Długowola
Długowola – wieś położona w województwie mazowieckim, w powiecie grójeckim, w gminie Goszczyn.
Zgodnie z nazwą wieś jest długa. W środku staw – raj dla wędkarzy, ważny element pejzażu i świadek miejscowej historii.
Historia
W czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej Długowola stanowiła część starostwa niegrodowego Goszczyn. W 1660 r. miała 67,5 włóki. Część ziemi, tj. półtorej włóki, zwolniona była od wszelkich poborów, gdyż gospodarował na niej Jakub Burza, chłop służący w piechocie wybranieckiej. Do służby wojskowej zobowiązany był także wójt, ale w tym czasie włóki wójtowskie trzymał starosta goszczyński. Czynsz opłacano tylko z dwóch obsianych włók, bo reszta gruntów, z powodu zarazy i wojny szwedzkiej, leżała odłogiem. Nawet karczma nie ocalała. Nadpalił się sąsiedni bór sosnowy, zwany Księżakiem.
Po drewnianym dworze ziemiańskim pozostała brama wjazdowa wraz ze stajnią. Razem z matką mieszkał w nim Roman Dal Trozzo, z wykształcenia rolnik, a z zamiłowania myśliwy, filozof i... kawaler. Był bożyszczem dam. W regionie komentowano długowolskie polowania na zające, bażanty czy kuropatwy, połączone z ucztami i balami. Pan Roman raczył gości m.in. kawiorem, wykwintnymi potrawami z ryb i drobiu, serami, owocami, śliwowicą, francuskim koniakiem, najlepszego gatunku winem. Rozochoconym gościom do tańca przygrywała warszawska orkiestra kapelmistrza Adamusa. Walce, kontredanse, mazury i oberki prowadził wzięty wodzirej Koziełł-Poklewski. W oberku nikt nie mógł dorównać braciom Suskim!
Teraz, podczas jubileuszów, wesel czy zabaw, muzyka rozbrzmiewa w stojącej nad stawem remizie. Bo Długowola stoi Ochotniczą Strażą Pożarną. To ona rozporządza stawem, działa na rzecz lokalnego środowiska. Druhom nie brak poczucia humoru i fantazji, z rozrzewnieniem opowiadają zasłyszane od dziadków anegdoty o Romanie Dal Trozzo. Dziedzic na sierpniowy odpust do Lewiczyna zwykł jeździć ponoć… saniami. Jako pobożny katolik w 1906 r. ufundował kapliczkę ku czci Maryi Niepokalanie Poczętej.
W Długowoli wspomina się także inne nietuzinkowe postaci, np. nauczyciela Jana Kupca czy – aż trudno uwierzyć – Leonida Breżniewa (miał tu nocować w styczniu 1945 r.). Genius loci znakomicie uchwycił Tadeusz Zaremba, kościelny parafii Goszczyn, który spisał w grudniu 2006 r. znaną mu z autopsji historię Długowoli. Wspomniał m.in. szkołę, kółko rolnicze, mleczarnię, punkt skupu owoców, gromadzką radę narodową, poborców, wiosenne tarło karasi w stawie, wizytę obrazu Matki Bożej czy ks. Władysława Peteckiego, proboszcza parafii Goszczyn:
Pamiętam jak majówki
W kapliczce śpiewano
Panny się schodziły
Później randkowano
[…]
Pamiętam jak Krupiński
Łowił ryby w stawie
Później rozdawano je
W kłótni wrzawie.