskową (Batalion Elektrotechniczny w Nowym Dworze, 1933–1935). Zmobilizowany w sierpniu 1939, znalazł się po 17 września w oddziale rozbrojonym przez oddział radziecki. Puszczony wolno, dostał się do niewoli niemieckiej, ale uciekł z transportu pod Krakowem. Okupację spędził w Warszawie, pracując ciągle mniej lub bardziej dorywczo, m.in. w ślusarskim zakładzie „Avia” przy ul. Siedleckiej na Pradze.
W grudniu 1944 wstąpił na ochotnika do 1. Dywizji Wojska Polskiego. Przydzielono go najpierw do artylerii przeciwlotniczej, a potem do teatru dywizyjnego. Zdemobilizowany na własną prośbę we wrześniu 1945 powrócił do Warszawy. Pracował jako ślusarz w zakładzie Borkowskich (1946), konserwator maszyn w Fabryce Maszyn Budowlanych Braci Rzewuskich (1947–1949), trafił wreszcie do Przedsiębiorstwa Konserwacji Architektury Monumentalnej, w którym, na stanowisku głównego mechanika, przepracował do 1961 r. Kierował ważnymi odcinkami prac m.in. przy odbudowie Starego Miasta, gmachów Filharmonii, Opery, Sejmu, Ministerstwa Kultury. Typowy „inżynier z awansu” wsławił się wieloma ulepszeniami oraz wynalazkami (m.in. frezarki do obróbki miękkiego kamienia) a także tym, że podczas przyjęcia u prezydenta Bieruta nie poprosił, wzorem innych zasłużonych, o bardzo potrzebne mu mieszkanie, lecz o autograf. W 1961 r. zdobył dyplom ślusarza maszynowego i podjął pracę w Miejskim Przedsiębiorstwie Remontowo-Budowlanym jako główny mechanik i kierownik bazy maszynowej. W 1967 roku przeszedł do Zakładu Doświadczalnego Polskiego Radia i Telewizji, gdzie dotrwał do emerytury (1977).
Niemal przez całe życie Dobiasz przejawiał zainteresowanie twórczą działalnością artystyczną. Ucząc się brązownictwa (które zresztą też jest zajęciem artystycznym), uczęszczał krótko na samodzielnie opłacane lekcje rysunku. W okresie narzeczeństwa otarł się o środowisko studentów warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jako bezrobotny usiłował zarabiać grą i śpiewem, był na tyle uzdolniony muzycznie, że został zaangażowany - przez znanego dyrygenta i kompozytora Jana Maklakiewicza - do amatorskiego chóru przy Gazowni Miejskiej na Powiślu i chóru przy kościele Św. Krzyża (1931–1933). Sporadycznie śpiewał dla radia i dla filmu. W czasie wojny uczestniczył w tajnym zespole śpiewaczym M. Rybaka w Ursusie, a po wstąpieniu do armii był w teatrzyku dywizyjnym reżyserem, aktorem, śpiewakiem solistą oraz autorem tekstów skeczy i piosenek. Po wojnie współpracował - jako autor piosenek, skeczy i wierszy okolicznościowych - z Zespołem Estradowym Zjednoczenia Robót Kamieniarskich.
Szerszy rozgłos i prawdziwie twórczą satysfakcję przyniosła Dobiaszowi jednak dopiero amatorska działalność artystyczna w dziedzinie tzw. płaskorzeźby polichromowej (wykonywanej na desce lub płycie, intensywnie i pomysłowo kolorowanej), którą rozpoczął na początku lat sześćdziesiątych, po rozstaniu się z pracą przy odbudowie i renowacji zabytków, gdzie zapoznał się z wieloma tajnikami rzemiosła artystycznego. Już w 1965 roku urządzono mu indywidualną wystawę w Warszawie, a wkrótce włączono jego prace do zestawu prezentującego polską sztukę ludową poza granicami kraju. Razem z pracami innych artystów „naiwnych”, m.in. Teofila Ociepki i Nikifora Krynickiego, wysyłane były na wystawy do Buenos Aires (1968), Edynburga (1968), Londynu (1969), Sztokholmu (1970, 1971), Berlina Zachodniego (1971, 1972, 1979, 1980), Rzymu (1972, 1973), Budapesztu i Wiednia (1974). Trafiły też do zbiorów Muzeów Etnograficznych w Warszawie i Krakowie.
Rozgłos zdobyty twórczością plastyczną wzbudził zainteresowanie prasy i wydawców literackim talentem Dobiasza i ośmielił go do ujawnienia prób pisarskich. Pojedyncze wiersze opublikował w „Tygodniku Kulturalnym”, „Przekroju”, „Księdze pamiątkowej Polskiego Radia” oraz w antologii Jana Szczwieja pt. Poeci robotnicy. Księga twórczości (1979, str. 624). Wysłał wspomnienia na trzy konkursy pamiętnikarskie; jedno z nich, wyróżnione w konkursie na pamiętniki warszawiaków w 1970 r., zostało opublikowane w tomie Pamiętniki robotników Warszawy (1976). Prawdziwym debiutem literackim Dobiasza stała się jednak dopiero książka wspomnieniowa Chłopcy z ferajny Godlaka (1981), przedstawiającą przedwojenne Powiśle. Jej czytelniczy sukces zachęcił autora do napisania dalszego ciągu wspomnień (Zostało nas czterech z ferajny, 1983) oraz do powieściopisarstwa. Opublikował cztery awanturniczo-romansowe powieści, z których jedna tylko (Po wojnie pod kolumną Zygmunta, 1986), odwołuje się do warszawskich doświadczeń biograficznych autora. Pozostałe korzystają z jego znajomości dawnej i nowej Warszawy, ale wiedzę tę wykorzystują jedynie do stworzenia wiarygodnego tła dla całkowicie umownych wątków miłosnych i przygodowych (Nienawidzę Seneki, 1984; Salto mortale, 1988), a nawet fantastyczno-naukowych (Gorhom, 1988). W 1985 r. został przyjęty do Związku Literatów Polskich.
Dobiasz, jako prozaik, debiutował w wieku, w którym do literatury wchodzą zwykle już tylko pamiętnikarze, nie mający najczęściej ambicji literackich. On jednak dojrzał w pisarstwie także możliwość realizacji tęsknot artystycznych i zamanifestowania własnej przynależności do świata twórców kultury - co było przecież dawnym jego marzeniem, jak najbardziej zresztą uzasadnionym licznymi talentami oraz wytrwałością w dążeniu do ich cząstkowego choćby spełnienia. I dlatego jego proza ma wartość podwójną. W swojej części wspomnieniowej ma niezaprzeczalną i oczywistą wartość wiarygodnego zapisu egzotycznego i bezpowrotnie minionego świata dawnej proletariackiej Warszawy (Chłopcy z ferajny Godlaka) albo, nie mniej ciekawej, rzeczywistości czasów odbudowy stolicy (Zostało nas czterech z ferajny). Cala jego twórczość stanowi wyjątkowo pełny dokument świadomości literackiej pisarza-amatora o proletariackiej genealogii, a zwłaszcza charakterystycznego dla tej świadomości stosunku do kultury, literatury, języka.
Potwierdzeniem tej wyjątkowości jest fakt, że aż trzy z książek Dobiasza (obydwa tomy wspomnień i powieść Gorhom), opatrzone zostały obszernymi komentarzami - rozprawami naukowymi pióra Rocha Sulimy, badacza kultury, profesora Uniwersytetu Warszawskiego. Wskazał on, i gruntownie zinterpretował, najistotniejszy wyróżnik owej świadomości, nazwany „postawą prezentacyjną”, która polega na eksponowaniu własnych działań i cech uważanych za godne powszechnego zainteresowania lub szacunku, za decydujące o przynależności do określonej roli społecznej, cieszącej się, w mniemaniu zainteresowanego, podziwem i uznaniem. Znalazło to wyraz w działalności plastycznej Dobiasza, w której najchętniej podejmował motywy usankcjonowane wielką tradycją kulturową (Diana i Akteon, Ostatnia wieczerza, Romulus, Przed potopem), patriotyczną (Zamach na Kutscherę, Barykada) lub specyficzną tradycją warszawską (Zabawa na Gnojnej, Zaczarowana dorożka, Bar pod Retmanem). Wiedząc o owym nastawieniu prezentacyjnym, łatwiej jest zrozumieć, dlaczego autor świetnych wspomnień mógł stać się, mimo narracyjnej sprawności i pomysłowości, tylko miernym powieściopisarzem. We wspomnieniach - zaspokajając niejako popyt na określone, usankcjonowane wzorce „warszawskości” mógł bez trudu „zaprezentować się” jako uczestnik kultury dawnego Powiśla - honornego, zawadiackiego i cwaniackiego - czy jako uczestnik heroicznego dzieła odbudowy. W powieściach stać go było, co najwyżej, na zademonstrowanie znajomości konwencji, utożsamianych przez niego z beletrystyką, oraz umiejętności posługiwania się językiem, uważanym przez niego za piękny. Niestety, wzory literackie Dobiasza pochodziły z okresu jego pierwszych czytelniczych fascynacji zapomnianą już zeszytową literaturą brukową czy innymi odmianami literatury popularnej.
Wspomnienia z przedwojennego Powiśla i z powojennej odbudowy wyróżniają się korzystnie z całego dorobku Dobiasza, ponieważ tylko w nich mógł - pozostając jednocześnie w zgodzie z potrzebą dobrego zaprezentowania się w oczach innych - zdać sprawę z największej fascynacji i największej przygody swego życia. Wbrew rozpowszechnionej opinii, Dobiasz wcale nie był jakimś typowym przedstawicielem środowiska robotniczego lub proletariackiej dzielnicy. Był nuworyszem, „zielonym warszawiakiem”, przybyszem, ciągle przed wojną zagrożonym odrzuceniem przez miasto - z powrotem w Grójeckie lub do baraków dla bezrobotnych na Annopolu. Powiśle, a potem centrum Warszawy, odczuwane też jako symbol cywilizacji miejskiej i kultury narodowej, stanowiły dla Dobiasza życiowe wyzwanie, któremu trzeba było sprostać pod groźbą odsunięcia się w jakąś egzystencję niewyobrażalnie wprost zdegradowaną. Dlatego opis zadomowienia się w „ferajnie”, wybijania na jej czoło, oswajania śródmieścia, ma u Dobiasza wymiar pełnego doświadczenia ludzkiego, a nie - wymiar folklorystycznego czy etnograficznego opisu. Dlatego praca przy rekonstrukcji architektury monumentalnej dała mu tyle życiowej i twórczej satysfakcji.
Fascynacja miastem i „warszawskością” ma, jako swoją drugą i konieczną stronę, niechęć do wsi i prowincji, która u Dobiasza nie może posiadać innego imienia niż Grójec. „Warszawa to nie Grójec, gdzie na Rynku, chcą czy nie chcą, spotykają się co dzień wszyscy mieszkańcy” - czytamy w Po wojnie pod kolumną Zygmunta (str. 61). Wzmiankowana pamięć Grójeckiego jako miejsca pochodzenia rodziny jest w znacznej mierze pamięcią miejsca, z którego szczęśliwie udało mu się wyrwać. Jedyne, obszernie odnotowane w Chłopcach z ferajny, wiejskie wspomnienie ojca dotyczy, porażającej okrucieństwem, sceny z dzieciństwa spędzonego „na służbie”. Wspominając powrót z tułaczki 1939 roku, Dobiasz pisze o nocy spędzonej we wsi pod Grójcem - jako o przykrej konieczności, opóźniającej utęsknione spotkanie z Warszawą „pachnącą” mu „jak świąteczny wielkanocny placek” (Zostało nas czterech z ferajny, s. 63). Po kilku latach, podczas przymusowego noclegu w Grójcu, na ciężarówce, wspomina tamte dni „wodząc oczyma z wysokości platformy po ciemnym rynku mieściny” (j.w., s. 291).
Grójeckie zostało trwale zapamiętane przez Dobiasza jako kontrastowe tło dla własnego, miejskiego i kulturowego, awansu. Nie jest to miłe przeciwstawienie, warto jednak zobaczyć w nim pamiątkę dawnego czasu, podobnie jak fascynacji Warszawą i w całej drodze Dobiasza do pisarstwa.
W związku z udziałem w szlaku bojowym I Armii, zasługami dla odbudowy Warszawy, osiągnięciami racjonalizatorskimi, Dobiasz był wielokrotnie odznaczany. Mógł się poszczycić m.in. Medalem za Odrę, Nysę i Bałtyk, Medalem za Warszawę, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Odznaką Honorową „Za Zasługi dla Warszawy”, Brązowym Medalem „Za Zasługi dla Obronności Kraju”, Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi Racjonalizatora Produkcji, Złotym Krzyżem Zasłużonego Konstruktora.
Był żonaty z Janiną z Górskich (ślub 19 października 1939), miał syna Andrzeja (ur. 1944), który został lekarzem kardiologiem. Dąbrowski zmarł 16 lipca 1995 r. w Warszawie[1].
Przypisy
Bibliografia
- Zygmunt Ziątek, Dobiasz Stanisław, [w:] Słownik wiedzy o Grójeckiem – zeszyt piąty, Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza – oddział w Grójcu, 1996, s. 17-22 – na podstawie źródeł:
- Janina Ramm, Polichromie Stanisława Dobiasza, „Stolica” 1977, nr 8;
- Ryszarda Kazimierska, Pasje warszawskiego ślusarza, „Życie Warszawy” 1979, nr 50;
- Karol Jackowski, Film życia, „Głos Pracy - Magazyn” 1980, nr 159;
- Roch Sulima, Kultura ferajny, wstęp do: Chłopcy z ferajny Godlaka, Warszawa 1981;
- Beata Sowińska, Na dawnym Powiślu, „Życie Warszawy” 1981, nr 239;
- Barbara Pietkiewicz, Wypisy z życiorysu S.D., „Kobieta i Życie” 1982, nr 16;
- Halina Przedborska, Jak wielki cmentarz, „Dziennik Ludowy” 1982, nr 34;
- Roch Sulima, Homo agens, wstęp do: Zostało nas czterech z ferajny, Warszawa 1983;
- Mirosław Prandota, Kształt wyobraźni, „Przegląd Tygodniowy” 1984, nr 20;
- Michał Mońko, Podwieczorek u Bieruta, „Polityka” 1984, nr 31;
- Anna Sułkowska, Robotnik robi w kulturze, „Chłopska Droga” 1985, nr 18;
- Anna Sułkowska, Wszystkie jego miłości, „Kobieta i Życie 1987, nr 18;
- Tadeusz Żochowski, Niezwykły świat S.D., „Za Wolność i Lud” 1988, nr 12;
- Zdzisław Szeląg, Radomskie vademecum literackie: Stanisław Dobiasz, „Tygodnik Radomski” 1988, nr 42;
- Roch Sulima, Tradycje literatury brukowej a współczesna kultura środowisk robotniczych, posłowie do Gorhom, Warszawa 1988.