Budki Petrykowskie: Różnice pomiędzy wersjami
Nie podano opisu zmian |
Nie podano opisu zmian |
||
| Linia 18: | Linia 18: | ||
== Bibliografia == | == Bibliografia == | ||
[[Kategoria:Miejscowości]] | |||
Wersja z 01:10, 6 lip 2024
Budki Petrykowskie – wieś położona w województwie mazowieckim, w powiecie grójeckim, w gminie Pniewy, ok. 21 km na północny zachód od Grójca. Przez wieś przebiega droga krajowa DK 50.
W 2006 roku wieś zamieszkiwało 80 osób.
Historia
Miejscowość po raz pierwszy zanotowana została na mapie kwatermistrzowskiej z roku 1839, w formie Petrykowskie Budy. Pierwszy jej człon określa charakter osady. Budami zwano osady leśne, „których mieszkańcy trudnili się przetwórstwem drewna, pszczelarstwem, myślistwem”. Po wykarczowaniu lasu stawała się osadą rolną. Wyraz buda zapożyczony został z języka niemieckiego, Bude = buda, ciupka. Człon drugi nazwy miejscowości lokalizuje ją w pobliżu wsi Petrykozy. Pierwszy człon uległ zdrobnieniu i od 1921 r. brzmi Budki Petrykowskie.
Wieś powstała za sprawą właściciela ziemskiego Karola Wohlhübnera, który w 1825 sprowadził osadników niemieckich. 30 września 1921 w 15 budynkach mieszkało 98 osób, w tym 25 katolików, 66 ewangelików, 7 innych wyznań chrześcijańskich. Wszyscy zadeklarowali narodowość polską.
● Więcej w osobnym artykule: Ewangelicy.
W końcu lipca 1944 r. potomkowie osadników opuścili małą ojczyznę (Heimat) i wyjechali do III Rzeszy (Vaterland).
Mord w Budkach Petrykowskich
● Więcej w osobnym artykule: Mord w Budkach Petrykowskich.
1 grudnia 1945 r. we wsi doszło do skrytobójczego mordu politycznego dokonanego przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej - zamordowano działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego: Zbigniewa Tadeusza Hanke (sędziego Sądu Grodzkiego w Grójcu i delegata Rządu na Kraj, przewidywanego przez rząd RP w Londynie na wojewodę warszawskiego), Bolesława Łukowskiego, kierownika Spółdzielni Rolniczo-Handlowej „Rolnik” i Tadeusza Liszkiewicza, żołnierza Armii Krajowej i nauczyciela grójeckiego liceum. Czwarty z aresztowanych, rolnik z Kolonii Krobów, Józef Sikorski, przeżył. Kiedy usłyszał strzał, upadł, a później wygrzebał się z płytkiego grobu. To dzięki niemu prawda o zbrodni wyszła na jaw – zawiadomił władze PSL i złożył zeznanie przed sądem.