1806
edycji
Nie podano opisu zmian |
Nie podano opisu zmian |
||
| Linia 1: | Linia 1: | ||
'''Goszczyn''' – wieś położona w województwie mazowieckim, w [[Powiat grójecki|powiecie grójeckim]], w [[Gmina Goszczyn|gminie Goszczyn,]] około 15 km na południe od [[Grójec|Grójca]]. | '''Goszczyn''' – wieś położona w województwie mazowieckim, w [[Powiat grójecki|powiecie grójeckim]], w [[Gmina Goszczyn|gminie Goszczyn,]] około 15 km na południe od [[Grójec|Grójca]]. | ||
Siedziba [[Gmina Goszczyn|gminy Goszczyn]] - najmniejszej terytorialnie gminy w powiecie grójeckim - oraz parafii pod wezwaniem św. Michała Archanioła, należącej do dekanatu mogielnickiego, archidiecezji warszawskiej. | Siedziba [[Gmina Goszczyn|gminy Goszczyn]] - najmniejszej terytorialnie gminy w powiecie grójeckim - oraz parafii pod wezwaniem św. Michała Archanioła, należącej do dekanatu mogielnickiego, archidiecezji warszawskiej. | ||
== Historia == | |||
=== Nazwa === | |||
Według etymologów pierwotna forma nazwy miejscowości Goszczyn brzmiała Goszczyno. Jest to nazwa dzierżawcza od formy osobowej Goszcza, wywodząca się od staropolskich złożonych imion typu Gościmir, Gościsław. Obecna forma nazwy miejscowości utrwaliła się od XV wieku i funkcjonuje do dziś. Tradycja jednak wywodzi nazwę wsi od przesadnej gościnności jej mieszkańców. | |||
=== Średniowiecze === | |||
Początki Goszczyna giną w mrokach dziejów naszych. Nie ma tutaj na miejscu żadnych dokumentów, ponieważ przez częste pożary były zniszczone. | |||
Pierwsze ślady osadnictwa w Goszczynie i Bądkowie datuje się na XII wiek. Goszczyn został założony jako osada książęca na gruntach Bądkowa, nad strugą będącą dopływem Dylówki uchodzącej w Przybyszewie do Pilicy. W XIV w. istniał Goszczyn jako wieś, a raczej jako sołtysostwo należące do książąt mazowieckich. Już w tym okresie mieszkaniec Goszczyna o imieniu Piotr wyjechał za granicę i rozpoczął studia na uniwersytecie wiedeńskim. | |||
W roku 1382 książę mazowiecki Janusz Starszy nadał Goszczynowi przywilej rządzenia się prawem chełmińskim (niemieckim). Miasta, które powstały na bazie prawa chełmińskiego otrzymywały niezwykle korzystne przywileje. Mieszczanie dysponowali własnym sądownictwem i samorządem, mogli prowadzić swobodną wymianę handlową bez cła i innych opłat. Prawo to regulowało również kwestie spadkowe – według wcześniej obowiązujących przepisów po zmarłym dziedziczyć mogli wyłącznie synowie, według nowych – także kobiety i krewni z linii bocznych. Oprócz tego wprowadzono zunifikowany system miar i wag, system karny, cywilny i regulacje mennicze. Nowe zasady prawne pozwalały mieszczanom na swobodne sprzedawanie dóbr, budowanie młynów wodnych, określały wysokość podatku powszechnego płaconego władzy zwierzchniej, czyli zakonowi, ustalało sposób odbywania służby wojskowej. | |||
W dniu 25 kwietnia 1386 r. książę Janusz darował Goszczyn Tomaszowi Golińskiemu. W 1400 r. kolejny mieszkaniec Stanisław Albert wyjeżdża, aby pobierać nauki w Akademii Krakowskiej. | |||
Korzystne wówczas położenie, w miejscu skrzyżowania traktu północ-południe z Grójca do Nowego Miasta nad Pilicą i drugiego ze wschodu, sprzyjało rozwojowi handlu i rzemiosła, a także szybkiemu przekształceniu Goszczyna w miasto, na prawie chełmińskim. Ośrodkiem rozplanowania lokacyjnego stał się usytuowany w miejscu połączenia dróg – obszerny, prostokątny plac rynkowy, którego główny zarys do dziś pozostał czytelny. | |||
W 1425 roku książę Janusz Starszy przywilejem wydanym w Bądkowie wyniósł Goszczyn do rzędu miast i uwolnił od opłaty cła w całym swoim państwie. Pozwolił mieć łaźnie, postrzygalnie i wagę, z których czynsz i dochód miało pobierać miasto. W roku 1428 Klemens de Mrokowo, jeden z pierwszych wójtów Goszczyna, sprzedaje wójtostwo Stanisławowi Mazurowi z Leśniewa. W 1477 r. książę mazowiecki Konrad III Rudy zezwolił na odbywanie w Goszczynie trzech jarmarków oraz targów w każdą sobotę. | |||
Na dokumencie z 1536 r. zachował się odcisk piętnastowiecznej pieczęci Goszczyna z herbem miasta. Przedstawia on w błękitnym polu żółtą wieżę zbudowaną z ciosu, z otwartym czarnym prześwitem bramy, trójdzielny dach i dwa po bokach wieży wykusze zwieńczone spiczastymi daszkami, również w złotej bramie. Taki sam motyw architektoniczny symbolizował w przeszłości ustrój samorządowy wykreowanej na miejskość osady. Wokół herbu umieszczono łaciński napis „Sigilum Civitatis costinensis” (pieczęć miasta Goszczyna). | |||
Pierwowzór tego herbu przechowywany jest w oddziale Czapskich Muzeum Narodowego w Krakowie. | |||
=== Rozkwit miasta (1526–1657) === | |||
Po wcieleniu Mazowsza do Korony król Zygmunt I przeznaczył w 1526 roku Goszczyn i folwark Bądków na uposażenie księżnej mazowieckiej Anny, siostry ostatnich Piastów. | |||
''„W okresie swojego panowania dała się poznać jako władczyni mądra i popierająca rozwój swoich ziem. Regularnie odwiedzała swoje dobra i gospodarskim okiem patrzyła na zasobność miast i dobrobyt poddanych. Podczas swojego panowania wydała wiele dokumentów dotyczących Goszczyna, jak też i łagodnym okiem patrzyła na poczynania mieszczan zmierzające do wzrostu autorytetu miasta.”'' | |||
Gdy Anna wyszła za mąż za Stanisława Odrowąża ze Sprowy, sejm zakończył spór między królem Zygmuntem I Starym, a młodą parą i zmusił Annę do zrzeczenia się praw do Mazowsza. Goszczyn jako starostwo niegrodowe wraz z całym Mazowszem dostał się w 1537 roku królowej Bonie, która szczególną opieką otaczała całe miasto. Lustracja z czasów gdy była administratorką zawiera opis folwarku w Bądkowie, w którym „''sad – jest tam niemały, ale w nim drzewo stare i wiele się go od wiatru połomiło, jest drzewo rozliczne, ale nieczęsto rodzi, mało ten sad pożytku uczyni, szczepów by trzeba uczynić''”. Folwark w Bądkowie obejmował Goszczyn, Kozinę, Długowolę, Pacew i miał powierzchnię 40 włók, po 12 zagonów każda, na których mieszkało i pracowało 66 kmieci i 10 ogrodników. W tym okresie w folwarku było 40 ogrodów. | |||
Królowa Bona potwierdziła wszystkie dawne przywileje miasta, a dnia 14 maja 1539 roku wydała nowy przywilej dający Goszczynowi prawo wyrębu w lasach Strumienieckich. ''„Tak więc księżnej Annie zawdzięcza Goszczyn to, że Królowa Bona po otrzymaniu tych dóbr czyniła mieszczanom nadania, aby utwierdzić ich w swej królewskiej dobroci. I czyniła mądrze. Do dziś sady te są domeną miejscowego rolnictwa i dumą sadowników”.'' | |||
W roku 1540 królowi Zygmuntowi I mieszkańcy wnieśli podanie, w którym piszą, że odwiecznie byli uwolnieni od dostarczania podwód, a teraz są pociągani do powinności. Po tym król nakazał, aby mieszkańców Goszczyna raz na zawsze uwolnić od dostarczania podwód. Te same przywileje potwierdzają następni królowie polscy. | |||
Tak samo król Stefan Batory dnia 9 lipca 1576 roku potwierdza przywileje dawniej otrzymane. Dekretem z dnia 16 lipca 1594 roku królowa Anna Jagiellonka pozwoliła miastu Goszczyn wybudować ratusz i jatki za opłatę czynszu pobieranego na potrzeby miasta. | |||
W XVI w. Goszczyn jako miasto miał 12 łanów, a Kozina - 17,5 łanów. Mieszczanie płacili 26 złotych szosu, czyli podstawowego podatku płaconego na rzecz skarbu państwa. Goszczyn był własnością królewską. Królewszczyzny na Mazowszu powstawały z dawnych dóbr książąt mazowieckich po włączeniu ich do Korony. Wielki pożar nawiedził Goszczyn w 1557 roku, podczas którego, spłonęło niemal całe miasto. Królowa Polski Anna Jagiellonka w 1594 r. zezwoliła na budowę ratusza i jatek w Goszczynie oraz na opłatę czynszu miasta. | |||
Święcicki w opisie Mazowsza podaje, że wszyscy mieszkańcy Goszczyna są wybornymi sitarzami. Plotą sita z końskiego włosia, a z łyka lipowego wyrabiają przetaki, które potem służą młynarzom do oczyszczania otrębów. Ze swoimi znakomitymi wyrobami przedzierali się z wielkim trudem na Węgry, a nawet do Szwecji, powracając stamtąd ze znacznym zyskiem. Widząc tak piękną pracę obywateli Goszczyna król Zygmunt III Waza w 1614 roku potwierdził cech sitarzy i nadał miastu 4 jarmarki: w Kwietną Niedzielę, na Zielone Świątki, podczas święta Matki Bożej Zielnej (15 sierpnia) i święta Michała Archanioła (29 września). W dalszych latach te przywileje potwierdzają: król Władysław IV dnia 10 marca 1633 roku, król Jan Kazimierz dnia 30 kwietnia 1663 roku i król August III dnia 8 sierpnia 1763 roku. | |||
W XVI w. Goszczyn zaliczał się do znakomitych miast na Mazowszu. Lustracja z roku 1560 przekonuje cyframi o pomyślności tego miasta. A mianowicie wykazuje, że w Goszczynie było 421 domów, a mieszkańców 2000. Między nimi było 27 piwowarów, wyrabiających w 30 browarach 755 warów piwa. „Wyroby te eksportowano nawet poza granice kraju – do Czech i Węgier, co przyczyniło się do wzrostu zamożności mieszkańców grodu, przeżywającego swój złoty wiek na przełomie XVI i XVII stulecia”. Jak podano wcześniej Goszczyn słynął z wyrobu sit, gdyż samych sitarzy było siedemdziesięciu. Miasto było zamożne, czerpało dochody z rzemiosła i handlu oraz posiadało połowę wsi Zaborów. W roku 1574 dochody miasta wynosiły 183 florenów 20 groszy. W 1578 r. miasto uiszczało 26 zł szosu. Już same liczby świadczą korzystnie o rozwoju i stanie miasta. Król Polski Stefan Batory 12 sierpnia tego roku przyznał mieszczanom Goszczyna prawo posiadania ogrodów wymierzanych z rozkazu królowej Bony. | |||
Przyczyną upadku znaczenia Goszczyna był ucisk i zdzierstwo starostów. Jaskrawym przykładem wykorzystywania urzędu publicznego jako łatwego i szybkiego sposobu dorobienia się był Marcin Falęcki herbu Leszczyc. Trzymał się kurczowo klamki dworskiej. Wysługiwał się królowi Zygmuntowi Augustowi. Był dworzaninem, bywał na rewizjach różnych starostw. Król zrobił go ekonomem księstwa mazowieckiego. Po królu Falęcki doznawał najwięcej przychylności ze strony królewny Anny. Za wierne zasługi został Falęcki pod koniec życia starostą bądkowskim. Za króla Stefana Batorego jest starostą goszczyńskim. Zdzierstwa i ucisk Marcina Falęckiego przechodziły wszelkie granice. Od mieszkańców wymagał, aby czynili rozmaite robocizny. Piwowarom zabierał kotły i kadzie, aby nie mogli warzyć piwa. Stodoły ze zbożem zamykał i pod karą nie pozwalał ich otwierać, przeciwnych zaś temu kazał wsadzać do więzienia, a nawet do nich strzelać. Tych, którzy nie stosowali się do nakazu i wykradali zboże ze swoich stodół, przykuwano za szyję tuż przy samej ziemi. Pewnego razu żona Falęckiego rzuciła się na jednego mieszczanina, wyrwała mu brodę i dotkliwie pobiła. Wszystkie te bezprawia są wyliczone w dekrecie królowej Anny Jagiellonki, gdzie powiedziane jest, że mieszkańcy Goszczyna byli gorzej traktowani niż w niewoli tureckiej. | |||
Od roku 1573 ekonom Falęcki regularnie wypłacał dziesięciny duchowieństwu i od tegoż roku są na to dowody - kwity. Ale od 1583 roku Falęcki jest ciągle w zatargu z klerem. Dziesięciny z tego starostwa należały się biskupowi i wikariuszom warszawskim od św. Jana. Wikariusze, dnia 31 marca 1583 roku, skarżyli Falęckiego przed konsystorzem, że nie płaci dziesięciny z Bądkowa. To poskutkowało, bo Falęcki zapłacił dziesięciny i później już lepiej pilnował tej sprawy, bo dnia 23 marca 1584 roku wicekustosz św. Jana z Warszawy potwierdza kwitem odbiór dziesięciny z Bądkowa z zeszłego roku. Biskup poznański, Łukasz Kościelecki, kwituje Falęckiemu odbiór dziesięcin stołowych z Goszczyna, Bądkowa, Długiej Wolicy (Długowoli) i Koziny za 1585 roku. Ale już w 1587 roku biskup Łukasz Kościelecki puszcza w dzierżawę dziesięciny za 210 zł. rocznie. Marcin Falęcki dzierżawił Goszczyn od królowej Anny Jagiellonki jeszcze w 1594 roku. Był on wykonawcą jej poleceń dla dobra miasta. Kiedy stary ratusz się spalił, to z polecenia królowej wystawił nowy ratusz i jatki. | |||
Jednak po upływie stulecia sprawy przedstawiały się o wiele gorzej. Przyszły wojny, pożary, ucisk starostów, ludność emigrowała do Warszawy, która stała się siedzibą polskich władców w 1596 roku. Tam też skupiał się przemysł i handel, wszystko to razem było przyczyną upadku Goszczyna. | |||
W 1657 r. Książę Siedmiogrodu Jerzy II Rakoczy, w drodze do Warszawy, najechał między innymi na Goszczyn, co spowodowało zahamowanie rozwoju miasta w XVII w. Odtąd Goszczyn staje się osadą rolniczą i przybiera coraz bardziej wygląd wsi. | |||
=== Upadek (II poł. XVII wieku - XIX w.) === | |||
Lustracja z 1661 roku wykazuje zapaść gospodarczą i wyludnienie. Goszczyn był osiadły na 37,5 włókach. Był w tym mieście pobudowany przed kilkoma laty ratusz, cech sitarski. Suma dochodów z miasta wynosiła 327 florenów 3 grosze. Na 37,5 włókach zasianych było tylko 18 włók, a reszta to opuszczone pola i odłogi od siedmiu lat. To wszystko stało się na skutek braku ludzi do pracy i inwentarza, który pochłonęła wojna. W mieście było 250 mieszkańców w 42 domach, a opuszczonych domów było 91. Z 27 piwowarów utrzymało się zaledwie 7. Nie lepiej przedstawiał się po wojnach szwedzkich niedaleki Grójec. W 1564 roku Grójec liczył 210 domów, a po zalewie szwedzkim zostało tylko 16 zabudowań. Spis z 1660 roku wykazuje, że w Goszczynie bywają 4 razy do roku jarmarki, które odbywały się w soboty, ale potem przeniesiono je na niedziele. Widocznie w niedzielę była większa frekwencja i mogli handlować Żydzi. Te jarmarki co roku przynosiły mniej więcej 18 florenów dochodu. | |||
Rejestr z 1663 roku wykazuje, że w Goszczynie znajdowało się już tylko 23 domy, a w roku 1676 Goszczyn liczył zaledwie 100 mieszkańców. | |||
Goszczyn był starostwem niegrodowym. Leżał na Mazowszu w ziemi czerskiej. Według lustracji z 1664 roku należały do tego starostwa: miasto Goszczyn i 4 wsie z folwarkami (Bądków, Kozina, Długowola i Paczew). W bitwie pod Chocimiem w 1673 roku zginął jeden ze starostów goszczyńskich, koniuszy królowej i łowczy koronny Jan Żelęcki herbu Trach. | |||
Nieobojętnym dla rozwoju Goszczyna był odnotowany w 1693 r. wielki pomór bydła. Następnie w 1717 r. wybuchła epidemia zarazy w mieście i na przedmieściach Koziny dziesiątkując mieszkańców. | |||
W niektórych spisach urzędowych przezywano to starostwo dzierżawą Bądków, od głównej wsi, która do niego należała. Bądków był ulubioną rezydencją książąt mazowieckich. Ale w księgach referendarii koronnej z 1792 roku mówi się o starostwie goszczyńskim. | |||
W 1771 roku starostwo goszczyńskie miał książę Stanisław Lubomirski herbu Szreniawa, marszałek wielki koronny wraz ze swoją małżonką Elżbietą, opłacając z niego kwarty 1014,28 zł., a hyberny 904,28 zł. Po jego śmierci w roku 1783 majątek został przyznany dożywotnio jego małżonce, która po roku sprzedała starostwo goszczyńskie Józefowi Nieborowskiemu herbu Prawdzic. Ostatnim tenutariuszem był Kasper Józef Nieborowski. | |||
Podczas Księstwa Warszawskiego należał Goszczyn do Departamentu Warszawskiego. Był wtedy miastem słabo zbudowanym, w którym żyło 500 mieszkańców, w tym 60 Żydów. Rozwijało się rzemiosło, piwowarstwo, powstała cegielnia i 2 wiatraki. Jednakże większość mieszczan nadal utrzymywała się z rolnictwa. W roku 1789 burmistrzowi Kazimierzowi Dzwonkowskiemu udało się odzyskać zagrabiony przez starostów ratusz i część gruntów miejskich. ''„W czasie insurekcji kościuszkowskiej starosta goszczyński Kasper Nieborowski, powołany do Komisji Porządkowej Księstwa Mazowieckiego miał obowiązek dopilnować, aby z miasteczka Goszczyna z 12 kominów jednego rekruta i z każdych 5 dymów rolniczych też po jednym (według lustracji z 1790 r.) rekruci dostarczeni byli”.'' | |||
Rada Zastępcza Tymczasowa stwierdziła, że w ziemi czerskiej, a szczególnie w Goszczynie nie uruchomiono pospolitego ruszenia ku obronie powszechnej w efekcie czego ośmiu Moskali mogło mieć śmiałość wnieść do miasta Goszczyna i tam bezkarnie furaże naznaczać. Nieco wcześniej, 19 lutego 1794 r. Rada Nieustająca zarządziła zorganizowanie wyborów do magistratów miast wolnych (królewskich) Rzeczypospolitej. 21 marca 1794 r. doniesiono z miasta Goszczyn, że urzędów miejskich żadnych, burmistrza, wójta, rajców ławników nie wybrała. | |||
Częste pożary i wojny przyczyniły się do upadku dawnej świetności Goszczyna. Po III rozbiorze Polski miasto znalazło się w zaborze pruskim: Departament Warszawski Prus Zachodnich. | |||
Rzemieślnicy wynieśli się z miasta, a sitarze zupełnie zanikli. Goszczyn stał się osadą rolniczą. Jeszcze w 1792 roku znajdowało się tutaj 11 ulic, potem zostały tylko 3 i bardziej wyglądał na wiejską osadę niż na miasto. Wprawdzie w wieku XVIII zaczęła się powiększać ludność Goszczyna. W roku 1777 w mieście było już 66 domów i 396 mieszkańców. Dwadzieścia lat później domów było 76, a mieszkańców 498. W tym okresie pobudowano cegielnię, dwa wiatraki i browary. W roku 1808 było już 616 osób, a w ciągu kolejnych pięćdziesięciu lat zwiększyła się do 791 mieszkańców. Przed powstaniem styczniowym Goszczyn liczył 763 mieszkańców, w tym 655 katolików i 108 Żydów, mieszkających w 92 domach. Autor opracowania o Goszczynie w Encyklopedii Powszechnej podaje, że w roku 1862 w Goszczynie był tylko jeden dom murowany i 91 drewnianych, kościół parafialny i kaplica również drewniane. Poza tym w Goszczynie znajdowały się 4 wiatraki ubezpieczone na 14.700 rubli, magistrat i murowana elementarna szkoła parafialna, która powstała w 1816 roku. | |||
=== XIX wiek === | |||
W 1807 r. Goszczyn wchodził w skład Księstwa Warszawskiego, zaś w 1815 po klęsce Napoleona, znajdował się w Królestwie Polskim pod zaborem rosyjskim. Już w tym czasie nie spotykamy żadnych targów i jarmarków. Wreszcie po powstaniu styczniowym odebrano tytuł miasta i Goszczyn stał się osadą. | |||
W aktach metrykalnych, w księdze zmarłych za lata 1856-1870 już w dniu 21 lipca 1870 roku, w spisanym akcie zgonu, po raz pierwszy wymienia się Goszczyn jako osadę. Ogólny upadek, zmniejszenie liczby ludności oraz czynna walka z zaborcą spowodowały odebranie praw miejskich. Ukazem Rządzącego Senatu z 1 lipca 1869 r. zdecydowano o przekształceniu postanowieniami Komitetu Urzędującego dla Spraw Królestwa Polskiego miasta Goszczyn na osadę od 1 stycznia 1870 r., a wraz z nim również Przybyszewa, Mogielnicy i Warki. Na ten okres przypadał kres świetności miasta. Był to wielki cios dla jego mieszkańców. Mimo to nigdy nie straciło swojego charakteru, a goszczynianie pomni mieszczańskich tradycji tworzyli związki kulturalne i polityczne, jak też uczestniczyli w walkach narodowo - wyzwoleńczych. | |||
Do dnia dzisiejszego, krążą wśród mieszkańców opowiadania o dawnej świetności Goszczyna i o jego upadkach, o zaraźliwych chorobach, które dziesiątkowały ludzi. | |||
Jedna opowieść głosi, że w czasie takiej epidemii, tylko cztery, czy pięć rodzin uratowało swoje życie, chroniąc się do lasu za Goszczynem, znajdującym się przy łące zwanej Brody i pijąc wodę ze znajdującego się tam zdrowotnego źródełka. Jeszcze kilkanaście lat temu w miejscu, gdzie znajdowało się źródełko, wypływała woda. Obecnie całkiem zaszło ziemią i zarosło trawą. Istnieją również legendy na ten temat. A oto jedna z nich: | |||
''Jednej nocy, a było to między godziną dwunastą, a pierwszą, szedł jakiś mieszkaniec Goszczyna i przechodził przez kładkę drewnianą położoną nad rowem. Kiedy miał przechodzić, w jasnym świetle ukazała mu się niewiasta i rzecze: “przenieść mnie przez tę kładkę”. Mieszczanin się bardzo zląkł, a do tego niewiasta była olbrzymiego wzrostu i potężnej tuszy. Ale mimo to, drżąc ze strachu wziął niewiastę na plecy, a ona okazała się być lekką jak piórko. Po przeniesieniu jej na drugą stronę rowu, niewiasta powiedziała: “dobry człowieku, jutro rano ogłoś wszystkim ludziom, aby uciekali z Goszczyna, bo idzie straszna zaraza i kto nie ucieknie musi umrzeć”. Człowiek ten na drugi dzień rano biegał po Goszczynie i opowiadał o swojej nocnej przygodzie, ale ludzie śmieli się z niego. Tylko ci, co go usłuchali i uciekli do owego źródełka, przeżyli tę straszną epidemię.'' | |||
Na skraju lasu w Sielcu stoi drewniany krzyż przy trzech zbiorowych mogiłach upamiętniający epidemię czerwonki w sieleckim majątku w 1906 r. Pochowani tu zostali prawdopodobnie pracownicy przybyli na sianokosy z zaboru pruskiego, a także i mieszkańcy tej wsi. | |||
Opowiadają ludzie, że w dawnych czasach trasa komunikacyjna, która obecnie prowadzi z Warszawy do Krakowa, miała przebiegać od Grójca przez Lewiczyn, Goszczyn i Wyśmierzyce za rzeką Pilicą. Prawdopodobnie społeczeństwo tych miejscowości podjęło starania, aby nie dopuścić do budowy tej drogi. Droga ta przeważnie była trasą przemarszu wojska w czasie wojen, które powodowały zniszczenia okolicznych miejscowości. Mówi się również, że w 1863 r., mieszkańcy Goszczyna i jego okolic brali czynny udział w powstaniu styczniowym, a dowódcą oddziału powstańczego był Antoni Pleciński, mieszkaniec Goszczyna. | |||
Prawie cały Goszczyn wraz z kościołem spłonął 2 lipca 1873 roku. Przyczyną pożaru było uderzenie pioruna. Spłonął bezcenny późnogotycko-renesansowy kościół parafialny wraz z całym wyposażeniem. Z powodu braku lokalu Goszczyn przestał być siedzibą urzędu gminy. Urząd przeniesiono do wsi Rykały, z której pochodził nowy wójt. Następnie gmina mieściła się w Długowoli w domu Franciszka Katany, kolejnego wójta. | |||
Po pożarze w 1873 roku, osada Goszczyn straciła dawniejsze nazwy ulic. Pozostały tylko nazwy nadane przez ludność. Jak na przykład: Rynek, Kozina, bo prowadziła do dawnego przedmieścia Koziny (obecnie ulica Przybyszewska), Praga (obecnie ulica Kozietulska za przebiegającym rowem), Bądkowska istniejąca o tej nazwie do dnia dzisiejszego, Mysia (obecnie ulica Strupiechowska), a następnie Zapłocie i tak zwany Okręg, którym nazwano działkę gruntu należącą do parafii kościelnej. | |||
Ulice w Goszczynie posiadały tylko częściowo jezdnie o nawierzchni brukowanej, a więc od Urzędu Gminy poza szkołą w ulicę Przybyszewską, do mostu w stronę cmentarza i w ulicy Piekarskiej do glinianki. Glinianka to mały staw, który pozostał po wybranej glinie, z której Jakub Wrzosek wypalał cegłę i pobudował dom mieszkalny istniejący do dnia dzisiejszego przy ulicy Warszawskiej. W późniejszym okresie gliniankę tą obetonowano i jest basenem przeciwpożarowym. Dalszą nawierzchnię ulic brukowanych wykonał przy pomocy społeczeństwa wójt gminy Maksymilian Orzechowski. Również niektóre drogi wylotowe z Goszczyna zmieniły swoje położenie. Na przykład droga prowadząca od ulicy Kozietulskiej do wsi Biniędy przebiegała od lewej strony obok kapliczki wybudowanej z cegły - ufundowanej przez Jeziorską z Goszczyna, a po prawej stronie obok figury z ciosanego kamienia z żelaznym krzyżem, pobudowanym przed 1913 rokiem, a następnie pomiędzy dwoma stodołami, na skos przez pola. Droga prowadząca od ulicy Piekarskiej do wsi Piekarty, przebiegała pomiędzy budynkami Józefa Marszała i Gedeona Bedyńskiego. W czasie komasacji gruntów, przesunięto tę drogę w kierunku wsi Broniszew pod kątem prostym. Przy tej drodze stoi figura wybudowana w 1938 roku ze składek społeczeństwa. Figura ta w 1976 roku została oparkaniona żelaznym ogrodzeniem, które wykonał mechanik, Władysław Gontarek - mieszkaniec Goszczyna. | |||
=== Dwudziestolecie międzywojenne === | |||
Miejscowość Goszczyn przetrwała I wojnę światową bez większego uszczerbku. Nie mniej jednak mieszkańcy tej gminy walczyli w różnych formacjach wojskowych i wielu z nich poległo. | |||
Sięgając myślą w przeszłość, można sobie wyobrazić jak wyglądał Goszczyn po pożarze w 1873 roku. Pewnie gdzieniegdzie ocalały nieliczne zagrody, a wśród zgliszcz pozostał jeden budynek murowany, w którym był dom zajezdny. Opowiadają starsi ludzie, że do 1900 roku, jeszcze trzy duże pożary nawiedziły Goszczyn, gdzie spłonęły częściowo zabudowania przy ulicy Warszawskiej, Przybyszewskiej i Piekarskiej. | |||
Możliwe również, że ocalały od ognia wiatraki pobudowane na peryferiach Goszczyna. | |||
Po 1900 roku na terenie Goszczyna istniały cztery wiatraki, a mianowicie: | |||
# przy ulicy Piekarskiej, prowadzącej do Piekart, wiatrak Bukowskiego, | |||
# przy ulicy Młyńskiej, Antoniego Plecińskiego, który po spaleniu został przebudowany na młyn z cegły czerwonej, | |||
# na placu między ulicą Bądkowską, a drogą prowadzącą do wsi Lewiczyn, Franciszka Puchalskiego, | |||
# przy drodze prowadzącej do wsi Długowola, Juliana Kaczmarskiego, | |||
Wszystkie te wiatraki spłonęły. Najdłużej przetrwał wiatrak Juliana Kaczmarskiego, który spalił się około roku 1950, a ostatnim jego właścicielem był Grzegorz Rożek. Był jeszcze wiatrak we wsi Bądków, Władysława Dąbrowskiego, który spalił się około roku 1920 i we wsi Broniszew przy trasie Warszawa - Kraków. Spłonął on od pocisków w czasie wojny w miesiącu styczniu 1945 roku. | |||
Podobno w dawnych czasach na łąkach zwanych Kęmoiny przy drodze prowadzącej do Przybyszewa stał młyn drewniany wybudowany przez właściciela majątku Bądków. Pewnego razu nocą, mieszkającego tam młynarza zamordowano wraz z całą rodziną. Mordercy zostali wykryci i zesłani na Sybir. Do dnia dzisiejszego na tym miejscu usypana jest z ziemi grobla w poprzek biegnącego rowu, która na pewno była stawidłem do zatrzymania wody, potrzebnej do obrotu kół młyńskich. W czasach teraźniejszych przy renowacji rowu odkopano tam drewniane pale. | |||
W roku 1930, na placu wykupionym od Edwarda Komorowskiego przy drodze tak zwanej Zapłocie od strony wsi Długowola, został pobudowany trzypiętrowy młyn motorowy. Jego właścicielami było trzech wspólników: Zenon Sikorski, sekretarz Urzędu Gminnego, Franciszek Dziuba, rodak wsi Bądków Kolonia i Wojciech Bieńkowski, zięć Piotra Bedyńskiego z Goszczyna. Młyn ten posiadał najnowocześniejsze maszyny i urządzenia przemiałowe. Z nieznanej przyczyny (choć ludzie różnie na ten temat mówili), w krótkim okresie czasu został spalony. Szkielet murowany z cegły spalonego młyna przetrwał do roku 1959. Ostatni jego właściciel Zenon Sikorski rozebrał mury i cegłę sprzedał okolicznym rolnikom. | |||
Od 1 sierpnia 1932 roku, do 1 marca 1933 roku, młyn po Alfonsie Plecińskim (dawniej Antoni Pleciński), dzierżawił Antoni Brzezicki spod Lwowa, który w porozumieniu z Urzędem Gminy przeprowadził światło uliczne na ulicy Młyńskiej i w części ulicy Warszawskiej. Energia elektryczna czerpana była z młyna, z siły napędowej motoru. Po odejściu dzierżawcy światło elektryczne zostało odłączone. | |||
W roku 1938 dwaj wspólnicy: Henryk Kwapisz i Stanisław Podsiadły pobudowali w Goszczynie, przy ulicy Przybyszewskiej, dwupiętrowy młyn murowany z cegły, który istnieje do dnia dzisiejszego. | |||
Mieszkańcy Goszczyna pobierali wodę ze studni publicznych wybudowanych przy ulicach, a było ich osiem. Studnie te były wybudowane z drewna, z bali, układanych w kwadrat na węgły, kryte daszkiem. Wodę pobierano dwoma drewnianymi wiadrami za pomocą łańcucha umieszczonego na wałku w poprzek nad studnią z dwoma ręcznymi korbami z dwóch stron. Tak, że kiedy wyciągano jedno wiadro z wodą do wierzchu, drugie puste wiadro na łańcuchu opuszczało się w głąb studni. | |||
Studnie te były wybudowane: | |||
1. przy ulicy Przybyszewskiej, przy budynkach Stanisława Września, | |||
2. na południowej stronie rynku przy ulicy Piekarskiej, | |||
3. na zachodniej stronie rynku przy ulicy Warszawskiej, naprzeciw mleczarni, | |||
4. za mleczarnią na tak zwanych “stokach”, gdzie było źródełko, | |||
5. przy ulicy Warszawskiej, naprzeciw ulicy Kozietulskiej, | |||
6. przy ulicy Warszawskiej w podwórzu Józefa Swędzikowskiego. Po wodę mieszkańcy tej ulicy przechodzili przez sień przechodnią domu mieszkalnego. Po pożarze w 1873 roku i pobudowaniu nowych budynków, Józef Swędzikowski ofiarował kawałek placu za domem mieszkalnym, na którym pobudowano czynem społecznym studnię z drewna na żuraw, | |||
7. przy ulicy Warszawskiej na placu gminnym, | |||
8. na Wójtosze z inicjatywy ks. proboszcza Jakuba Gozdka, dla potrzeb polowej cegielni, gdzie wyrabiano cegłę na budowę kościoła, zawaliła się po 1914 roku. | |||
Obecnie z dawnych studni pozostały - oczywiście przebudowane, o betonowych kręgach - studnie w rynku przy ulicy Warszawskiej, z której w wodę zaopatrywała się zlewnia mleka i remiza Ochotniczej Straży Pożarnej. Zachowała się do chwili obecnej studnia na posesji Franciszka Swędzikowskiego i w ulicy Warszawskiej przy dawnym Posterunku Milicji Obywatelskiej. | |||
Około roku 1911-1912, ks. proboszcz Stefan Rogulski był inicjatorem założenia na prawach związkowych sklepów spółdzielczych pod nazwą “Ogniwo”. Sklepy te mieściły się w prywatnych lokalach Kacpra Bedyńskiego i Jakuba Wrzoska. W skład komitetu organizacyjnego wchodzili: Maksymilian Orzechowski - Wójt Gminy, jako gospodarz oraz członkowie: Józef Orzechowski, Kacper Bedyński i Ludwik Bedyński. Ekspedientkami sklepu spółdzielczego były: Stanisława Górnicka i Wiktoria Chotecka. Również taki sklep istniał we wsi Bądków. Sklepy spółdzielcze “Ogniwo” istniały jeszcze po roku 1918. | |||
Po roku 1914, Goszczyn posiada 850 mieszkańców, w tym 100 Żydów. Tablica umieszczona na słupie przy budynku gminnym informowała, że Goszczyn posiada 120 domów. Murowanych budynków jest 21, a mianowicie: budynek Zarządu Gminy, publiczna szkoła powszechna, mleczarnia, łaźnia za mleczarnią, młyn Antoniego Plecińskiego, remiza Ochotniczej Straży Pożarnej oraz domy mieszkalne: Piotra Bedyńskiego, Jakuba Wrzoska, Żyda Icka Wildmana, Władysława Prokopowicza, Kacpra Bedyńskiego, Józefa Pietrusińskiego, Józefa Górzyńskiego, Żyda Majlocha Brynera, Józefa Kostrzewskiego, Sylwestra Kociszewskiego, Józefa Kociszewskiego, Ludwika Komorowskiego, Jana Plecińskiego i Władysława Bedyńskiego. Pozostałe budynki pobudowano z drewna, a dachy przeważnie kryte były słomą lub gontami z drewna. | |||
Było również w Goszczynie sześć kuźni: | |||
• Jana Słabuszewskiego przy ulicy Przybyszewskiej, | |||
• Antoniego Pietrusińskiego przy ulicy Piekarskiej, (na miejscu tej kuźni w późniejszym okresie prowadził zakład mechaniczny Edward Wójcik), | |||
• Edwarda Pietrusińskiego w narożnym budynku przy zbiegu ulicy Warszawskiej i Młyńskiej, kuźnia mieściła się w piwnicy pod budynkiem, a następnie pobudowana została w podwórzu, był on mistrzem w wykonywaniu sierpów do zrzynania zboża, Bolesława Słabuszewskiego przy końcu ulicy Warszawskiej od strony wsi Długowola (na tym miejscu stoi obecnie dom mieszkalny jego córki Krystyny Puchalskiej), | |||
• Misztala przy ulicy Kozietulskiej, | |||
• Chodeckiego, który wykonał krzyż żelazny wieńczący wieżę kościelną za ks. proboszcza Jakuba Gozdka. | |||
Po 1900 roku istniała w Goszczynie piekarnia w prywatnym murowanym domu Fijałkowskiego przy ulicy Warszawskiej. Dom ten następnie kupił Żyd Wildman. Piekarnia mieściła się w piwnicy pod budynkiem. Wejście było w dół po schodkach od strony ulicy. Nad piekarnią na parterze mieściła się apteka, która stanowiła własność aptekarza Wabnera. Obok apteki przez ścianę, był sklep kolonialny właściciela domu. W latach późniejszych, była jeszcze piekarnia w budynku gospodarczym Zenona Sikorskiego, ówczesnego sekretarza gminy. Budynek ten wraz z domem mieszkalnym należał przed tym do Leopolda Styczyńskiego, który jeszcze przed 1939 rokiem prowadził sklep kolonialny wraz z wyszynkiem. Po drugiej wojnie światowej, piekarnia w tym miejscu prowadzona była przez Gminną Spółdzielnię “Samopomoc Chłopska” w Mogielnicy. Po jej likwidacji powstała tam prywatna piekarnia Henryka Wróblewskiego, który przybył z Promny. Przy mleczarni od strony północnej do końca 1939 roku istniała piekarnia żyda Abrama Bajtla. Dom ten spalił się w czasie pożaru w 1947 roku. | |||
Mieszkańcy Goszczyna posiadali swoją wspólną rzeźnię, nazywaną “Szlachtuz”. Budynek przy ulicy Kozietulskiej postawiony był z drewna, na łąkach, przy budynkach Jana Bobowskiego, a następnie przeniesiony na tak zwane “doły”, przy ulicy Piekarskiej, gdzie później pobudowano magazyny skupu zwierząt, produkcji roślinnej oraz zaopatrzenia ludności w towary masowe Gminnej Spółdzielni “Samopomoc Chłopska”. W tym szlachtuzie mieszkańcy Goszczyna dokonywali uboju bydła i świń. | |||
Po pierwszej wojnie światowej w Goszczynie nie było lecznicy zwierząt. Byli tak zwani badacze mięsa, którzy sprawdzali, czy mięso z prywatnego uboju jest zdrowe, a przeważnie czy nie posiada strychniny. Pierwszym takim badaczem mięsa był Józef Andrzejaczek (ożenił się z córką Antoniego Sypuły we wsi Bądków), a następnie Franciszek Kołodziejski, który mieszkał na pierwszym piętrze w domu Żyda Wildmana. Wyprowadził się on w 1946 roku do Mogielnicy. | |||
Należy wspomnieć, że Goszczyn był osadą, której mieszkańcy poza rolnictwem trudnili się handlem i rzemiosłem. Byli szewcy, krawce, stolarze, cieśle, murarze, kołodzieje, kowale i rymarze. Zawody reprezentowali: zawód szewski - Lucjan Swędzikowski, krawiecki- Krankowski (mąż akuszerki) Kazała (pochodził z Mogielnicy) Kazimierz Wrzosek i kilku Żydów, stolarze - Józef Ostaszewski, bracia Kruszewscy, Adam Zieliński, ciesielski - Bronisław Jakubowski, Wacław Haśka, murarski-Stanisław Bożyk, kołodziejski- Beniamin Sypuła, kowalski- Jan, Bolesław Konstanty Słabuszewscy, Strzelecki i zakład mechaniczny- Edward Wójcik. | |||
Inni prowadzili handel końmi, bydłem, trzodą chlewną i zbożem, a byli to między innymi: Władysław Bukowski, Jan Zimmerfogiel, Józef Bobowski, Franciszek Wrzosek, Antoni Wrzosek, Marcin Bedyński. | |||
Goszczyn chociaż ostatnio pozostał tylko osadą, to jednak jego mieszkańcy do dnia dzisiejszego uważają się za mieszczan. Kiedy wejdziemy do domu i na przykład zapytamy, czy zastaliśmy właściciela, to możemy usłyszeć: nie ma, wyszedł na miasto. Poważni szanujący się goszczyniacy, no i ci zamożniejsi, w dni świąteczne, pełni powagi szli środkiem ulicy Goszczyna na nabożeństwo kościelne, ubrani w surduty, w melonikach na głowie i z laskami w ręku. Na urządzanych ogólnych zabawach, czy balach występowali w smokingach. | |||
Mieszkający w Goszczynie Żydzi trudnili się przeważnie rzemiosłem. Byli to: szewcy, krawcy oraz furmani. W porze letniej wydzierżawiali sady u okolicznych rolników. Cały handel owocami, był prawie w rękach żydowskich. Istniały również w Goszczynie dwie jatki żydowskie ze sprzedażą mięsa wołowego; jedna w domu Józefa Orzechowskiego przy ulicy Warszawskiej naprzeciw kościoła, a druga w domu Józefa Kostrzewskiego przy zbiegu ulicy Piekarskiej i Przybyszewskiej. | |||
Restauracje, czyli tak zwane sklepy z wyszynkiem posiadali w Goszczynie: Leopold Styczyński, Julian Pietrusiński, Marianna Piwarska. Sklep monopolowy prowadziła Marta Styczyńska, najpierw w lokalu Kacpra Bedyńskiego, a następnie w lokalu Stanisława Września przy ulicy Przybyszewskiej. Był jeszcze dobrze prosperujący sklep kolonialny Szczepana Reka przy ulicy Warszawskiej. | |||
W 1924 roku, na prawach związkowych powstała w Goszczynie kasa Stefczyka. Prezesem tej kasy był Józef Orzechowski, a kasjerem Florian Pietrusiński. Funkcje te spełniali społecznie. Księgowy Franciszek Kalinowski pracował na etacie i pobierał ustalone pobory miesięczne. Zarząd kasy urzędował jeden raz w tygodniu w ustalonym dniu. Kasa mieściła się w lokalu mleczarni i istniała do czasu okupacji niemieckiej. Kasa Stefczyka istniała również we wsi Olszew. | |||
Po 1900 roku przy Zarządzie Gminy istniała Gminna Kasa Pożyczkowa, której kasjerem był Franciszek Tkaczyk, mieszkaniec wsi Bądków. W latach trzydziestych, mieszkający Żydzi w Goszczynie, na placu przylegającym do placu Witolda Bedyńskiego, a obecnie będącym własnością Ośrodka Zdrowia, pobudowali własny Dom Modlitwy, ogólnie nazwany “Bożnica”. Plac ten w aktach notarialnych w Biurze Notarialnym w Grójcu do dnia dzisiejszego figuruje pod nazwą “Dom Modlitwy Wyznania Mojżeszowego”. | |||
Najbliższa poczta istniała dopiero w Grójcu, w związku z czym były poważne trudności w przesyłaniu i otrzymywaniu korespondencji i listów. W Goszczynie przy Zarządzie Gminy był listonosz, który wtedy nazywał się stójkowy. Pierwszym stójkowym był Michał Nowicki, a żoną jego była siostra Stanisława Słabuszewskiego z Goszczyna. Chodził on trzy razy na tydzień w ustalonych dniach na pocztę do Grójca i przynosił korespondencję i listy dla instytucji i ludności. Listy dla ludności doręczał osobiście lub za pośrednictwem sołtysów i znajomych. Następnie stanowisko to objął Mateusz Rewicki, mieszkał on przy ulicy Bądkowskiej, gdzie później mieszkał Józef Misztal (dom ten był kiedyś własnością rodziny Bedyńskich). Miał on własnego konia i pocztę z Grójca przywoził konno lub furmanką. | |||
Urząd Pocztowo - Telekomunikacyjny powstał w Goszczynie w 1920 roku. Linia telefoniczna biegła wtedy przez Długowolę. Pierwszym naczelnikiem Urzędu Poczty był Kowalczyk, a następnie Lachendrowa. Listy dla ludności przekazywane były różnym sposobem. Przez pewien czas listy z poczty doręczane były do biura Zarządu Gminy. Przy wejściu do lokalu, po lewej stronie na ścianie umieszczona była drewniana półka z przegródkami na składanie listów dla każdej wsi. Poszczególni mieszkańcy mogli się zgłaszać po odbiór listów. Listy wydawał pracownik biura Józef Dziewicki. Następnie był okres, że listy dowożone były do sołtysów, którzy doręczali je odbiorcom w różny zwyczajowo przyjęty sposób. Następnym listonoszem był Jan Pietrusiński s. Stanisława z Goszczyna, a po nim Liszewski, który pełnił to stanowisko przez cały czas okupacji niemieckiej. | |||
Przewóz korespondencji pocztowej przez autobus Państwowej Komunikacji Samochodowej ( PKS) z Goszczyna do Grójca i z powrotem nastąpił od maja 1948 roku. Zaraz po okupacji nastąpiły zmiany w Urzędzie Pocztowym. Pierwszym naczelnikiem poczty była Irena Szpotakowska, która na tym stanowisku pracowała do dnia 1 czerwca 1945 roku. Po jej odejściu, stanowisko naczelnika poczty objął Kazimierz Rogowski, a później Henryka Gizka. Poczta z początkiem 1945 roku nie posiadała żadnego sprzętu telekomunikacyjnego, ani połączeń telefonicznych, ponieważ przy odstępowaniu okupanta, wszystkie urządzenia zostały częściowo pozdejmowane, a częściowo uszkodzone. Placówka ta znajdowała się w opłakanym stanie. Dopiero we wrześniu 1946 roku, została uruchomiona linia telefoniczna Grójec - Goszczyn oraz centrala telefoniczna 10-numerowa. Pierwsze aparaty telefoniczne zostały podłączone do Urzędu Gminy i Posterunku Milicji Obywatelskiej. Linia telefoniczna z Grójca do Goszczyna przebiegała przez wieś Długowolę, a dopiero w dalszych latach przez wieś Broniszew. | |||
Zebrania ogólne ludności, jakie odbywały się w Goszczynie, podawane były do publicznej wiadomości, przez ustne ogłoszenia. Ogłaszał je za niewielką opłatą Walenty Kowalski, na każdej poszczególnej ulicy donośnym głosem, mniej więcej w następujący sposób: | |||
''“Mości Panowie! Podaję do wiadomości, że w dniu ... o godzinie ... w świetlicy nad mleczarnią, odbędzie się zebranie w sprawie ... żeby każdy na to zebranie przyszedł”''. | |||
Ogłoszenia tym sposobem przetrwały do lat pięćdziesiątych. Po śmierci Walentego Kowalskiego, nie było już chętnych do objęcia tego stanowiska. | |||
W 1905 roku w okresie przewrotu rewolucyjnego w Rosji, a tym samym i w Polsce, panowało przez pewien czas bezprawie. Szczególnie dało się to odczuć na odcinku kradzieży zwierząt gospodarskich, jak koni, bydła i świń. Wtedy powstała samoobrona w postaci sądów powszechnych. Taki sąd był we wsi Broniszew. Sędzią był niejaki Szymczak. Ludzie łapali złodziei, przywozili do władz sądowych. Sędzia Szymczak wymierzał karę: 25 kijów albo 50, czy więcej w zależności od przewinienia. Dopiero przed pierwszą wojną światową w Goszczynie powstał sąd. Mieścił się on kolejno w prywatnych lokalach: Maksymiliana Orzechowskiego i Władysława Bedyńskiego, a ostatnio miał pomieszczenie w budynku gminy, gdzie znajdował się Urząd Pocztowo - Telekomunikacyjny. Sędzią był Misierewicz, dziedzic majątku Falęcice n/ Pilicą, który był jednocześnie sędzią sądu w Mogielnicy. Woźnym sądu był Jan Kaźmierski z Goszczyna. Przed 1918 rokiem sąd w Goszczynie został włączony do Sądu w Mogielnicy. Jeszcze długo na strychu budynku gminnego można znaleźć było akta sądowe dawnego sądu. | |||
Posterunek Milicji Państwowej mieścił się w prywatnym lokalu Majlocha Brynera przy ulicy Warszawskiej obok Publicznej Szkoły Powszechnej. Areszt mieścił się w przybudówce budynku gminnego od strony podwórza. Areszt ten odsiadywały przeważnie osoby za przewinienia karno-administracyjne. Został on rozebrany w roku 1955. | |||
W 1965 roku Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej w Grójcu, powiadomiła przewodniczącego GRN Lucjana Komorowskiego, że z powodu trudności lokalowych, Posterunek Milicji Obywatelskiej, zostanie przeniesiony z Goszczyna do wsi Lewiczyn. Na drugi dzień po otrzymaniu zawiadomienia, sekretarz gromadzki Henryk Ogonowski pojechał do Powiatowej Komisji Planowania Gospodarczego przy Prezydium PRN w Grójcu i zwrócił się o pomoc do przewodniczącego tej komisji, Tadeusza Pyzla. Interwencja odniosła pomyślny skutek. W niedługim czasie do Urzędu Gminy nadeszło pismo z Komendy Powiatowej MO, że posterunek MO w Goszczynie pozostanie, jeżeli zostanie przydzielony plac pod budowę budynku na pomieszczenie posterunku MO. | |||
W związku z powyższym, na zwołanej w tym celu sesji, Gromadzka Rada Narodowa podjęła uchwałę przekazującą część placu przy Urzędzie Gminy pod tą budowę. | |||
Obiekt, który funkcjonuje do dziś, został pobudowany na zlecenie Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej w Warszawie, z funduszu resortu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w 1966 roku. Jednocześnie został pobudowany wspólny budynek gospodarczy dla Posterunku MO i Urzędu Gminy. Za budowę przynależnej części tego budynku Prezydium GRN ze swego budżetu poniosło koszty w wysokości 37.500 złotych. | |||
Na terenie gminy najbardziej gospodarne i zamożne były dwie wsie: Olszew i Jakubów Kolonia. Obydwie te wsie przylegające do siebie, były z sobą wspólnie organizacyjnie złączone i społecznie zaangażowane w rozwoju swoich miejscowości. Wieś Olszew i Jakubów Kolonia, były pierwszym zagłębiem sadowniczym na terenie gminy. | |||
Przed rokiem 1939, wzorową wsią rolniczą na terenie całej Polski, była wieś Lisków. Pisano o niej w prasie i mówiono w radiu. Wieś Olszew i Jakubów Kolonia, pragnęły rozwojem gospodarczym dorównać wzorowej wsi Lisków. Współzawodnictwo uwieńczone zostało w 1928 roku, przyjazdem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej profesora Ignacego Mościckiego wraz z towarzyszącymi mu osobistościami, w celu zwiedzania osiągnięć gospodarczych tych wsi. Oczywiście, dla gminy było to wydarzenie historyczne. Cała droga przejazdowa od szosy Warszawa - Kraków przez wieś Broniszew, a od Goszczyna przez wieś Bądków i Jakubów Kolonię do wsi Olszew, została wyżwirowana, po której sunęły eleganckie limuzyny. | |||
Uroczystość odbyła się na placu przed siedzibą Publicznej Szkoły Podstawowej. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, profesora Ignacego Mościckiego powitał prezes Ochotniczej Straży Pożarnej, Zarządu Kasy Stefczyka i Mleczarni Michał Pruś s. Jana. Rolnicy sprowadzali swoje najpiękniejsze wyhodowane zwierzęta gospodarskie, na tak historyczny przegląd. Ponadto Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, profesor Ignacy Mościcki, zwiedził wzorowo prowadzone gospodarstwa rolne: Antoniego Stępnia we wsi Jakubów Kolonia, Michała Prusia s. Jana we wsi Olszew i Marcina Jaskulskiego w sąsiedniej wsi Bodzew, gminy Belsk. | |||
W tym okresie, w ustawodawstwie polskim był taki zwyczaj, że siódmego kolejno urodzonego syna w jednej rodzinie podawał do chrztu i był jego ojcem chrzestnym Prezydent Rzeczypospolitej. Taka uroczystość odbyła się w kościele parafialnym w Goszczynie w dniu 11 października w 1936 roku, gdzie ojcem chrzestnym Stanisława Czapskiego, urodzonego w dniu 7 marca 1936 roku we wsi Olszew, z ojca Józefa, matki Heleny, małżonków Czapskich, kolejnego ich siódmego syna został Prezydent Rzeczypospolitej. | |||
W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, profesora Ignacego Mościckiego, podawał do chrztu Stanisława Czapskiego wicestarosta grójecki Franciszek Cieśliński. Matką chrzestną była Stanisława Maroszek. | |||
Na terenie gminy istniały trzy majątki ziemskie: w Sielcu, Tąkielach i Długowoli. Po koniec lat siedemdziesiątych XIX w. Lucjan Tąkiel zakupił położone około 3 km na północny zachód od Rykał dobra Sielec. Łączna powierzchnia dóbr wynosiła 505 ha. Po nim dobra te przejął Gracjan Tąkiel. W latach dwudziestych XX w. 160 ha z tego majątku przeszło w posiadanie Jerzy Ryxa. Następnym właścicielem był Wincenty Bereśniewicz. | |||
W dobrach tych około 1880 roku wzniesiono neorenesansowy murowany, jedno-piętrowy dwór. Od frontu pomiędzy częściami piętrowymi posiadał taras z drewnianą werandą, od ogrodu niewielki taras z zejściem do parku. Według tradycji rodzinnej dwór wybudowano jednocześnie z kościołem w Goszczynie projektowanym przez tego samego architekta. W okresie powojennym użytkowany na biura przez PGO w Sielcu, filię Biblioteki Gminnej w Goszczynie, a obecnie znajdują się w nim mieszkania prywatne. | |||
W parku dworskim rośnie dąb szypułkowy w wieku ok. 350 lat uznany za pomnik przyrody. Wiekowe drzewo ma wysokość 24 metry i obwód pnia 505 cm. Dopełnieniem krajobrazu jest przepiękna, długa sięgająca do miejscowości Goszczyn aleja kasztanowa z czasów świetności dworu. | |||
Ostatnim echem własności Tąkielów w naszym regionie jest wieś Tąkiele, przysiółek wsi Sielec, wydzielony na początku lat dwudziestych z części dóbr Sielec. Jan Wyleżyński herbu Trzaska, żeniąc się z Hersylią Takielówną wziął w posagu te dobra. W 1928 roku wybudowano według projektu Wentzla z Mogielnicy parterowy, wysoko podpiwniczony, murowany dwór w stylu klasycystycznym. Środkową część piętrową wieńczą od frontu i ogrodu trójkątne frontony. Zachował się do czasów dzisiejszych i stanowi własność prywatną. | |||
W pobliskim lesie występują 4 modrzewie polskie w wieku około 160 lat, obwodzie pnia od 230 do 250 cm. wysokości od 26 do 27 m uznane za pomniki przyrody. Dwór w Długowoli był zwykłym dworem szlacheckim. Obszerny i zasobny, ładnie, gustownie umeblowany, posiadał dużą ilość pokoi gościnnych. Właścicielem majątku w XIX w. był Roman Dal-Trozzo, zagorzały myśliwy. W związku z tym Długowola była miejscem polowań, które określano mianem najlepszych w grójeckim, i które pochłaniały znaczną sumę z dochodów majątku. | |||
W latach 1927-1930 przeprowadzona została w Goszczynie komasacja gruntów. Goszczyn położony jest w dolinie i otoczony ze wszystkich stron łąkami, które posiadają swoje dawne nazwy. Od strony zachodniej przebiega przez łąki rów; bierze on swój początek od źródełka ze wsi Bądków i biegnie na południe do rzeki Pilicy, koło miejscowości Przybyszew. Łąki te noszą nazwę “Kempiny”. Przy granicy wsi Piekarty znajduje się łąka zwana “ Pod Kożuszkami”. Nazwę tę łąki, wzięły zapewne od istniejącej tam kiedyś wsi Kożuszki. Wieś ta istniała jeszcze dnia 24 sierpnia 1856 roku. Data ta umieszczona jest w aktach metrykalnych księgi zgonów. | |||
“Wielkie Łąki” znajdują się po prawej stronie drogi prowadzącej do wsi Piekarty, które przed komasacją gruntów były ogólnym pastwiskiem koni i bydła. Po lewej stronie tej drogi, znajdująca się łąka nosi nazwę “Smugi”, a łąka od strony wsi Długowola i Broniszewa nosi nazwę “Brody”. Komasacja gruntów w Goszczynie była konieczna, ponieważ pola uprawowe, przez wiele dziesiątek lat na skutek podziałów rodzinnych, bardzo się rozdrobniły na wąskie i długie poletka. Poszczególne gospodarstwa rolne, posiadały po kilka takich odrębnych poletek o szerokości zaledwie kilka, czy kilkanaście metrów, a długości przeszło jeden kilometr. Przeprowadzana komasacja doprowadziła do scalenia powierzchni rozdrobnionych gruntów w jedną całość. Oczywiście po przeprowadzonej komasacji gruntów, szereg rolników było niezadowolonych, że albo otrzymali za małą ilość gruntu, albo w nieodpowiednim miejscu. Wymyślano członkom komisji nawet publicznie na ulicach Goszczyna. Po komasacji gruntów, pewna ilość rolników założyła swoje gospodarstwa rolne poza Goszczynem, nawet na najdalszych krańcach jego gruntów tworząc kolonię. | |||
Między 1920 a 1930 rokiem, nadano nazwy ulicom Goszczyna. Było ich dziewięć o następującej nazwie: Warszawska, Bądkowska, Młyńska, Kozietulska, Rynek, Piekarska, Strupiechowska, Przybyszewska, Dylewska. | |||
=== II wojna światowa === | |||
Jak łatwo się domyślać czasy Goszczyna w okresie II wojny światowej są czasami ciężkimi i trudnymi, pełnymi strachu, lęku, łez i rozpaczy, walki i odwagi w starciu z okupantem. Goszczyn, jak cały kraj, nie był przygotowany do wojny i jej się nie spodziewał. | |||
Już we wrześniu 1939 r. tysiące spadających bomb powodujących pożary nie ominęło również Goszczyna. Spłonęły budynki przy ulicy Przybyszewskiej: Franciszka Górzyńskiego, Aleksandra Jakubowskiego i Bronisława Kalinowskiego. Wybuchająca bomba zabiła Mariannę Kalinowską i jej nieletniego wnuczka Ryszarda Kaźmierskiego. | |||
Oddziały niemieckie wkroczyły do Goszczyna w dniu 8 września 1939 roku. Stacjonujące hordy hitlerowskie w Goszczynie, zaczęły od prześladowania ludności żydowskiej. W pierwszym rzędzie rozebrano i spalono na placu żydowską bożnicę. Była to budowla konstrukcji tzw. „muru pruskiego”, drewniano-murowana z wysokim dachem, drugą dominantą architektoniczną po kościele katolickim w panoramie Goszczyna. | |||
Niemcy wymyślali Żydom najcięższe roboty, bijąc ich bez miłosierdzia kolbami od karabinów lub inną bronią maszynową. Po pewnym czasie, wszystkie zamieszkałe rodziny żydowskie w Goszczynie przewieziono do urządzonego getta w Białobrzegach n/Pilicą, a następnie wywieziono do Treblinki i wymordowano. | |||
Okupacyjne władze niemieckie wezwały wszystkich pracowników instytucji w Goszczynie do podjęcia pracy. Na miejsce zwolnionego na własną prośbę wójta Stanisława Opaska ze wsi Rykały, powołany został nowy wójt Stanisław Wrzosek, rolnik ze wsi Romanów. Pracownicy biura gminnego pozostali ci sami, co przed okupacją. Służbę objęła przedwojenna policja granatowa. Osiedleni Niemcy przed pierwszą wojną światową we wsi Broniszew: Jakub Frygies, Wilhelm Frygies, Jan Frygies i Lucjan Frygies, podpisali Volkslistę i zostali folksdojczami. | |||
Ubrani w pomarańczowe mundury i posiadając broń, mieli za zadanie czuwać nad przestrzeganiem prowadzonego porządku niemieckiego. Ogólny nadzór nad bezpieczeństwem gminy Goszczyn, miał żandarm hitlerowski Krauze z posterunku żandarmerii w Mogielnicy. | |||
Już w pierwszych miesiącach okupacji, na terenie gminy Goszczyn, zaczęły powstawać tajne organizacje wojskowe, mające na celu wyzwolenie Ojczyzny spod jarzma niemieckiego. Mimo przegranej walki, duch w narodzie polskim nie upadł. Jedni wierzyli i wyglądali wolności z zachodu od państw koalicyjnych: Francji, Anglii i Stanów Zjednoczonych. Drudzy patrzyli z ufnością na potężną wschodnią armię Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Wstępowali do organizacji podziemnych, mężczyźni i kobiety, pracownicy biura Urzędu Gminnego, nauczycielstwo, a nawet i niektórzy funkcjonariusze policji granatowej. | |||
Zdarzyło się kiedyś, że w czasie zebrania mieszkańców Goszczyna, zwołanego urzędowo w sprawie płacenia podatków, oburzeni goszczyniacy zaczęli protestować, bo podatki były wysokie. Jeden z uczestników zebrania - członek PPS - Józef Salamoński (po roku 1954 przewodniczący GRN) rzucił niepostrzeżenie kamień na stół. Zrobiło się zamieszanie, a prowadzący zebranie poborca podatkowy, zameldował o zajściu w Starostwie Powiatowym w Grójcu. W związku z tym egzekucję podatkową przeprowadzono przy pomocy kilkudziesięciu policjantów. | |||
Biorąca udział w egzekucji policja, po zakończeniu swych czynności, obradowała tego dnia w godzinach popołudniowych w sali szkoły powszechnej we wsi Bądków. | |||
Bolesław Skowroński, był wybitnym działaczem lewicowym oraz człowiekiem kulturalnym i inteligentnym. W okresie okupacji zorganizował na terenie gminy oddział partyzancki pod nazwą “Gwardia Ludowa”. Już przed 1939 rokiem, kończył seminarium nauczycielskie, wydalony został ze szkoły za poglądy komunistyczne. Należał już wtedy do Komunistycznej Partii Polskiej i prowadził swoją działalność na terenie gminy Goszczyn. W maju 1942 roku, został wybrany na sekretarza Komitetu Powiatowego Polskiej Partii Robotniczej w Grójcu. Z początku okupacji powstały różne ugrupowania organizacji podziemnych. | |||
W samym Goszczynie była pewna część mieszkańców o poglądach socjalistycznych. Było takie powiedzenie, że pierwszą miejscowością czerwoną (komunistyczną) jest Baniocha k/ Góry Kalwarii, a drugą Goszczyn. W tym samym czasie powstają również inne organizacje podziemne jak: Bataliony Chłopskie, Polski Związek Powstańczy, Związek Walki Zbrojnej i inne. Polski Związek Powstańczy organizowany był pod dowództwem kierownika Szkoły Powszechnej w Piekartach Edward Gajdamowicza (pseudonim “Wilk”). Zaprzysiężenie pierwszych członków tej organizacji odbyło się jesienią 1940 roku w Szkole Powszechnej w Goszczynie, w pokoju na parterze. Wstępujący do organizacji członkowie, kładli dwa palce na krzyżu i przysięgali wierność Ojczyźnie i generałowi Władysławowi Sikorskiemu. | |||
„Na naszym terenie poza ZWZ działały inne organizacje jak: Narodowa Armia Polska, Narodowa Organizacja Wojskowa i Komenda Obrońców Polski. Ugrupowania narodowe istniały w folwarkach. Dowódcą jednego był syn kowala z Sielca, plutonowy podchorąży Stanisław Sikorski pseudonim „Przemko”. Niewielkie oddziały tych ugrupowań składały się prawie wyłącznie z pracowników majątku, w większości służby folwarcznej. Następny oddział działał w Długowoli i dysponował liczną grupą żołnierzy, obejmujący pełen pluton pod dowództwem sierżanta Dąbrowskiego. Najliczniejszy był jednak w Goszczynie, składał się z drużyny liczącej 36 żołnierzy, którą dowodził podchorąży Edmund Marszał pseudonim „Gryf”. Kolejną liczną drużyną dowodził „Mars” Franciszek Małachowski rolnik ze wsi Jakubów.” | |||
W 1942 r. nastąpił proces scalenia organizacji konspiracyjnych i tworzenia Armii Krajowej. Wiele organizacji zgłosiło swój akces do AK i w ten sposób powstała jedna, silna, masowa organizacja podległa Rządowi Polski w Londynie. Szczególnie aktywny na terenie Goszczyna był Ośrodek VI Armii Krajowej, podporządkowany Obwodowi Grójec-Głuszec, liczący kilkudziesięciu żołnierzy. Komendantem Ośrodka VI został mianowany wcześniej wspomniany Edward Gajdamowicz. Od roku 1942 r. zastępcą komendanta do spraw organizacyjnych mianowano Władysława Bedyńskiego s. Piotra pseudonim „Jur”. Dowódcą plutonu szturmowego do celów specjalnych został Stanisław Sikorski pseudonim „Przemko”. Obok Armii Krajowej organizowano hufce harcerskie tzw. Szare Szeregi. Szczególną rolę w organizowaniu powyższej organizacji, zarówno na terenie gminy Goszczyn, jak i powiatu grójeckiego, odegrał Stanisław Skoczek pseudonim „Wir” – nauczyciel z Goszczyna. Wywodził on się ze sławnej pierwszej Ursynowskiej Drużyny Harcerskiej. Po objęciu w 1935 r. posady nauczyciela goszczyńskiej szkoły nawiązał kontakt z harcmistrzem powiatu grójeckiego Ludwikiem Michalskim, który pomógł w organizowaniu drużyny harcerskiej. W grudniu 1939 r. większość harcerzy przeszła do pracy w konspiracyjnej drużynie harcerskiej. Pierwszym ich zadaniem było ratowanie sztandaru szkoły i biblioteki szkolnej, którą Niemcy chcieli zlikwidować. | |||
Harcerze Szarych Szeregów przechodzili szkolenia bojowe i szkolenia sanitarne. Tam uczono ich jak zachować się w czasie walki z okupantem o wolność ojczyzny i kiedy przyjdzie wolność jak pomóc w odbudowie kraju. Uczono także wychowania sportowego. Zadaniem harcerzy było przeprowadzanie obserwacji wojsk niemieckich, tropienie zdrajców, dokonywanie sabotażu oraz rozprowadzanie tajnej prasy niejednokrotnie wydawanej w gminie Goszczyn. We wsi Olszew w domu Romana Beliniaka drukowano w latach 1940-1944 konspiracyjny tygodnik AK „Dzwon polski”. Najbardziej aktywnymi harcerzami byli Tadeusz Bedyński, Witlod Ukleja, Zbigniew Zieliński, Eugeniusz Siek, Czesław Dzwonek, Andrzej Dereśniewicz, Tadeusz Głogowski, Henryk Ukleja, Jan Knapiński, i Roman Bedyński. | |||
Goszczyn za okupacji niemieckiej, położony na uboczu od miast i głównej komunikacji drogowej i kolejowej, był jakby miejscem cichej bezpiecznej przystani, z dala od szalejącej burzy terroru okupanta. Toteż osiedlali się w Goszczynie różni ludzie, nieomal z całego kraju, szukając bezpiecznego schronienia, często pod przybranymi nazwiskami. Goszczyn w tym okresie zamieszkiwało około 3000 ludzi. W 1940 roku, zaraz po okupacji niemieckiej, na terenie gminy Goszczyn panował względny spokój. Niemcy rzadko zaglądali do Goszczyna, nałożyli kontyngent zbożowy, uruchomili mleczarnię i dobudowali do niej nowy budynek od strony podwórza, uruchomili łaźnię oraz punkt sanitarny po byłej piekarni, których kierownikiem był lekarz Aleksander Matiaszko. Kierownikiem mleczarni był Pawełczyk, przybyły z poza terenu gminy. Zamieszkiwali również w Goszczynie lekarze z różnych stron Polski jak, wspomniany Aleksander Matiaszko, Jan Bassak, Edward Majewski, felczer Adam Lepioszko oraz akuszerki: Bedyńska pochodząca z Warki i Bronisława Wielgus. Mąż jej był kołodziejem, mieszkali oni w domu Pietrusińskiego Józefa naprzeciw kościoła. Od czasu do czasu, penetrowali Goszczyn i okoliczne wsie folksdojcze Frygiesi z Broniszewa oraz nadzorujący żandarm z Mogielnicy Krauze. | |||
W dniu 21 czerwca 1941 roku, kiedy Niemcy uderzyli na Związek Radziecki i w niedługim czasie zaczęli bitwy przegrywać, w całym okupowanym państwie polskim, zaczął się wzmagać czynny ruch oporu, wzmogły się również prześladowania i okrucieństwa stosowane przez Niemców na ludności polskiej. Ponieważ rozpętana przez Niemców wojna ze Związkiem Radzieckim, wymagała coraz większej ilości żołnierzy, aby powstrzymać napór wojsk radzieckich, okupant rozpoczął werbunek ludności polskiej na roboty do Niemiec, a nawet wzywał Polaków do wspólnej obrony przed zalewem - jak się wyrażali - komunizmu. Polacy przed przymusowym wyjazdem na roboty, bronili się w różny sposób, dawali Niemcom łapówki, a nawet kupowali za siebie chętnych ludzi, którzy również mieli swoje sposoby ucieczki z niemieckiego transportu kolejowego. W tajemniczy sposób zginął felczer Adam Lepieszko, zamieszkały w Goszczynie, przy ulicy Rynek w domu Urbankiewicza. W 31 stycznia 1941 roku, wieczorem przyjechało pod dom saniami dwóch nieznanych ludzi, weszli do mieszkania i wezwali felczera do udzielenia pomocy choremu w jakiejś wsi poza Goszczynem, który rzekomo miał sobie przeciąć nogę siekierą. Po wyjeździe do chorego Adam Lepioszko już więcej do domu nie powrócił. Znaleziono go dopiero wiosną zamordowanego pod stertą słomy na polu Józefa Orzechowskiego w Goszczynie, przy drodze prowadzącej do wsi Lekarcice. Były różne plotki na ten temat, mówiono, że Adam Lepioszko był szpiegiem niemieckim i został z tego powodu stracony przez tajną organizację polską. | |||
W roku 1942, rozpoczęła swoją działalność Gwardia Ludowa pod dowództwem Bolesława Skowrońskiego. Spalono sterty dworskie w Oczesałach pod Grójcem i Falęcicach pod Białobrzegami oraz pozrzynano słupy telefoniczne na trasie Grójec- Białobrzegi. Wprowadziło to Niemców we wściekłość. Zarządzono stróże nocne, do których użyto ludności polskiej, oprócz tego rozpoczęli śledztwo. W Goszczynie prowadził śledztwo szpieg niemiecki, Polak nazwiskiem Skowron, który przed 1939 rokiem służył w wojsku podhalańskim z Kazimierzem Rewickim z Goszczyna. Mówili ludzie, że Kazimierz Rewicki członek Gwardii Ludowej, po spotkaniu się ze Skowronem w Goszczynie, chciał go nawrócić na prawą drogę. Ale chytry szpieg udając przyjaciela, prawdopodobnie odkrył tajniki tej organizacji i donosił meldunki do gestapo. Były Komendant policji granatowej Czarkowski ostrzegał tę organizację, że są na tak zwanej “czarnej liście” i nawet ją im pokazał. Jednak widocznie te pogróżki niemieckie zbagatelizowali, nie zachowując ostrożności. | |||
W sierpniu 1942 roku nad ranem, żandarmeria niemiecka z Grójca dokonuje obławy w Goszczynie. Zostają aresztowani Jan Gospodarski, Józef Pietrusiński, Kazimierz Pietrusiński, Tadeusz Kochaniec. Kazimierz Rewicki ucieka przez okno. Strzela do niego z rewolweru kolega z wojska, szpieg niemiecki Skowron, przestrzelając mu ramię. Rewicki poznał go i krzyknął: „Ty do mnie strzelasz!” Usłyszał podobno odpowiedź: ”To, po co uciekasz!”. Wszystkich aresztowanych osadzono w więzieniu w Grójcu. Z obławy zdołali uciec Bolesław Skowroński i Bronisław Pietrusiński, którzy spali w stodołach. | |||
W dniu 9 września 1942 roku nad ranem, Niemcy przywieźli dwoma samochodami, tzw. budami do Goszczyna Jana Gospodarskiego, Józefa Pietrusińskiego, Kazimierza Pietrusińskiego i Tadeusza Kochańca. Powiesili ich na zbudowanej chwilę wcześniej, drewnianej szubienicy pośrodku rynku przed remizą strażacką. Wszyscy powieszeni należeli do ruchu lewicowego zgrupowanego wokół Bolesława Skowrońskiego. Przy egzekucji obecny był również żandarm z Mogielnicy Krauze i miejscowy policjant Longin Czapliński. „Szubienice miały zapewne przestraszyć ludzi, odciągnąć ich od ruchu lewicowego, nie zastraszyły jednak nikogo. ”Kazimierz Rewicki, w tym samym dniu i o tej samej godzinie, z innymi trzema partyzantami Gwardii Ludowej, oddał swe życie na szubienicy w Grójcu. A co się stało ze szpiegiem niemieckim Skowronem? Jedni twierdzą, że podobno za jakieś przewinienie, hitlerowcy zatłukli go kolbami karabinowymi na schodach więziennych w Grójcu. Były jednak pogłoski, że po 1945 roku, ktoś znajomy widział go w Warszawie w mundurze milicjanta. Skowron poznawszy znajomego, uciekł natychmiast i zniknął w tłumie przechodniów na ulicy. Bolesław Skowroński po ucieczce z obławy, ukrył się w okolicach Radomia i tam prowadził dalszą swoją działalność. Został zamordowany przez Niemców dnia 14 marca 1944 roku w Helenowie koło Radomia, w czasie zebrania konspiracyjnego rady narodowej. Bronisław Pietrusiński, przez jakiś czas ukrywał się u znajomych na terenie gminy Goszczyn, a następnie u swojej rodziny we wsi Głudna gminy Lipie. W 1945 roku był przez pewien czas komendantem Posterunku Milicji Obywatelskiej w Mogielnicy. Po czym wyjechał na zachodnie tereny polskie w okolicę Kłodzka. Przed tym jeszcze w dniu 16 czerwca 1942 roku, zostają przez żandarmerię niemiecką aresztowani: Halina Bukowska, córka Władysława i Jan Wiktorowicz, obydwoje z Goszczyna, posądzeni o przynależność do partii komunistycznej. Halina Bukowska prawdopodobnie została wywieziona do Warszawy w Aleje Szucha, gdzie miało swoją siedzibę Gestapo. Dalszy ślad o niej zaginął. Jan Wiktorowicz do końca okupacji przebywał w różnych obozach niemieckich. Powrócił do Goszczyna w 1945 roku ze zrujnowanym zdrowiem. | |||
Terror niemiecki nie ustaje. W dniu 28 lutego 1943 roku o godzinie drugiej w nocy, żandarmeria dokonuje obławy na braci Dubczyków, członków Gwardii Ludowej we wsi Modrzewina. Wyżej wymienieni byli ostrzeżeni, że gestapo umieściło ich na czarnej liście i grozi im niebezpieczeństwo. Właśnie tej nocy szykowali się do ucieczki. Zaskoczenie nastąpiło w ostatniej chwili przed opuszczeniem domu. Całe gospodarstwo zostało otoczone gęstym kordonem hitlerowców. Nie było żadnej możliwości ucieczki. Na miejscu za stodołą został rozstrzelany Zdzisław Dubczyk. Pozostałych braci: Antoniego, Zygmunta i Adama Dubczyków, rozstrzelano nad stawem pod wsią Kozietuły. Po wykonaniu egzekucji, żandarmi odjechali w stronę wsi Kozietuły. Jeden z braci Adam Dubczyk został tylko ranny. Chciał się ratować i zaczął krzyczeć. Los chciał, że powracający Niemcy z jakiejś innej obławy tą samą drogą, usłyszeli głos rannego. Jeden z gestapowców wysiadł z wozu i dobił rannego kulą z rewolweru. | |||
W dniu 2 marca 1943 roku w godzinach rannych, zostają przez gestapo aresztowani dalsi członkowie Gwardii Ludowej: Lucjan Marszał, Julian Urbański i Eugeniusz Pleciński. Wyprowadzono ich za Goszczyn w kierunku wsi Długowola i tam za budynkami Zygmunta Komorowskiego, rozkazano im uciekać w pole. Na drodze stanął żandarm i spokojnie z podniesionym karabinem do oka, strzelał kolejno do uciekających. Na miejscu tej egzekucji stoją obecnie budynki Ryszarda Sypuły. Dnia 10 maja 1943 roku, żandarmeria aresztuje we wsi Olszew Antoniego Pasińskiego i Kazimierza Lewandowskiego. Kazimierz Lewandowski zostaje rozstrzelany na miejscu w posiadłości Bronisława Prusia. Antoniego Pasińskiego przywiązano sznurkiem do bryczki i dowieziono do wsi Jakubów Kolonia, gdzie został zastrzelony w sadzie Stefana Kępki. Tam też na rozkaz Niemców został pochowany. Dopiero w 1945 roku, przewieziono jego zwłoki do grobu na cmentarzu w Goszczynie. Posądzeni oni zostali o przynależność do partii komunistycznej. | |||
W dniu 16 czerwca 1943 roku w porze nocnej, zostaje przez żandarmerię aresztowany we wsi Bądków, Władysław Wilczyński. Był więziony w różnych obozach koncentracyjnych, między innymi i w Oświęcimiu. Powrócił po zakończonej wojnie w 1945 roku. | |||
Szybkie tempo ofensywy wojsk Związku Radzieckiego oraz zachodnich państw koalicyjnych Anglii i Stanów Zjednoczonych, natęża ruch oporu w całym kraju. Niemcy przegrywają bitwy na wszystkich frontach. Organizacje podziemne w różnych podejmowanych akcjach dywersyjnych, dają okupantowi znać o swojej zorganizowanej sile. Samoloty Związku Radzieckiego zwane “Kukuryzniki” coraz częściej pojawiają się nad terytorium naszej okupowanej Ojczyzny. Ostrzeliwują z broni pokładowej niemieckie transporty. Zrzucają jednocześnie ulotki skierowane do żołnierzy niemieckich, nawołując ich do złożenia broni. Polscy lotnicy z dalekiej Anglii w porze nocnej dokonują zrzutów broni dla żołnierzy Armii Krajowej. Niemcy czują się coraz bardziej zagrożeni ze wszystkich stron. Tworzą we wszystkich gminach zwartą obronę przeciw dywersji polskiego podziemia. | |||
W Goszczynie w zamkniętej szkole powszechnej, grupują oddział policji granatowej, która pełni służbę dzień i noc. Również Ochotnicze Straże Pożarne zobowiązane są do pełnienia dyżurów dziennych i nocnych w celu bezpieczeństwa przeciwpożarowego. | |||
W czerwcu 1943 roku, Armia Krajowa na terenie powiatu grójeckiego jednej nocy i o jednej godzinie, niszczy wszystkie urządzenia w mleczarniach. W Goszczynie napadu na mleczarnię dokonał oddział Armii Krajowej z okolic gminy Belsk i Lipie. Zwarty uzbrojony oddział w cywilnych ubraniach, dotarł do Goszczyna w porze nocnej, drogą od wsi Kozietuły. Zbiórka i przygotowanie do napadu odbyło się na miejscowym cmentarzu grzebalnym. Po czym oddział wyruszył do przeprowadzenia akcji. Otoczony został budynek szkoły powszechnej, w której pełniła służbę policja granatowa. Ostrzelana z karabinów i broni maszynowej policja zachowała się biernie, nie próbując odparcia napadu. Część żołnierzy AK w tym czasie wyłamała drzwi do mleczarni i wtargnęła do wewnątrz. A następnie silna eksplozja dała znać o zniszczeniu urządzeń mleczarskich. Po wykonaniu zadania - a już dniało - odbyła się ponownie zbiórka na cmentarzu. Tam partyzanci pozostawili karabiny i jeden rkm, a sami rozeszli się pojedynczo znanymi im drogami i ścieżynami do swoich miejsc zamieszkania. Pozostawioną broń przeniosło dwóch miejscowych członków AK, na przełaj przez wyrośnięte zboża, do wsi Bądków i ukryto je tam u jednego członka organizacji. Niemcy nie dokonali masowego odwetu na ludności po przeprowadzonej akcji dywersyjnej, ale przysłali do Goszczyna kilkunastu żołnierzy niemieckich, którzy zostali zakwaterowani w świetlicy na pierwszym piętrze nad mleczarnią. Zadaniem ich było czuwać nad bezpieczeństwem porządku hitlerowskiego. | |||
Wzmógł się również terror osób podejrzanych o przynależność do organizacji podziemnych, a najbardziej o przekonania komunistyczne. Musieli uciekać z Goszczyna i ukrywać się u znajomych, tacy działacze komunistyczni jak, Kazimierz Górski i Lucjan Bedyński syn Juliana. Prześladowana była również córka Bedyńskiego, Stanisława Srebrzyńska oraz syn Henryk Bedyński. Został on w porze nocnej, w przeprowadzonej przez Niemców obławie, schwytany przez żandarma na ulicy w Goszczynie. Jednak żandarm ten widocznie nie popierał reżimu hitlerowskiego, bo kazał mu uciekać, a sam oddał kilka strzałów w górę, pozorując tym sposobem ucieczkę schwytanego. Henryk Bedyński uciekł z Goszczyna do miejscowości Wilcze Piętki w powiecie Rawa Mazowiecka, gdzie pracował w zakładzie mechanicznym. Żandarmeria odkryła jednak jego miejsce zamieszkania i w dniu 8 marca 1944 roku, w urządzonej na niego obławie, w czasie ucieczki został zastrzelony od serii karabinu maszynowego. Zdołał uciec i ukryć się Trela, szwagier zabitych braci Dubczyków z Modrzewiny, zamieszkały w Goszczynie w domu Józefa Orzechowskiego. | |||
Przegrywana przez Niemców wojna, coraz większa potrzeba wysyłania na front nowych żołnierzy niemieckich, stałe naloty floty powietrznej państw sprzymierzonych i bombardowanie obiektów niemieckich, stwarza bardzo poważne trudności gospodarcze w Niemczech. Brak jest rąk do pracy, a tym samym i żywności dla żołnierzy niemieckich. Nasila się ze strony Niemców fala terroru za niewykonywanie przez ludność kontyngentów zbożowych i mięsnych. W Uleńcu koło Grójca zostaje założony dla opornych specjalny obóz koncentracyjny. Rozpoczynają się nowe dywersje, przeprowadzane przez organizacje podziemne. Sam jeden żołnierz Armii Krajowej wśród dnia, dokonuje napadu z bronią w ręku na Zarząd Gminy w Goszczynie, gdzie rozkazuje pracownikom biura, spalić w piecu wszystkie księgi wymiaru kontyngentów i podatków. Dokumenty spłonęły. Po wykonaniu zadania, osobnik wybiega na ulicę, zatrzymuje furmankę konną i każe się szybko wieść w stronę wsi Bądków Kolonia. Rozkazuje przy tym woźnicy, aby nie oglądał się do tyłu. Ujechawszy kawałek od Goszczyna w kierunku wymienionej wsi, woźnica nerwowo nie wytrzymał i obejrzał się, ale na wozie nie było już nikogo. W pogoń za sprawcą wyruszyli Niemcy stacjonujący w Goszczynie, lecz go nie schwytali. Nikt nie wydał miejsca ukrycia partyzanta, milczeli ludzie, zdawały się milczeć drzewa i ziemia matka rodzona, po której biegł i na której znalazł schronienie. | |||
Jesienią 1943 roku, polscy lotnicy z Anglii, dokonują z samolotu zrzutu broni dla Armii Krajowej na Wielkich Łąkach pod Goszczynem. Oczywiście jednostka AK została uprzednio o tym powiadomiona zaszyfrowaną drogą radiową. W porze nocnej, wyrusza na umówione miejsce uzbrojony oddział Armii Krajowej. Wokół wyznaczonego miejsca zrzutu, rozstawione zostały warty ubezpieczające w razie ewentualnego napadu niemieckiego. Około godziny pierwszej w nocy, od strony południowo - zachodniej, nadeszły odgłosy zbliżającego się samolotu. Warkot silnika samolotu, był z każdą chwilą silniejszy i coraz bliższy. Wreszcie w dosyć dużej wysokości nadleciał na umówione miejsce zrzutu. Z ziemi błysnęły sygnały czerwonych świateł latarek na baterie. Samolot obniżając się, zakręcił olbrzymie trzy koła, podał czerwone sygnały świetlne, na które jeszcze raz otrzymał w odpowiedzi, takie same sygnały z ziemi. I nagle wśród bezchmurnej nocy na tle gwiaździstego nieba, zaczęły z samolotu spadać i rozwijać się białe parasole spadochronów. Powstało tak wielkie podniecenie w oddziale czekającym na zrzut broni, że niektórzy z pełniących wartę opuścili swoje stanowiska i biegli w stronę spadających spadochronów. Jedenaście spadochronów z ładunkiem broni dotarło spokojnie na ziemię. Dwunasty spadochron zaczepił sznurami o samolot i tak z nim odjechał z powrotem w kierunku swojej bazy lotniczej. A może gdzieś dalej, lotnikowi udało się spadochron odczepić i ładunek zrzucić na ziemię. Nigdy się tego nie dowiemy, jak również i tego, jakie były nazwiska tych lotników, czy żyją jeszcze. Broń otrzymaną z rzutu załadowano na przygotowane wozy konne i przewieziono w bezpieczne miejsce. | |||
Miał nastąpić w późniejszym okresie, jeszcze jeden zrzut broni z samolotu, koło lasku pod wsią Strupiechów, w bok od drogi prowadzącej do Przybyszewa. W ostatniej chwili z nieznanych przyczyn, zrzut został odwołany drogą radiową. Było jeszcze wiele innych akcji dywersyjnych, które spędzały Niemcom sen z powiek, jak rozbicie w porze nocnej gorzelni w majątku Borowe, sklepu “Dyrksena” w Goszczynie, zabicie pod wsią Jasieniec osławionego volshdojcza Melcera, który z rewolwerem w jednym ręku, a gumową pałką w drugim ręku, ściągał od rolników kontyngenty. W dniu 12 lutego 1944 roku w restauracji Juliana Pietrusińskiego w Goszczynie, zostaje zastrzelony przez żandarma z Mogielnicy, Wiesław Dziuba mieszkaniec wsi Kozietuły. Dlaczego go zabił? Jak opowiadają ludzie, pewnego razu ów żandarm przyjechał do jego ojca, Franciszka Dziuby w pewnej sprawie. Wiesław Dziuba zobaczywszy żandarma w mieszkaniu, splunął i wyszedł. Podły hitlerowiec zauważył to i zapamiętał. Toteż, kiedy wszedł do wyżej wymienionej restauracji w porze nocnej, od razu sięgnął za rewolwer. Wiesław Dziuba chciał uciekać, był już w sieni, niestety rzucił się na niego pies żandarma i uniemożliwił mu ucieczkę. Padły strzały, został zabity. Kule przebiły wejściowe drzwi domu, od których ginie również żołnierz niemiecki francuskiego pochodzenia, który podbiegł do drzwi na odgłos wystrzałów. | |||
W dniu 24 marca 1944 roku, około trzech kilometrów od Goszczyna, w majątku Piekarty, odbywało się zebranie konspiracyjne oddziału Armii Krajowej pod dowództwem kierownika tego majątku Karola Świętorzeskiego pseudonim “Żubr”. W tym samym czasie drogą koło majątku przejeżdżali dwoma samochodami Niemcy, którzy utknęli na błotnistej drodze. Niemcy poszli do majątku po konie, aby samochody wyciągnąć i zetknęli się z oddziałem AK. Wywiązała się strzelanina. Oddział AK wycofuje się w stronę wsi Strupiechów. Na miejscu ginie członek AK Ignacy Ryszkowski. W czasie odwrotu zostaje raniony Stanisław Myszkowski z Rykał, który szuka schronienia we wsi Strupiechów u Tadeusza Bąby. Ukrywa się w stodole. Niemcy otoczyli gospodarstwo i dobili rannego. Jednocześnie podpalili wszystkie budynki. Tadeusz Bąba ucieka na koniu. Żona jego Helena Bąba zostaje zatrzymana i wywieziona do Warszawy. Czteroletniego syna Józefa oddano pod opiekę wójtowi gminy Rykały Stanisławowi Wrzosek. Helena Bąba została zwolniona z więzienia przed samym wybuchem Powstania Warszawskiego. | |||
W dniu 25 marca 1944 roku około godziny 9-tej wieczorem, silny oddział Armii Krajowej dokonuje zbrojnego napadu na “Caritas” w Grójcu, gdzie ma swoją siedzibę gestapo z więzieniem w podziemiach. Napadu dokonano na skutek aresztowania i osadzenia w tym więzieniu członka Armii Krajowej kpt. Gabałę, który był jednocześnie komendantem powiatowym policji granatowej. Po zaciętej walce z obu stron, Niemcy poddali się. Kapitan Gabała wyszedł na wolność, a z nim i inni przebywający w więzieniu Polacy. Udział w tym napadzie wzięli również żołnierze AK z terenu gminy Goszczyn. Po dokonanym napadzie, Niemcy żadnych represji wobec ludności polskiej nie zastosowali. Nie ustały jednak poszczególne aresztowania obywateli polskich, podejrzanych o przynależność do tajnych organizacji. Byli i tacy Polacy, którzy za judaszowskie srebrniki wysługiwali się Niemcom i wydawali na śmierć swoich współrodaków. | |||
W miesiącu kwietniu 1944 roku, jednej nocy, żandarmeria dokonała masowego aresztowania następujących obywateli we wsiach: Bądków i Długowola. Ze wsi Bądków byli to: Jan Bartosiak, Józef Piórkowski, Józef Wiewiór s. Wojciecha (sołtys), Jan Łukasiewicz, Franciszek Włodarczyk, Józef Maciak, Marian Maciak, Wincenty Klimecki (komendant OSP), Władysław Łukasiewicz. Ich los podzielili koledzy z Długowoli: Wacław Stępień, Józef Katana (sołtys), Mieczysław Banasiak, Wacław Trzaska s. Józefa, Stanisław Szelążek, Antoni Marcjanek, Jan Trzaska s. Michała, Wacław Trzaska s. Michała, Jan Bednarski, Franciszek Bednarski, Józef Bednarski, Antoni Bednarski, Stanisław Wrzosek (wójt gminy), Stanisław Blaźnik, Józef Bożyk, Władysław Stępień s. Józefa. Wszystkich wyżej wymienionych osadzono w więzieniu w Grójcu. Posądzeni byli, że są komunistami i byli bici na zeznaniach prowadzonych przez gestapo. Bardzo dotkliwie skatowano Józefa Katanę, sołtysa wsi Długowola, który już do zdrowia do końca życia nie powrócił. Po aresztowaniu wójta Stanisława Wrzoska jego stanowisko objął podwójci Józef Orzechowski z Goszczyna. Wobec nie udowodnienia zatrzymanym winy, zwolniono ich z więzienia w dniu 6 maja 1944 roku. | |||
Tymczasem wojska niemieckie w szybkim tempie, pod naporem silnej ofensywy armii ZSRR, cofają się na zachód. Na końcu lipca 1944 roku, wojska radzieckie dotarły do prawej strony Wisły i Pilicy. W Warszawie w dniu 1 sierpnia 1944 roku wybucha powstanie. Warszawa się pali! Słychać z tak dalekiej odległości kanonadę strzałów i wybuchów spadających niemieckich bomb. Warszawa walczy! Lecz osamotniona, musiała legnąć w gruzach. Tysiące zabitych powstańców, walczących dzieci i kobiet, tysiące wywiezionych do obozów koncentracyjnych w głąb III Rzeszy, setki domów wysadzonych minami niemieckimi w powietrze. Miasto największej tragedii ludzkiej w dziejach historii. Oddziały Armii Krajowej z okolic Warszawy z chwilą wybuchu powstania, w wielkim pośpiechu przygotowują się do ruszenia w pomoc powstańcom stolicy i zmieszczenia jednostek wojsk niemieckich stacjonujących na terenach w oko- licach podwarszawskich. Poszczególni członkowie Armii Krajowej, otrzymują zawiadomienia o przydziałach do jednostek wojskowych i miejscach zbiórki. W gminie Goszczyn czyni się przygotowania do zaopatrzenia oddziałów partyzanckich w żywność. Jednej nocy oddział Armii Krajowej dokonuje napadu na majątek Piekarty, gdzie zabiera z obór kilkadziesiąt sztuk bydła i przepędza go do wyznaczonej rzeźni na ubój. Zgrupowanie oddziałów Armii Krajowej odbyło się w lesie Modrzewina koło Belska, skąd na dany znak, oddział miał wyruszyć w kierunku Warszawy. Jednak wszystkie te zamierzenia spaliły na panewce. Czekano na ofensywę wojsk radzieckich na lewobrzeżną Warszawę. Ofensywa jednak nie nastąpiła do końca grudnia 1944 roku. Zgrupowane oddziały Armii Krajowej, zbyt niedostatecznie były uzbrojone, by mogły się zmierzyć w otwartym polu z bardzo jeszcze silnym wojskowym frontem niemieckim. Oprócz niemieckiej linii frontowej przebiegającej na lewym brzegu Wisły i Pilicy, a przeważnie silnych umocnień pozycyjnych pod Warką, oddziały frontowe zaczęły zagęszczać teren gminy Goszczyn. Przez pewien czas kwaterował silny oddział niemiecki z armii Geringa we wsi Bądków Kolonia u Franciszka Ptasińskiego, po czym oddział ten wyruszył na front w okolice Warka-Białobrzegi. Również silny oddział niemiecki kwaterował we wsi Modrzewina, aż do rozpoczęcia ofensywy armii Związku Radzieckiego. Do gminy Goszczyn napływają mieszkańcy z okolic Warki, którzy zostali wysiedleni z linii przyfrontowej. Są oni rozmieszczeni na kwaterach w poszczególnych wsiach. Między innymi kilka rodzin zostało umieszczonych w Szkole Powszechnej w Bądkowie. | |||
Niemcy gwałtownie szykują się do obrony. Linia frontu miała przebiegać na terenie gminy Goszczyn, od strony lasu Łęczeszyce przez Olszew, Bądków zachodni, pola goszczyńskie, wieś Rykały, Wysoka, Mała Wieś, aż do rzeki Pilicy. Tam też Niemcy zaczęli kopać rów strzelecki i przeciwczołgowy. Do kopania tych rowów użyto pod przymusem okoliczną ludność. Za kopanie płacono wódką, tak zwaną “kontygentówką”. Nadzór nad zabezpieczeniem odpowiedniej ilości ludzi miała żandarmeria niemiecka. Wykopami kierowało dwóch Niemców. Jeden wysoki w starszym wieku, łagodnego usposobienia; zawsze biegał wzdłuż kopanych okopów z drewnianym kijem w ręku. Nazywano go ogólnie “wujo patyk”. Drugi natomiast niski, w białym lnianym mundurze, z twarzą złośliwego mopsa, o oczach, z których wprost tryskała germańska nienawiść do narodu polskiego. Przebiegał on wzdłuż okopów z pochyloną głową, z blaszaną miarą metalową w ręku, którą - gdy mu się co, nie podobało - bił pracujących przy okopach ludzi. | |||
Dnia 15 stycznia 1945 roku z przyczółku wareckiego rozpoczęła się ofensywa wojsk Związku Radzieckiego. Ziemia się trzęsła w swoich posadach od huku armat, spadających z samolotu bomb, serii pocisków z karabinów maszynowych i nowoczesnej radzieckiej broni pod nazwą “katiusze”, z których padający pocisk rozrywał się na dziesiątki mniejszych pocisków, a ziemia od nich się paliła. Linia frontu została przerwana. Wojska niemieckie cofają się w popłochu. Pociski artyleryjskie nadchodzącej ofensywy radzieckiej padają na Goszczyn i okoliczne wsie.W Goszczynie Niemcy szykują się jeszcze do obrony. Od wschodniej strony osady ustawiają armaty, ale ich oddział jest nieliczny i obrona jest za słaba, uciekają... Uciekają również niektórzy mieszkańcy Goszczyna, inni kryją się po piwnicach. Przy ulicy Bądkowskiej szykują się do ucieczki Maria Jakubowska, z domu Rewicka i jej siostra Władysława Tobera z nieletnia córką. Wtem pada pocisk artyleryjski, rozbija betonową studnię, zabija Marię Jakubowską, rani w głowę Władysławę Toberę i zabija jej nieletnią córkę Halinkę. Cofający się żołnierze niemieccy, mają za zadanie pozostawić po sobie zgliszcza i popioły. Chcieli oni również spalić i Goszczyn, ale nie zdążyli wobec bardzo szybkiej ofensywy, dokonać swego zbrodniczego dzieła. Ale na końcu ulicy Bądkowskiej, zdążyli jeszcze podpalić gospodarstwo Władysława Komorowskiego. Od podpalenia spaliła się stodoła i obora. Stacjonujący żołnierze niemieccy w Goszczynie uciekają w kierunku wsi Kozietuły, giną koło cmentarza od serii karabinu maszynowego, wypuszczonej z czołgu radzieckiego. Jeden żołnierz niemiecki ginie na drodze za cmentarzem rozjechany czołgiem. We wsi Modrzewina zostają rozstrzelani, przebywający tam “własowscy” (żołnierze radzieccy z armii generała Własowa, którzy przystali do Niemców) i zakopani w rowie przeciwczołgowym na goszczyńskich polach. | |||
Po wyzwoleniu Goszczyna i przejściu wojsk frontowych na zachód, pozostaje tylko na miejscu Komenda wojenna, która zajmuje pierwsze piętro budynku Urzędu Gminy oraz lokal na pierwszym piętrze w budynku po Żydzie Wildmanie. Powstaje do czasu wyborów, tymczasowa władza gminna. Wójtem zostaje Kazimierz Górski z Goszczyna, a komendantem Posterunku Milicji Obywatelskiej Stanisław Kowalczyk, syn murarza z Goszczyna. Posterunek Milicji Obywatelskiej miał pomieszczenie w drewnianym domu parafialnym przy ulicy Rynek naprzeciw parku w Goszczynie. | |||
Zostaje również powołany Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, który ma swoją siedzibę w mieszkaniu Jana Wrzoska, syna Jakuba w Goszczynie. Komendantem zostaje Tadeusz Bedyński, a funkcjonariuszami UBP między innymi są: Marian Moranowicz, Stanisław Moranowicz, Stefan Duda, Florian Kowalski, Marian Bubiec, Jan Gajdarski, Marian Andziak. Na pierwszym piętrze budynku Zarządu Gminnego ma swoją siedzibę Komenda Wojenna wojsk Związku Radzieckiego, a biuro tej komendy mieściło się na pierwszym piętrze budynku, w którym mieściła się apteka. | |||
W gminie Goszczyn, jak i w innych gminach są źle traktowani członkowie organizacji podziemnych innych ugrupowań, jak AK i NSZ. Należy z przykrością stwierdzić, że Polacy w czasie okupacji niemieckiej podzielili się na dwie grupy: jedni po stronie Związku Radzieckiego, a drudzy po stronie koalicji Anglii i Stanów Zjednoczonych, zwalczając się wzajemnie. | |||
Już w pierwszym dniu po wejściu wojsk Związku Radzieckiego do Goszczyna, odbył się wiec publiczny, na którym wystąpił Władysław Prokopowicz, witając naszych sojuszników. Po odbytym wiecu zostaje zorganizowane zebranie w mieszkaniu Ignacego Janusza, kościelnego kościoła parafii Goszczyn. Na tym zebraniu wybrano tymczasowe władze. Na mocy zgłoszonych zarzutów niektórych uczestników z zebrania, aresztowano następujących członków innych ugrupowań politycznych: Stanisława Wrzoska byłego wójta gminy, Jana Kwapisza mieszkańca wsi Kolonia Bądków, Stanisława Podsiadło, Józefa Orzechowskiego i Józefa Paciorkowskiego z Goszczyna oraz Władysława Saara nauczyciela Szkoły Podstawowej w Goszczynie i jego syna Dariusza Saara, którzy przez władze radzieckie zostali wywiezieni na Ural i dopiero powrócili po dwóch latach. | |||
Komendant Milicji Stanisław Kowalczyk, człowiek o charakterze despotycznym, szalał na terenie gminy z pałką gumową w ręku. Źle traktował nawet swoich współpracowników. W czasie nocnych patroli uderzył w twarz funkcjonariusza UBP Mariana Moranowicza, za to, że niechcący oddał strzał z karabinu. Byłego milicjanta Józefa Marszała z Goszczyna, którego brat Lucjan Marszał przez okupanta został zabity za działalność komunistyczną, tak go pobił na Posterunku MO, że ledwie on o własnych siłach zaszedł do domu. W dniu 16 lutego 1945 roku, odbyły się wybory do władz gminy, w Biurze Urzędu Gminnego. Komendantem Posterunku Milicji Obywatelskiej w Goszczynie został wybrany w/w Stanisław Kowalczyk, a na jego zastępcę Ciechoński, były pracownik kolumny sanitarnej z okresu okupacji niemieckiej i serdeczny przyjaciel Stanisława Kowalczyka. | |||
Zostaje zwolniony z zajmowanego stanowiska sekretarza Zarządu Gminy Zenon Sikorski, który na tym stanowisku przepracował 25 lat. Został on zaliczony do grupy reakcyjnej przeciwnej obecnemu ustrojowi. Zwolnienia dokonał komendant Posterunku MO Stanisław Kowalczyk, który wszedł do biura i brutalnie wypędził z sali Zenona Sikorskiego oraz pracującą jego córkę Halinę. Stanowisko sekretarza Zarządu Gminy z polecenia Starostwa Powiatowego w Grójcu objął Mieczysław Górczyński pracownik umysłowy Zarządu Gminy Jasieniec. Również pozostali pracownicy odeszli z Zarządu Gminy. Jan Ptasiński został przeniesiony do Starostwa Powiatowego w Grójcu, Czesław Ryczkowski objął stanowisko sekretarza w Zarządzie Gminy Błędów, Gabriela Marszał wyprowadziła się do Warszawy, a Jan Czapliński w obawie przed nową władzą uciekł z Goszczyna w nieznanym kierunku. Z byłych pracowników pozostał i pracował jeszcze długie lata Stanisław Faryno. | |||
Również w popłochu opuściła Goszczyn policja granatowa. Pozostało na miejscu dwóch policjantów: Kozłowski i Kaniak, do których nikt ze społeczeństwa nie rościł żadnych pretensji i którzy zostali przyjęci do milicji. Zostali jednak w tym samym roku zwolnieni na skutek ogólnego zarządzenia władz nadrzędnych, które zabraniało przyjmowania byłych funkcjonariuszy policji do Milicji Obywatelskiej. W pierwszych dniach 1945 roku, jednocześnie przy ustalaniu gminnych władz administracyjnych, wybrany został Komitet Gminny Polskiej Partii Robotniczej (PPR) oraz Gminny Komitet Stronnictwa Ludowego. | |||
=== Prześladowania powojenne === | |||
Okres po okupacji niemieckiej w nowo wyzwolonej Polsce był bardzo trudny, pełen napięć, niezgody społecznej i politycznej. Prześladowani byli zamożni rolnicy, którym poza normalnym podatkiem dawano tak zwane domiary pieniężne i ich licytowano. Na bramach ich ogrodzeń w porze nocnej malowano słowo “kułak” (z języka rosyjskiego, zaciśnięta pięść). Prześladowani są również członkowie Armii Krajowej. Wielu z nich z bronią w ręku poszło w las. Zgrupowani w oddziały napadali na Posterunki Milicji Obywatelskiej i Urzędy Bezpieczeństwa Publicznego. Ale byli też i tacy partyzanci, którzy zbrojnie napadali na mieszkańców wsi i ich rabowali. Komendant Posterunku MO Stanisław Kowalczyk, zatrzymuje nauczyciela z Goszczyna Stanisława Skoczka, członka Armii Krajowej, który przyprowadzony na Posterunek MO był przez niego w okrutny sposób pobity. Zwolniony został na skutek interwencji kobiet z Goszczyna, które tłumnie zebrały się przed Posterunkiem w jego obronie. Taki sam los spotkał Franciszka Białka z Goszczyna. Zostaje aresztowany były karbowy folwarku Lisew - Walczak, który przyprowadzony na Posterunek MO był bity, a udało mu się w porze nocnej uciec, ponieważ pilnujący go milicjant Antoni Jakubowski zasnął. Tenże komendant MO aresztuje członka AK Lucjana Gulinę ze wsi Wysoka. Następnie mający być aresztowany członek AK Jan Prykiel ze wsi sąsiedniej Mała Wieś ucieka i zostaje postrzelony i odwieziony do szpitala w Grójcu. Przywieziony Lucjan Gulina został osadzony w tymczasowym areszcie przy Posterunku MO. Był bardzo pobity, miał przeciętą głowę gumową pałką. Niektórzy jednak milicjanci nie mogli patrzeć spokojnie na takie postępowanie komendanta. Dlatego też, gdy ten wyjechał w teren, poprosili lekarza Edwarda Majewskiego, aby na miejscu w areszcie opatrzył rozbitą głowę poszkodowanego. Posądzono również komendanta Kowalczyka o spalenie świetlnymi pociskami z karabinu stodoły Józefa Orzechowskiego, która stała na polu pod wsią Lekarcice. Był w konflikcie z kościołem, toteż w biały dzień w oknie Posterunku MO ustawił karabin maszynowy i oddał kilkanaście serii pocisków w wieżę kościelną, która była obita blachą. Wieża została podziurawiona i dopiero po kilku latach została wyremontowana przez proboszcza parafii ks. Jana Mechedę. U Franciszka Kaczmarskiego w Goszczynie, został w porze nocnej dokonany napad na zamieszkałego tam Józefa Dąbrowskiego ze swoim synem Władysławem Dąbrowskim. Napadnięci obronili się i napastników do mieszkania nie wpuścili, mimo, że ci oddali kilka serii pocisków z karabinu maszynowego, które poprzebijały ściany mieszkania. Po pewnym czasie zostali oni aresztowani w nowym miejscu zamieszkania we wsi Długowola przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Grójcu, pod zarzutem należenia do nielegalnej podziemnej organizacji i dokonywania rabunków. Byli bici na Posterunku MO w Goszczynie, ale do niczego się nie przyznali i nie wydali swoich współtowarzyszy. Józef Dąbrowski powrócił z więzienia po 10 miesiącach, a syn jego Władysław Dąbrowski nie powrócił do domu i do dnia dzisiejszego nie wiadomo co się z nim stało. Nieznani sprawcy dokonali napadu na wójta gminy Kazimierza Górskiego oraz na Zygmunta Srebrzyńskiego, Stanisława Gajdę, Józefa i Zygmunta - braci Marszałów, których uprowadzano za Goszczyn na żwirownię i tam pobito, a następnie wypuszczono na wolność. Kierownikowi Szkoły Podstawowej w Goszczynie Paśniewskiemu, ktoś nieznany wrzucił przez okno do mieszkania granat, który eksplodował. Całe szczęście, że w mieszkaniu tym nikogo nie było. | |||
W dniu 13 czerwca 1945 roku zostaje zabity sekretarz komórki Polskiej Partii Robotniczej Jan Sikora ze wsi Bądków. Został wyprowadzony z domu i na polnej drodze prowadzącej do wsi Kozietuły, otrzymał cztery strzały w piersi ze stena amerykańskiego i jeden strzał w głowę. W tym samym dniu został dokonany napad na Posterunek Milicji Obywatelskiej i Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Goszczynie. Na posterunku było tylko dwóch milicjantów: Marian Przybylski i Wacław Popkowicz, których rozbrojono. Krzywdy im nie uczyniono, tylko napadający zabrali im zamki z karabinów. Natomiast zatrzymali na ulicy Goszczyna Tadeusza Bedyńskiego komendanta UBP i zabrali ze sobą na ciężarowy samochód, którym przyjechali. Odjechali z Goszczyna do Mogielnicy, gdzie porwali sekretarza komórki PPR Łojewskiego i jeszcze kilku innych. Łojewskiego zastrzelono za Mogielnicą w lesie w Brzostowcu. Tadeusza Bedyńskiego i pozostałych wypuszczono na wolność. Tadeusz Bedyński jeszcze raz został napadnięty na zabawie tanecznej w Goszczynie w sali nad mleczarnią. Wyskoczył z pierwszego piętra przez okno i zdołał uciec. | |||
W 1945 roku we wsi Rykały, przez jakąś bandę zostali zabici członkowie Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej Franciszek Bąk i Stanisław Kabot, a Józef Pałka został raniony. Za jakiś czas w dniu 8 lipca 1945 roku w tej wsi został zabity w porze nocnej Władysław Opasek powracający ze wsi do domu. | |||
Po zakończonej wojnie w 1945 roku, wojska Związku Radzieckiego powracając z Niemiec, pędzili do swego kraju zdobyte stada bydła. We wsi Bądków na drodze od Kozietuł do Goszczyna, dwóch żołnierzy poturbowało starszą kobietę Weronikę Zawadzką, za to, że zaczęła pędzące bydło wyganiać ze swego obsianego pola. Widząc to jej syn Jan Zawadzki, dobiegł, zrzucił żołnierza z konia, a następnie uciekł. Żołnierze ci dali znać do oddziału wojskowego stacjonującego w Goszczynie. Oddział wyruszył w pogoń, ale winowajcy nie znalazł. | |||
W Goszczynie rosyjscy żołnierze posądzili żonę milicjanta Stanisława Woźniaka, zamieszkałych u Wacława Kołacza o kradzież krowy. Chcieli kobietę ze sobą zabrać na czołg, którym jechali do wsi Broniszew, gdzie mieli swoją kwaterę. Ktoś dał znać na Posterunek MO do jej męża. Stanisław Woźniak schwycił ze ściany wiszący kawaleryjski karabinek, pobiegł na miejsce, stanął pomiędzy żoną, a żołnierzami i krzyknął, że jeżeli nie odjadą natychmiast, będzie do nich strzelał. Zaskoczeni żołnierze w obawie o swoje życie usłuchali rozkazu i odjechali. Ale przez cały czas dokąd stacjonowali we wsi Broniszew, chcieli schwytać Stanisława Woźniaka. Koledzy z milicji zawsze jednak zdążyli go w porę ukryć. | |||
W czasie zbierania po wsiach podatku przez poborcę powiatowego Wójcickiego pod ochroną milicjanta Wacława Popkowicza, dokonano na nich napadu na drodze prowadzącej od wsi Rykały do wsi Biniędy. Obrabowano poborcę z kilkudziesięciu tysięcy złotych, a milicjantowi zabrano tylko pociski od karabinu i puszczono ich, nie robiąc im poza tym żadnej krzywdy. Komendant Posterunku Milicji Obywatelskiej Stanisław Kowalczyk, na przełomie roku 1945 został przeniesiony do Mogielnicy. Tam w niedługim czasie razem z funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Rajerem i Badowskim zostali posądzeni o dokonywanie napadów w celu rabunkowym. Komenda Powiatowa Milicji Obywatelskiej w Grójcu wszczęła za nimi pościg. Jeden z nich w czasie ucieczki został zabity, drugi schwytany dostał się do więzienia. Stanisław Kowalczyk zdołał uciec. Uciekł aż do Zielonej Góry, gdzie go nikt nie znał i został tam komendantem powiatowym Milicji Obywatelskiej. Prawdopodobnie zabił swoją kochankę i osadzony w więzieniu popełnił samobójstwo. | |||
W roku 1945 został aresztowany Michał Pruś s. Michała ze wsi Olszew jako członek Armii Krajowej. Siedział w więzieniu i był bity. Po kilku miesiącach został zwolniony. | |||
Zdzisław Przybylski ze wsi Józefów, uczeń byłego gimnazjum w Goszczynie był członkiem tajnej organizacji politycznej. Zostaje aresztowany przez Milicję i Urząd Bezpieczeństwa w Grójcu. Przed tym jednak broni się i strzela z dachu swego domu z rewolweru. Został jednak ujęty i osadzony w więzieniu. Dostał pomieszania zmysłów i został z więzienia zwolniony. Na wolności błąkał się po polach i drogach. Zmarł po kilku latach w stanie obłąkania umysłowego. | |||
Zostaje aresztowany przez dwóch funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa z Grójca Siarnika i Sujeckiego, były członek Armii Krajowej, zamieszkały we wsi Sielec Piotr Sikorski. Akcję zabezpieczał ukryty oddział MO i UBP. Widząc idących z oddali swoich kolegów z aresztowanym, nie poznali ich i otworzyli ogień z posiadanej broni. Niestety strzał trafił Siarnika i Sujeckiego, a Piotr Sikorski uciekł. Siarnik zmarł w drodze do Grójca, a Sujecki po pewnym czasie zmarł w szpitalu. | |||
W 1946 roku zostaje przez Komendę Powiatową Milicji Obywatelskiej w Grójcu zatrzymany i zdjęty ze stanowiska komendanta Posterunku Milicji Obywatelskiej w Goszczynie Józef Stępniewski. Był prawdopodobnie podejrzany o nielegalne nadużywanie swojej władzy poza służbą na Posterunku MO. Został on również wykluczony ze składu Gminnej Rady Narodowej, której był członkiem. Także w tym samym dniu, zostaje zatrzymany Witold Ukleja z Goszczyna, były członek Armii Krajowej za nielegalne posiadanie broni palnej. | |||
W roku 1952, władze bezpieczeństwa wykryły na terenie gminy Goszczyn, nielegalną organizacją polityczną, której zadaniem była walka przeciw obecnemu ustrojowi socjalistycznemu Polski Ludowej, pod dowództwem Henryka Bąka mieszkańca wsi Lisew. Henryk Skowroński ze wsi Bądków zdołał przed aresztowaniem uciec i ukrywał się do czasu amnestii wydanej przez Państwo. W czasie prowadzonego śledztwa został uniewinniony Antoni Komorowski z Goszczyna. Rozprawa sądowa odbyła się w sądzie wojewódzkim w Warszawie przy ulicy Leszno. Stefan Pietrusiński z zawodu nauczyciel, został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonany został w roku 1959 odbywał on w tym czasie służbę wojskową, pracował w tajnej organizacji wojskowej i był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Henryk Bąk wyrokiem sądu został skazany na 10 lat więzienia. Pozostali od 2-5 lat. Skazani nie odbyli w pełni swej kary. W niedługim czasie na mocy amnestii zostali wypuszczeni z więzienia na wolność. | |||
W 1945 roku, dla uczczenia pamięci powieszonych na szubienicy w dniu 9 września 1942 roku członków Gwardii Ludowej, na rynku w Goszczynie wzniesiony został pomnik projektu Franciszka Strynkiewicza, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Postument tego pomnika wykonany był z cementu i cegły, ze wzniesionymi czterema prostokątnymi słupami z drzewa, a na szczycie umieszczony został biały piastowski orzeł. Wykonany on był z gipsu w tymczasowej pracowni artystycznej w Grójcu, która mieściła się w ratuszu na pierwszym piętrze. Orzeł ten został przewieziony do Goszczyna pojazdem konnym przez wójta gminy Kazimierza Górskiego, rolnika Romana Kochańca i funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej Henryka Ogonowskiego. Do budowy tego pomnika przyczynił się w dużym stopniu nauczyciel Józef Pleciński z Goszczyna. Przy odsłonięciu pomnika przemówienie wygłosiła Gabriela Kaczmarska siostrzenica powieszonego Kazimierza Pietrusińskiego. | |||
Na pomniku umieszczona jest tablica z następującym napisem: | |||
BOHATEROM POLEGŁYM O WOLNOŚĆ POLSKI | |||
Pietrusiński Józef Kochaniec Tadeusz Gospodarski Jan Pietrusiński Kazimierz | |||
9.IX.1942r. 1945r. | |||
W 1960 roku Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej dokonała ogrodzenia i posadzenia drzewek na rynku w Goszczynie wokół pomnika postawionego dla uczczenia pamięci powieszonych Polaków przez okupanta niemieckiego. Ogrodzenie wykonał miejscowy mechanik Władysław Gontarek. Pomnik ten w 1960 roku został odrestaurowany przez zastąpienie drewnianych słupów, betonowymi. Prace wykonał inżynier Tomasz Koczaj. | |||
Po 35 latach od zakończenia wojny, w 1980 roku członkowie byłej Armii Krajowej za okupacji niemieckiej, swoim poległym towarzyszom broni postawili pomnik na cmentarzu w Goszczynie. Na pomniku widnieje napis: | |||
POLEGŁYM ZA WIARĘ I OJCZYZNĘ | |||
1939 - 1945r. | |||
TOWARZYSZE BRONI | |||
BOGU DUSZĘ - POLSCE ŻYCIE ODDALIŚMY | |||
W WALCE O WOLNOŚĆ NASZĄ | |||
ABYŚCIE OJCZYZNĘ MIŁOWALI | |||
I WIERNIE JEJ SŁUŻYLI | |||
Od wielu lat jest to miejsce corocznych spotkań w pierwszą niedzielę sierpnia żyjących żołnierzy AK Obwodu Grójec-Głuszec. Składając kwiaty i wieńce oddają symboliczny hołd poległym i pomordowanym w latach 1939-1945. Stawiając przy kościele parafialnym w Goszczynie pomnik złożono hołd poległym w walce o wolność w latach 1948-1956 żołnierzom i działaczom obrony konspiracyjnej Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Polskiej Szturmówki Chłopskiej. | |||
=== Rozwój gospodarczy czasów PRL-u === | |||
W 1948 roku przy poparciu gminy, proboszcz parafii kościelnej, ksiądz kanonik Jan Mecheda podjął inicjatywę zelektryfikowania Goszczyna. W tym celu na ogólnym zebraniu mieszkańców, został wybrany Społeczny Komitet Budowy. Mieszkańcy Goszczyna dobrowolnie opodatkowali się na budowę sieci elektrycznej według ustalonej składki pieniężnej z jednego hektara. Składka była różna, w granicach od 1.500 złotych do 3.000 złotych, w zależności od zamożności poszczególnych obywateli. Ponieważ pewna kwota pieniężna na założenie instalacji elektrycznej, musiała być wpłacona natychmiastowo, Społeczny Komitet Budowy zaciągnął pożyczkę w Banku Rolnym w Warszawie. Zaciągnięta pożyczka spłacona była ratami ze składek społecznych. Przeprowadzenie tego czynu społecznego było dość trudne, ponieważ niektórzy mieszkańcy Goszczyna, chociaż dobrowolnie się opodatkowali, ociągali się z wpłacaniem tych składek. Sam ksiądz Jan Mecheda osobiście chodził do zalegających prosząc o uiszczenie składek, często narażając się na nieprzyjemności. Kłopoty zakończyło wydanie zarządzenia o częściowym pokrywaniu kosztów elektryfikacji przez państwo, na mocy którego końcowa spłata pożyczki została umorzona. | |||
W 1956 roku, mieszkańcy Goszczyna podjęli starania o doprowadzenie do swojej miejscowości gazu ziemnego od wsi Broniszew, w celu ogrzewania domów mieszkalnych oraz opalania kuchni. Pierwsze ogólne zebranie mieszkańców odbyło się w dniu 15 września 1956 roku. Przewodniczącym zebrania został wybrany Tadeusz Bedyński. Na wymienionym zebraniu został powołany Społeczny Komitet Budowy Gazociągu w następującym składzie: ks. Proboszcz Jan Mecheda, Ferdynand Sypuła, Władysław Ukleja, Tadeusz Bedyński, Roman Kochaniec, Edward Wilczyński, Józef Salamoński. Wybrany Komitet został upoważniony do podjęcia starań o zgazyfikowanie osady Goszczyn. Po załatwieniu przez Komitet Społeczny formalności doprowadzenia gazu do Goszczyna z Zakładem Gazownictwa Okręgu Tarnowskiego - Wydział Sandomierz, na dalszych zebraniach do składu Społecznego Komitetu zostali dołączeni: Henryk Pietrusiński, Wacław Puchalski i Zenon Słabuszewski. W skład Komisji Rewizyjnej zostali powołani: Zenon Sikorski, Stanisław Pleciński i Feliks Kalinowski. Wyznaczono również składkę pieniężną na poszczególnych odbiorców gazu ziemnego oraz po 10 dni roboczych na wykopanie rowu dla przeprowadzenia rurociągu od wsi Broniszew. | |||
Projekt doprowadzenia gazu do Goszczyna, został opracowany przez dwóch magistrów inżynierów: Tadeusza Drysia i Mieczysława Walaszka oraz zatwierdzony przez Zakład Gazownictwa Okręgu Tarnowskiego - Wydział Sandomierz. Koszt wykonanych robót według kosztorysów z uwzględnieniem kosztów ogólnych, wyniósł 593. 688 złotych. | |||
W dniu 5 grudnia 1960 roku Komisja w składzie: | |||
# Jan Winnicki - Inspektor Nadzoru ZGZW - Sandomierz | |||
# Władysław Cecura | |||
# Lucjan Komorowski - Przewodniczący GRN | |||
# Ferdynand Sypuła - Przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Gazociągu | |||
# Tadeusz Bedyński - członek Społecznego Komitetu Budowy Gazociągu | |||
# Władysław Ukleja - członek Społecznego Komitetu Budowy Gazociągu | |||
przeprowadziła próbę szczelności i wytrzymałości przeprowadzonego gazociągu średnioprężnego Broniszew - Goszczyn długości 4.500 m.b. i stwierdziła, że gazociąg jest szczelny, wytrzymały i nadaje się do eksploatacji. Ostatecznie linia gazowa została włączona do eksploatacji w dniu 22 grudnia 1960 roku. Pomimo dostarczenia regulaminu użytkowania domowym odbiorcom gazu ziemnego, doszło do niebezpiecznego wypadku. W niedługim czasie na skutek nieostrożności zabezpieczenia gazu w mieszkaniu Ferdynanda Sypuły, nastąpił jego wybuch i poparzył kilka osób. Najbardziej poparzona Cecylia Bedyńska z Warszawy po pewnym czasie zmarła. W latach 1982-1984 został przez Mazowieckie Zakłady Gazownicze - Oddział w Radomiu przeprowadzony remont polegający na podłączeniu nowych rur gazociągowych. | |||
W 1957 roku, mieszkańcy wsi Bądków podjęli inicjatywę zelektryfikowania miejscowości w czynie społecznym. W związku z powyższym, Władysław Sypuła i Jan Krawiec pojechali do Zakładu Energetycznego w Warszawie, w celu zawarcia umowy na wykonanie tej elektryfikacji. Po wyrażeniu zgody przez Zakład Energetyczny, zwołane zostało w tej sprawie zebranie mieszkańców wsi Bądków w dniu 3 lutego 1957 roku, na którym powołano Społeczny Komitet Elektryfikacji, któremu przewodniczył Władysław Sypuła. Zastępcą jego został Jan Tkaczyk s. Józefa. Stanowisko skarbnika powierzono Eugeniuszowi Cybulskiemu, a sekretarzem został Alojzy Piwowarski. W skład Komitetu wchodzili również członkowie w osobach: Jan Krawiec, Jan Sypuła, Władysław Sypuła, Zdzisław Młodziński, Antoni Piwowarski, Józef Konarzewski, Stefan Tkaczyk, Józef Wiewiór s. Wojciecha, Jan Tkaczyk s. Stanisława, Józef Sijka, Władysław Łukasiewicz, Władysław Tkaczyk s. Stanisława. Elektryfikacje wsi przeprowadził inżynier Adolf Siekierski z Zakładu Energetycznego z Warszawy. Na ten cel mieszkańcy wsi, w czynie społecznym, opodatkowali się dobrowolnie po 250 złotych z jednego hektara. Na pokrycie pierwszych kosztów zelektryfikowania wsi, Komitet Społeczny zaciągnął pożyczkę w Banku Rolnym w Grójcu w wysokości 200.000 złotych. | |||
W dniu 8 kwietnia 1957 roku, Komisja odebrała wykonanie przeprowadzonej linii elektryfikacyjnej, a wykonawca inżynier Adolf Siekierski podłączył światło. Rok później została w czynie społecznym zelektryfikowana wieś Bądków Kolonia. Skład Społecznego Komitetu Elektryfikacji wsi był następujący: Henryk Kwapisz, Ignacy Pietrusiński, Maksymilian Białkowski i Walerian Pietrusiński. Koszt budowy linii elektryfikacyjnej wyniósł 120.000 złotych. Pozostałe wsie gminy Goszczyn, zostały zelektryfikowane przez Państwo po roku 1960. Należność za przeprowadzenie elektryfikacji została odbiorcom rozłożona na raty i była opłacana przy podatku gruntowym. Również po roku 1960, podłączono do wszystkich wsi, oprócz Nowej Długowoli linie telefoniczne. | |||
USŁUGI DLA MIESZKAŃCÓW | |||
W roku 1937 sołtys osady Goszczyn Roman Kochaniec zorganizował czyn społeczny mieszkańców, którzy przez niwelację wyrównali plac rynkowy oraz dokonali częściowego remontu dróg w stronę wsi Kozietuły i Strupiechowa. W latach 1936-1938 z inicjatywy wójta Stanisława Opaska wybrukowano pięciokilometrowy odcinek drogi z Goszczyna przez wieś Broniszew do szosy Warszawa - Kraków. Poważnym zagadnieniem gospodarczym było poprawienie stanu dróg na całym terenie gminy Goszczyn. Rozpoczęto tą akcję przy pomocy całego społeczeństwa. Budowa dróg, jak już wspomniano, została rozpoczęta przed 1939 rokiem i po zakończeniu wojny. W latach 1958-1972 ułożono częściowo bruk na ulicy Bądkowskiej, Kozietulskiej, Dylewskiej i ulicy prowadzącej w kierunku wsi Piekarty. W 1960 roku rozpoczęto układanie chodników na ulicach Goszczyna, jak: Warszawskiej, Bądkowskiej, Kozietulskiej, Piekarskiej i Przybyszewskiej. Budowa tych chodników prowadzona była do roku 1974. Wybrukowano również drogi we wsi Sielec i od Goszczyna do wsi Bądków Kolonia. Ponadto częściowo we wsi Modrzewina i wsi Olszew została przeprowadzona stabilizacja dróg (nawierzchnia żwiru z cementem). We wszystkich miejscowościach gminy, wszystkie główne drogi zostały wyżwirowane. | |||
Do roku 1979, wszystkie ulice Goszczyna pokryte zostały nawierzchnią asfaltową oraz drogi: Goszczyn - Broniszew, Goszczyn - Bądków Kolonia, Bądków wieś, Jakubów Kolonia, w całej wsi Olszew i Romanów oraz Goszczyn - Przybyszew. Połączeniem komunikacyjnym gminy Goszczyn z Grójcem i Warszawą była kolejka wąskotorowa ze stacjami: w Mogielnicy, Kozietułach i Golianach. Po roku 1920, z Goszczyna do Warszawy i z powrotem, kursował przez wieś Broniszew jeden raz dziennie autobus prywatny, pod nazwą “Goszczynianka”. Właścicielami autobusu byli: Władysław Bojanowicz z Goszczyna i Perzyna z Przybyszewa. | |||
Ksiądz kanonik Jan Mecheda podjął również starania o uruchomienie autobusu Państwowej Komunikacji Samochodowej Goszczyn - Grójec. Autobus zaczął kursować w 1948 roku. Początkowo z Grójca przez Białobrzegi do Goszczyna. Była to komunikacja dla Goszczyna bardzo niewygodna, ponieważ autobus po przyjeździe z Białobrzegów, był już tak zapełniony pasażerami, że nie było miejsc dla ludzi z przystanku w Goszczynie. Pasażerowie do autobusu wciskali się siłą, często jechali na dachu autobusu. | |||
Pierwsza mleczarnia w Goszczynie powstała około roku 1908 - 1909 i mieściła się w prywatnym murowanym domu Józefa Pietrusińskiego przy ulicy Warszawskiej. Pierwszym mleczarzem był Władysław Bedyński s. Wincentego, a następnie Julian Pietrusiński. Gospodarzem i kasjerem mleczarni był Józef Orzechowski. W budynku tym w latach następnych w piwnicy od podwórza była żydowska łaźnia zwana „mykwą”. Ślady po niej pozostały w postaci betonowego basenu. W 1912 roku czynem społecznym pobudowana została - na placu stanowiącym wspólnotę Goszczyna - mleczarnia, która mieściła się na parterze. Na pierwszym piętrze sala przeznaczona była na ogólne zebrania i urządzania różnych imprez artystycznych oraz zabaw tanecznych, organizowanych przez młodzież Goszczyna. Przy mleczarni wybudowano piwnicę, do której zimą zwożono lód dla chłodzenia wyrobów mleczarskich w porze letniej. | |||
W latach 1914-1916 za lodownią pobudowano budynek murowany z cegły z przeznaczeniem na łaźnię parową, która jednak nie wiadomo z jakich powodów została zamknięta. Prawdopodobnie ze względu na duży koszt jej utrzymania. Łaźnia ta w dalszych latach została zamieniona na piekarnię. Piekarzem po przeszkoleniu na kursie został Jan Wrzosek s. Jakuba, a przed 1939 rokiem, wymienioną piekarnię dzierżawił Koziński z Mogielnicy. Z istniejącej w czasie okupacji niemieckiej mleczarni w Goszczynie, odszedł kierownik Pawełczyk. Na ogólnym zebraniu w Goszczynie powołano nowy zarząd mleczarni. Prezesem został Florian Marszał, kasjerem Piotr Głogowski, a księgowym Teofil Pietrusiński. Kierownikiem mleczarni został przybyły spoza terenu gminy Jan Piotrowski, który ożenił się w czasie swego pobytu w Goszczynie z Heleną Wiewiór. Po odejściu kierownika mleczarni w Goszczynie Jana Piotrowskiego, dalszymi kierownikami Zlewni Mleka w Goszczynie byli: Jan Komorowski, Kazimierz Dzwonek, Henryk Bobowski i Kazimierz Piotrowski. | |||
Na skutek zarządzenia władz wyższej instancji, utworzone zostały Rejonowe Spółdzielnie Mleczarskie. Mleczarnia w Goszczynie została zlikwidowana w 1956 roku i włączona do Rejonowej Spółdzielni Mleczarskiej w Belsku Dużym. W Goszczynie pozostaje zlewnia mleka, gdzie odciąga się śmietanę i odwozi się ją do Rejonowej Spółdzielni Mleczarskiej. Społeczeństwo Goszczyna czuło się tym pokrzywdzone i odmówiło udziału w zebraniach i wyborach do władz mleczarskich. Nagromadzony majątek w mleczarni w postaci maszyn przetwórczych zabrała w swoje posiadanie Rejonowa Mleczarnia w Belsku Dużym. Za mleczarnią znajdowały się tak zwane “stoki”. Było tam źródełko oraz basen wodny, ocembrowany z balami z drzewa, gdzie prano w nim bieliznę tradycyjnymi kijankami. Było również duże koryto z drzewa do pojenia bydła. Przed 1939 rokiem zlikwidowano basen wodny do prania, ponieważ nie był już potrzebny, bo ludzie przestali prać bieliznę kijankami. Wykopano również w czynie społecznym dużystaw. Obecnie zaszedł on szlamem i rośnie na nim rzeżucha. | |||
W 1951 roku, uruchomione zostało w Goszczynie “Wiejskie Kino Stałe” w świetlicy nad mleczarnią. Kierownikiem kina był Stanisław Piotrowski z Goszczyna, przed tym zamieszkały we wsi Bądków. W 1955 roku kino zostało zlikwidowane, ponieważ mieściło się na pierwszym piętrze i miało tylko jedno wejście i wyjście, co było niezgodne z obowiązującymi przepisami o bezpieczeństwie przeciwpożarowym. | |||
Mieszkańcy Goszczyna i całej gminy nie byli otoczeni należytą opieką lekarską. Jak już wspomniano w Goszczynie była apteka Wabnera, ale nie było lekarza. Przy ulicy Piekarskiej posiadał dom Konstanty Witkowski (obecnie plac ten należy do rodziny Dzwonków), który z zawodu był fryzjerem i prowadził własny zakład. Uchodził on jednocześnie za felczera, udzielając chorym porad lekarskich. Dalej na tej samej ulicy w domu Władysława Bedyńskiego mieszkał felczer Wacław Życiński. W dniu 1 września 1934 roku przeniósł się do osady Błędów. Mieszkańcy cierpiący na poważne choroby musieli leczyć się u lekarzy w Grójcu lub w Mogielnicy. | |||
W 1933 roku przybył do Goszczyna lekarz nazwiskiem Gaston Mambrez i mieszkał przy ulicy Piekarskiej w domu Jana Zimmerfogiel. Poprzednim jego miejscem zamieszkania był Petersburg w Rosji. Wyprowadził się z Goszczyna dnia 17 grudnia 1935 roku do osady Tarczyn. Przebywający w czasie okupacji niemieckiej w Goszczynie lekarze wyprowadzili się: Aleksander Matiuszko do województwa poznańskiego, a Józef Bassak do Warszawy. | |||
Za to wystarczająca była ilość akuszerek, a mianowicie: Krankowska (jej mąż był krawcem i mieszkali przy ulicy Warszawskiej w domu Jana Kurowskiego), Janina Wodzyńska, Janina Zielińska, Franciszka Bedyńska, Władysława Pękala. W 1945 roku, zaraz po okupacji niemieckiej, zostaje uruchomiony Wiejski Ośrodek Zdrowia w wynajętym prywatnym lokalu Józefa Pietrusińskiego przy ulicy Warszawskiej. Kierownikiem Ośrodka Zdrowia został lekarz Edward Majewski, który w 1948 roku wyprowadził się do Tarczyna. Następnie w ośrodku pracował felczer Władysław Magajewski z Mogielnicy. Od 1961 roku funkcję kierownika ośrodka i lekarza sprawowała dr Barbara Madej, a od 1991 r. jej mąż Jan Madej, wcześniej chirurg szpitala grójeckiego. Zmarł w Goszczynie w 2011 r. Barbara i Jan Madejowie byli lekarzami bardzo zaangażowanymi w sprawy zdrowotne naszych mieszkańców. | |||
W 1961 roku Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej rozpoczęło starania u władz powiatowych o pobudowanie w Goszczynie Ośrodka Zdrowia. Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Grójcu przychyliło się do wyżej wymienionej prośby pod warunkiem przekazania we własnym zakresie odpowiedniego placu pod tę budowę. W związku z powyższym Prezydium Gminnej Rady Narodowej zwróciło się do księdza proboszcza Jana Mechedy o sprzedanie placu będącego własnością parafii kościelnej. Plac ten jest położony w Goszczynie przy ulicy Bądkowskiej i graniczy z placem mienia pożydowskiego, stanowiącym w okresie późniejszym własność Gromadzkiej Rady Narodowej. Ksiądz proboszcz Jan Mecheda oraz rada kościelna, na wymienioną propozycję wyrazili zgodę. Lecz było to jeszcze nie wystarczające. Potrzebne było również wyrażenie zgody przez Kurię Biskupią w Warszawie. W tej sprawie do kurii zostali wydelegowani: Henryk Ogonowski, Edward Wilczyński, Roman Kochaniec. Delegacja pomyślnie załatwiła sprawę, kuria wyraziła zgodę na sprzedaż placu. Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Grójcu, na ogólnym zebraniu mieszkańców w Goszczynie, powołało Społeczny Komitet Budowy Ośrodka Zdrowia. Jednak w niedługim czasie Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Grójcu powiadomiło Prezydium Gminnej Rady Narodowej w Goszczynie, że z posiadanego gruntu przez parafię kościelną, władze powiatowe przywłaszczają na Skarb Państwa 2 hektary ziemi za niezapłacony przez ks. proboszcza podatek przychodowy, a więc wymieniony plac oraz część gruntu parafii kościelnej położonej przy drodze zapłotniej. Jednocześnie Ośrodek Zdrowia zostanie pobudowany z sum pieniężnych ze Skarbu Państwa. Na działce gruntu przy drodze zapłotniej, została zaprojektowana budowa szkoły podstawowej. | |||
Wcześniej jednak na części placu przeznaczonego pod budowę ośrodka zdrowia, Powiatowy Zarząd Weterynarii w Grójcu pobudował lecznicę zwierząt. Budowa tego obiektu została rozpoczęta wiosną 1964 roku, a zakończona w 1965 roku. Koszt budowy tego obiektu wyniósł 730.000 złotych. Pobudowano również studnię głębinową. Budowa Ośrodka Zdrowia została rozpoczęta jesienią 1964 roku, a zakończona w 1966 roku. Koszt budowy wyniósł 1.160.000 złotych. Budowę prowadziło Budowlane Przedsiębiorstwo Powiatowe w Grójcu. Kierownikiem budowy był Wiesław Białkowski. Mimo osiągnięć w tych latach, przy pomocy społeczeństwa w rozbudowie obiektów użyteczności publicznej, Gmina Goszczyn nadal natrafiała na poważne trudności w rozwoju gospodarczym. | |||
I tak na przykład: Apteka w Goszczynie - jak już wspomniano - mieściła się w prywatnym lokalu i nie była przystosowana do nowoczesnych wymogów lokalowych. Zdarzyło się, że przyjechały do Goszczyna samochodem ciężarowym pracownice Wojewódzkiego Zarządu Aptek w Warszawie. Wystąpiły po drodze do Urzędu Gminy i oświadczyły, że apteka w Goszczynie zostanie zamknięta i tym samochodem wywiozą z apteki wszystkie lekarstwa. Była to bardzo przykra decyzja wymierzona w społeczeństwo gminy Goszczyn. Po zabraniu apteki lekarstwa można by było nabywać w odległych o kilkanaście kilometrów Grójcu lub w Mogielnicy. Po krótkiej nerwowej naradzie przewodniczącego GRN Lucjana Komorowskiego z sekretarzem gromadzkim Henrykiem Ogonowskim, doszli oni do wniosku, że istnienie tej apteki będzie zależało tylko od mieszkańców Goszczyna. Sekretarz gromadzki szybko pobiegł do najbliższego domu i powiedział: władze wojewódzkie zabierają aptekę. Ludzie powinni zejść się pod aptekę i nie “pozwolić jej zabrać”. Wtedy Marta Sypuła natychmiast pobiegła zawiadomić najbliższych sąsiadów. Nie upłynęła godzina czasu, a pod apteką zebrał się tłum ludzi, a przeważnie kobiet, ponadto zaczęli się przyłączać ludzie z innych wsi, którzy w tym czasie szli do kościoła na majowe nabożeństwo. Wszczął się tak przeraźliwy, wprost agresywny hałas, że pracownice Wojewódzkiego Zarządu Aptek pobladły ze strachu. Wsiadły szybko do samochodu i uciekły z Goszczyna. Apteka pozostała. W dalszych latach, apteka została przeniesiona do budynku po byłej mleczarni na pierwsze piętro, gdzie była świetlica dla ogólnych zebrań mieszkańców i urządzania imprez kulturalnych. W budynku tym funkcjonowała do grudnia 2009 r. | |||
Wiosną 1948 roku, wójt gminy Kazimierz Górski, rozpoczął budowę drogi o nawierzchni z kamienia, na odcinku od posesji Józefa Kwapisza we wsi Bądków Kolonia do wsi Bądków do posesji Rozalii Fatek. Na uroczystym otwarciu nowo wybudowanej drogi, został również odnowiony pamiątkowy kamień ustawiony przy krzyżu na kopcu po 1918 roku dla uczczenia pamięci Tadeusza Kościuszki na rozstajnych drogach, między wsią Bądków Kolonia - Bądków wieś. Jak opowiadają starsi ludzie, w tym miejscu odbywała się koncentracja wojsk powstańczych przed bitwą pod Maciejowicami pod dowództwem Tadeusza Kościuszki. Inicjatorką upamiętnienia tego miejsca była nauczycielka szkoły powszechnej Felicja Dziuba z domu Trzetrzewińska, znana wśród miejscowego społeczeństwa jako działaczka w krzewieniu oświaty i kultury polskiej. Była ona kierowniczką szkoły, która w tym czasie miała pomieszczenie w prywatnym domu mieszkalnym Jakuba Soborzyńskiego we wsi Bądków. Pamiątkowy kamień Kościuszki został przemieszczony w 1974 roku, przy poszerzeniu drogi przez Urząd Gminy w Goszczynie. Leży on do dnia dzisiejszego na poboczu drogi przy krzyżu w Bądkowie. Z inicjatywy naczelnika Gminy Jana Sobczaka zostały wybudowane mosty na drogach: jeden most w Goszczynie na ulicy Dylewskiej i dwa mosty we wsi Bądków, jeden przy budynku dawnej szkoły, a drugi przy zagrodzie Wacława Marcjanka. Wybudowane zostały również dwa przepusty drogowe. Jeden w Goszczynie przy drodze zapłotniej za kościołem, a drugi we wsi Bądków, na drodze Bądków - Łęczeszyce. W 1982 roku została położona nawierzchnia asfaltowa na drodze Goszczyn - Długowola do szosy Warszawa - Radom. W związku z poprawą stanu dróg, w bardzo dużym stopniu polepszyła się komunikacja autobusowa. Autobusy Państwowej Komunikacji Samochodowej kursują na trasach: z Goszczyna do Białobrzegów przez Lisew, Rykały, Przybyszew, z Goszczyna do Warszawy przez Broniszew, Grójec, z Goszczyna do Grójca przez Bądków, Jakubów Kolonia, Olszew, Romanów, Lewiczyn oraz z Olszewa - do Grójca przez Bodzew, Belsk. Święta narodowe obchodzone były w dniu trzeciego maja, który był dniem uchwalenia Konstytucji w 1791 roku i jedenastego listopada w dniu odrodzenia w 1918 roku. Szczególnie uroczyście obchodzone było święto trzeciego maja. W dniu tym młodzież szkolna, Ochotnicze Straże Pożarne, brały udział w nabożeństwie kościelnym. Po odbytym nabożeństwie, straże pożarne w mundurach wyjściowych i hełmach bojowych na głowie oraz młodzież szkolna z biało-czerwonymi chorągiewkami w ręku, w szyku zwartym, maszerowały do figury Matki Boskiej, która jest pobudowana przy zbiegu dróg do wsi Lewiczyna i Długowoli. Przy figurze w obecności społeczeństwa, młodzież szkolna śpiewała pieśni i deklamowała wiersze o treści narodowej. Na kapliczce Matki Boskiej wmurowana jest płyta ufundowana przez młodzież szkolną z następującym napisem: | |||
„Na Pamiątkę Dziesięciolecia Niepodległości Państwa Polskiego Dzieci Szkolne Parafii Goszczyn 1918.XI/XI.1928” | |||
Podczas uroczystości Święta Pracy w dniu 1-go maja, ówczesne władze, młodzież szkolna urządzała przedstawienia, na których wystawiano sztuki, przypominające o niewoli narodu polskiego i bohaterskie czyny Polaków. | |||
Po II wojnie światowej 1 Maja stał się chyba najważniejszym świętem państwowym w roku, obowiązkiem dla mieszkańców „miast i wsi pracujących”. W tym dniu w wielu miejscowościach odbywały się wiece i pochody pierwszomajowe. Nie gorzej prezentował się Goszczyn 1 maja 1966 roku. Ulice były udekorowane biało-czerwonymi, czerwonymi i zielonymi flagami, na rynku stała trybuna honorowa, a do tego świeciło słońce. Drzewa pokryły się pierwszymi, zielonymi listkami. | |||
Dzieci z Olszewa, Bądkowa, Sielca i Długowoli wysłuchały referatów I sekretarza PZPR Edwarda Wilczyńskiego i Przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej Lucjana Komorowskiego. I choć święto 1 Maja połączono z akademią o Tysiącleciu Państwa Polskiego to jednak – „Zainteresowanie ze strony społeczeństwa było małe” – zauważyła obiektywnie kierowniczka goszczyńskiej szkoły. Harcerze szkolni, w tym dniu, pełnili wartę honorową przy pomniku Nieznanego Żołnierza, który po 1918 roku został postawiony na cmentarzu kościelnym w Goszczynie. Jest to pomnik z kamienia wykuty w kształcie prostokąta, na który widnieje wyryty krzyż Virtuti Militari oraz napis “W hołdzie Nieznanemu Żołnierzowi”. Stoi on obok bramy wejściowej, po prawej stronie przy ogrodzeniu cmentarnym. | |||
Działalność oświatowo-kulturalna wśród młodzieży na terenie gminy, rozwijała się przy pomocy nauczycielstwa, duchowieństwa parafii kościelnej i zdolnej młodzieży wiejskiej. Młodzież z własnej inicjatywy organizowała kółka artystyczne, urządzając tak zwane przedstawienia, oraz po zbiorze plonów dożynki, w takich wsiach jak Olszew, Bądków i Długowola. W Goszczynie, szczególnym talentem artystycznym wyróżniali się: Stanisław, Lucjan, Franciszek i Kazimierz, bracia Swędzikowscy. Wszelkie te imprezy artystyczne urządzane były w porozumieniu i nadzorem starszych obywateli danej wsi. Zarobione pieniądze z urządzanych imprez artystycznych przeznaczone były na cele społeczne, jak na przykład budowa szkół, remiz Ochotniczych Straży Pożarnych i zakupu sprzętu pożarniczego. | |||
We wsi Bądków, młodzież oprócz pieniędzy przeznaczonych na straż pożarną, pobudowała obok dawniejszej szkoły powszechnej przydrożną figurę z napisem na pomniku: “Ku Chwale Bożej”. Pamiątka Młodzieży Bądkowskiej. Rok 1931. Figurę tę postawił murarz z Goszczyna Stanisław Bożyk. Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo - Pożyczkowa w Goszczynie niezależna już od Mogielnicy powstała z dniem 1 października 1960 roku i została przeniesiona do wynajętego lokalu Ferdynanda Sypuły przy ulicy Warszawskiej. Następnie budynek ten został zakupiony przez SOP w dniu 31 grudnia 1971 roku za sumę 407.204 złotych. Adaptacja budynku w celu przystosowania go do potrzeb administracyjnych, została przeprowadzona w 1974 roku. Koszt adaptacji wyniósł 774.000 złotych. Prace adaptacyjne wykonała Spółdzielnia Wielobranżowa “Postęp” w Grójcu, pod kierownictwem inżyniera Mariana Sulikowskiego. W dniu 14 września 1975 roku, na nadzwyczajnym zebraniu Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Pożyczkowej w Goszczynie - na mocy przepisów prawnych – SKOP otrzymuje nazwę “Bank Spółdzielczy”. Pierwszym przewodniczącym rady Banku Spółdzielczego w Goszczynie, w pierwszych latach istnienia, został wybrany Witold Orzechowski, a prezesem zarządu Jan Górzyński. W kolejnych latach stanowisko przewodniczącego rady piastował Zenon Słabuszewski, a prezesa zarządu Roman Kochaniec. Pierwszym kierownikiem biura była Bronisława Rzepka, a następnie od 1 lipca 1966 roku do przejścia na emeryturę Natalia Zreda zamieszkała we wsi Długowola. Obowiązki głównego księgowego pełniła Aniela Kuczyńska z Goszczyna. W 1975 roku otworzony został punkt kasowy przy magazynach Gminnej Spółdzielni, którego pierwszą kasjerką były Krystyna Pietrusińska, a następnie Jadwiga Ostaszewska. Z usług punktu kasowego, korzystają rolnicy, dostarczający do GS produkty rolne oraz nabywający towary masowe dla zaopatrzenia rolnictwa. Przy Banku Spółdzielczym, powstała organizacja społeczna pod nazwą “Zespół Pracy Kobiet”, którego przewodniczącą jest radna Banku Spółdzielczego Halina Orzechowska z Goszczyna. Zespół Pracy Kobiet miał na celu podniesienie kwalifikacji gospodyń wiejskich w prowadzeniu gospodarstwa domowego. Zespół prowadził między innymi: wychów kurcząt, kursy kroju i szycia oraz przyrządzanie i gotowanie potraw. Bank Spółdzielczy organizował wycieczki krajoznawcze, z których korzystali udziałowcy tej instytucji. | |||
Zgodnie z Dekretem Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 6 września 1944 roku, zostaje wiosną 1945 roku przeprowadzona na terenie gminy reforma rolna. Objęte nią zostały następujące majątki dworskie: Stefana Tąkiela w Rykałach i jego folwark w Lisewie, Wincentego Bereśniewicza w Sielcu, Jerzego Jackowskiego w Dylewie, Wacława Jackowskiego w Wodzicznie, Lucjana Domańskiego w Sankach, Marii Domańskiej w Wysokiej i Zdzisława Tąkiela w Jastrzębi. Również został upaństwowiony obszar lasu w Tąkielach będący własnością Jana Wyleżyńskiego. Resztę posiadanej przez niego ziemi uprawnej w ilości 50 hektarów mu pozostawiono, ponieważ reformie rolnej podlegały majątki powyżej 50 hektarów. | |||
Pełnomocnikiem do spraw przeprowadzenia reformy rolnej został powołany Franciszek Białek, przewodniczący Gminnej Rady Narodowej w Goszczynie. Z przydziału gruntów do wysokości 5 hektarów, skorzystali pracownicy rolni byłych majątków dworskich oraz niektórzy rolnicy posiadający gospodarstwa rolne poniżej 5 hektarów. Należność pieniężną za otrzymaną ziemię, rolnicy spłacali Państwu w długoterminowych ratach. Rolników tych zwano “działkowiczami”. Część gruntów w Rykałach i Sielcu objęły w posiadanie Państwowe Gospodarstwa Rolne, które miały być wzorem gospodarowania wiejskiego. W byłym majątku Sielec, przez pewien czas pozostawał jego właściciel Wincenty Bereśniewicz, człowiek po wyższych studiach rolniczych. Około roku 1947 przeniósł się do województwa lubelskiego. Z części majątków jak: Dylew, Wodziczna, Wysoka i Sanki, utworzone zostały ośrodki rolnicze, które były pod zarządem Starostwa Powiatowego w Grójcu. W 1946 roku powstały na terenie Goszczyna dwa punkty skupu owoców. Jeden Gminnej Spółdzielni “Samopomoc Chłopska” w Mogielnicy, którego kierownikiem był Stanisław Słabuszewski z Goszczyna. Punkt ten mieścił się w domu Zenona Sikorskiego. Drugi punkt Rejonowej Spółdzielni Ogrodniczej w Grójcu, którego kierownikiem był Stanisław Sobczak, mieścił się on w domu Józefa Pietrusińskiego w Goszczynie. Jednak w niedługim czasie został zlikwidowany. Otwarty został powtórnie w 1956 roku. W okresie letnim owoce były przyjmowane w wynajętej sali remizy strażackiej we wsi Bądków, a w okresie zimowym w wynajętym lokalu Józefa Dziuby we wsi Bądków Kolonia. A to dlatego, że lokal strażacki był zimową porą nie opalany. Kierownikami Punktu Skupu Owoców byli kolejno: Kłosiński, Jakubowski Antoni, Wilczyński Edward i jego zastępca Łaski Seweryn. W 1975 roku Gminna Spółdzielnia “Samopomoc Chłopska” w Mogielnicy, na wykupionej działce gruntu od Zdzisława Młodzińskiego we wsi Bądków wybudowała murowany Punkt Skupu Owoców wraz z pomieszczeniem na sklep spółdzielczy za sumę 700.000 złotych. Punkt Skupu Owoców Rejonowej Spółdzielni Ogrodniczej w Goszczynie zostaje przeniesiony do nieczynnego młyna po Alfonsie Plecińskim, którego ostatnimi właścicielami byli Władysław Dzwonek i Józef Nowocień. W 1961 roku Rejonowa Spółdzielnia Ogrodnicza w Grójcu na wykupionej działce gruntu od Władysława Reka w Goszczynie przy ulicy Bądkowskiej rozpoczęła budowę nowego murowanego punktu skupu owoców. Punkt ten został oddany do użytku w 1963 roku. Koszt budowy wyniósł 2.400.000 złotych. Kierownikami wymienionego punktu skupu owoców byli: Stanisław Sobczak, Franciszek Białek, Tkaczyk, Jodłowski, Kazimierz Prażuch (przybył z Pińczowa). Od samego początku na skupie pracowała referentka biura Barbara Kostrzewa. | |||
Mimo zniszczeń wojennych dokonanych w Polsce przez okupanta niemieckiego i zaraz po wojnie dość poważnego ucisku administracyjnego gospodarstw rolnych o większej powierzchni gruntów, sytuacja gospodarcza uległa stałej systematycznej poprawie. Dużo jednak gospodarstw podupadło. Wiele hektarów ziemi jest nie uprawiane i leży odłogiem a szczególnie w samym Goszczynie. Wielka liczba młodych ludzi zniechęcana niekorzystnymi warunkami gospodarczymi, wyemigrowała do miast, w poszukiwaniu pracy na dogodniejszych warunkach. W późniejszym okresie czasu, Państwo zaczęło tworzyć dogodniejsze warunki dla rolnictwa, ale jeszcze w 1962 roku na terenie gminy istniały 82 zaniedbane gospodarstwa rolne, w tym 18 gospodarstw, których grunty nie były uprawiane. | |||
Poważna część społeczeństwa, była jednak tak przywiązana do swego zawodu rolnika i przezwyciężyła wszystkie trudności gospodarcze. Rolnicy doszli do stanu zamożności, szczególnie poprzez prowadzenie upraw specjalnych, jak sady owocowe, plantacje porzeczek i truskawek. Ponadto rolnictwo zostało zmechanizowane. Konie przy uprawie roli, zastąpiły traktory współpracujące z nowoczesnym sprzętem rolniczym. Spółdzielnie Kółek Rolniczych zakupiły kombajny. Czasy w których używano pojazdów konnych, przeszły do historii. Większa część rolników posiada własne samochody ciężarowe, osobowe i motocykle. Nie posiadający jeszcze pojazdów mechanicznych podróżują autobusami Państwowej Komunikacji Samochodowej (PKS), które kilka razy dziennie dojeżdżają do Goszczyna z Warszawy, Grójca i Radomia. | |||
W 1913 roku w Goszczynie, dla całej gminy został zorganizowany kurs rolniczo - sadowniczy, którego wykładowcą był instruktor sadowniczy warszawskiego Towarzystwa Ogrodniczego Witalis Urbanowicz, autor wydanych w 1909 roku 10 przykazań sadowniczych. Według niego, każdy chłop powinien mieć przy domu sad owocowy, co miało zagwarantować dostatek rodzinie i wykształcenie dzieciom. Od tej chwili datuje się początkowy rozwój sadownictwa w gminie Goszczyn. Pierwszym instruktorem rolnym przy Zarządzie Gminy był nauczyciel Eugeniusz Rutkowski, do którego zadań należało organizowanie szkoleń i doradztwo dla rolników. | |||
W 1950 roku Gminna Spółdzielnia “Samopomoc Chłopska” w Mogielnicy otwiera w Goszczynie masarnię. Mieści się ona w części lokalu budynku mleczarskim. Pierwszym kierownikiem masarni jest Eugeniusz Jachowski ze wsi Romanów, a następnie Jerzy Słupek ze wsi Broniszew. Masarnia została zlikwidowana w 1959 roku. Gminna Spółdzielnia “Samopomoc Chłopska” w Mogielnicy, która swym zasięgiem obejmuje kilka gmin, nie dba o ich rozwój. Ciągnąc korzyści pieniężne rozbudowuje potrzebne obiekty zaopatrzenia, jedynie w Mogielnicy. Gminna Spółdzielnia zamknęła również piekarnię w Goszczynie. Piekarnia ta jednak nadal istniała, wykupiona przez prywatnego piekarza Henryka Wróblewskiego. Dowożona ilość chleba z Mogielnicy do sklepu spożywczego w Goszczynie, na pewno nie byłaby wystarczająca, aby zaopatrzyć wszystkich mieszkańców gminy. W 1952 roku na mocy przepisów prawnych, zostają we wszystkich gminach wprowadzone obowiązkowe dostawy dla państwa, zbóż, ziemniaków, zwierząt rzeźnych i kontraktacji. | |||
Biuro Centralnego Urzędu Skupu i Kontraktacji w Goszczynie miało pomieszczenie w wynajętym lokalu Władysława Prokopowicza. Kierownikiem biura był Franciszek Masztalerz, pochodzący ze wsi Łęczeszyce. Do pomocy w prowadzeniu biura, zaangażowane były dwie referentki: Jadwiga Jachowska i Krystyna Klimecka. Urząd ten w 1953 roku został włączony do biura Urzędu Gminy. Skup obowiązkowych dostaw zbóż, odbywał się w wynajętym prywatnym spichrzu Józefa Orzechowskiego przy ulicy Piekarskiej, a następnie w garażu Heleny Marszał przy ulicy Bądkowskiej. Skup zwierząt rzeźnych przeprowadzono na placu pożydowskim, gdzie obecnie znajduje się Ośrodek Zdrowia. Na placu tym były pobudowane drewniane szopy zwane “buchty” na pomieszczenie dla skupionych zwierząt. | |||
W 1952 roku Gminna Spółdzielnia “Samopomoc Chłopska” w Mogielnicy za sumę 295 tysięcy złotych pobudowała magazyn zbożowo - nawozowy oraz pomieszczenie na skup zwierząt rzeźnych, na placu stanowiącym mienie społeczne mieszkańców Goszczyna, przy ulicy Piekarskiej. W dalszych latach powiększono budynki na biuro oraz pomieszczenia na nawozy sztuczne i materiały budowlane. Magazynierami tej instytucji byli kolejno: Stanisław Sobczak, Zenon Słabuszewski, Edward Wilczyński, Tadeusz Bedyński, Ryszard Sypuła syn Stanisława oraz Tadeusz Zasiewski. W roku 1981 magazyny jako filia Gminnej Spółdzielni “Samopomoc Chłopska”, otrzymała nazwę Gminna Spółdzielnia “Samopomoc Chłopska” w Mogielnicy - Oddział w Goszczynie. Pierwszym dyrektorem tego oddziału była Maria Dziuba, następnie Krystyna Ukleja. Sklepy spółdzielcze w Goszczynie i w pozostałych miejscowościach gminy, swoje utargi pieniężne wpłacały do istniejącej w Mogielnicy Spółdzielni Oszczędnościowo - Pożyczkowej (SOP). Również z tej kasy pobierały swoje miesięczne pobory do roku 1952. Od dnia 1 sierpnia 1952 roku powstaje w Goszczynie punkt kasowy macierzystej Spółdzielni Oszczędnościowo - Pożyczkowej w Mogielnicy. W wymienionym punkcie kasowym, kierownicy sklepów spółdzielczych wpłacają swoje utargi dzienne, a rolnicy otrzymują zapłatę za sprzedane Państwu produkty rolne i mogą składać pieniądze na książeczki oszczędnościowe. Punkt kasowy w początkowym okresie swego istnienia mieścił się w wynajętym lokalu pożydowskim Icka Wildmana, a następnie u Marcina Bedyńskiego przy ulicy Warszawskiej. Stanowisko kasjera od początku istnienia punktu kasowego, przez wiele lat pełniła Leokadia Ogonowska. | |||
W 1952 roku powstaje w Goszczynie Gminny Ośrodek Maszynowy (GOM), którego kierownikiem jest Kazimierz Wrzosek. Gminny Ośrodek Maszynowy posiada maszyny rolnicze z pomieszczeniem w gospodarstwie kierownika. Maszyny te, za ustaloną opłatę wypożyczane są rolnikom do ich prac polowych. Nadrzędną jednostką Gminnego Ośrodka Maszynowego jest Państwowy Ośrodek Maszynowy w Kozietułach (POM), którego dyrektorem jest Adam Świderski. W 1957 roku na skutek zorganizowania kółek rolniczych, Gminny Ośrodek Maszy- nowy został zlikwidowany, a maszyny rolnicze zostały rozsprzedane okolicznym rolnikom. | |||
Pierwsze Kółko Rolnicze w 1957 roku zostało założone w Goszczynie z inicjatywy Edwarda Wilczyńskiego, Zenona Słabuszewskiego, Czesława Kowalskiego i Czesława Kurmana. W pierwszym stadium organizowania Kółko Rolnicze posiadało 24 członków, którzy wnieśli swój udział po 1.500 złotych. Za zgromadzone pieniądze zakupiony został pierwszy zestaw maszynowy, składający się z traktoru, młocarni i innych maszyn towarzyszących. | |||
Skład pierwszego Zarządu Kółka Rolniczego przedstawiał się następująco: | |||
1. Edward Wilczyński - prezes | |||
2. Czesław Kurman - księgowy | |||
3. Lucjan Bedyński s. Stanisława - skarbnik | |||
4. Czesław Kowalski - dyspozytor | |||
W dalszej kolejności kółka rolnicze powstawały w: Olszewie, Bądkowie, Sielcu, Długowoli, Józefowie i Bądkowie Kolonii. Kółka Rolnicze w Józefowie i w Bądkowie Kolonii zestawów maszynowych nie posiadały. Rolnicy tych wsi korzystali z usług sąsiednich kółek rolniczych. Kółka Rolnicze w Goszczynie, w pierwszych latach swego istnienia, nie posiadało żadnej bazy na pomieszczenie maszyn rolniczych. Miały one pomieszczenie po prostu w gospodarstwach rolnych członków kółka rolniczego. Również taki sam stan istniał w pozostałych kółkach rolniczych. W Goszczynie pierwszy zestaw maszynowy miał pomieszczenie u Edwarda Wilczyńskiego, a w dalszej kolejno ci u Czesława Kowalskiego, Czesława Kurmana i Michała Sobczyka, a następnie na placu o powierzchni 0,82 ha, przy końcu ulicy Przybyszewskiej, przejętym na Skarb Państwa przez Gminną Radę Narodową, po samotnym zmarłym Stanisławie Bukowskim i przekazanym dla Kółka Rolniczego w Goszczynie. | |||
Na wyżej wymienionym placu, Kółko Rolnicze w 1964 roku pobudowało budynek na urządzenie warsztatu naprawy maszyn i wiatę na rozmieszczenie maszyn. W 1970 roku magazyn paliw, w 1971 roku budynek dziesięciosegmentowy, a w 1974 roku dobudowano do warsztatu tak zwany budynek socjalny na pomieszczenie biura dla pracowników umysłowych. Pobudowano również bazy maszynowe we wsi Długowola i Olszew. W 1967 roku Kółko Rolnicze w Goszczynie otrzymało nazwę “Międzykółkowa Baza Maszynowa”. Kierownikiem Bazy Maszynowej został wybrany Jan Sobczak, a dyspozytorem Zenon Słabuszewski, obydwaj z Goszczyna. | |||
W 1976 roku zostaje w Goszczynie zorganizowana Spółdzielnia Kółek Rolniczych. Organizowanie tej spółdzielni rozpoczął przedstawiciel Wojewódzkiego Związku Kółek Rolniczych w Radomiu Lucjan Banasik, a dokończył Henryk Szymański pochodzący z Mogielnicy, już jako dyrektor tej instytucji. Spółdzielnia Kółek Rolniczych posiada również swój zakład remontowo - naprawczy we wsi Długowola. Wszystkie maszyny rolnicze, zostały przez kółka rolnicze przekazane Spółdzielni Kółek Rolniczych w Goszczynie i częściowo do Długowoli, gdzie kierownikiem tego zakładu jest mieszkaniec tej wsi Antoni Nowoik. Po odejściu Henryka Szymańskiego, na stanowisko dyrektora został wybrany Kazimierz Orzechowski, a następnie stanowisko to piastował Jan Piotrowski. W tym samym okresie, dla podniesienia rozwoju gospodarstw rolnych, u niektórych rolników pozakładano poletka doświadczalne roślin uprawowych oraz hodowli bydła, trzody chlewnej i drobiu. Między innymi takie gospodarstwo istniało u Henryka Kwapisza we wsi Bądków Kolonia. | |||
W 1946 roku powstaje “Związek Samopomocy Chłopskiej”. Przewodniczącym ZSCh został wybrany Szczepan Lenart ze wsi Jastrzębia, a członkami: Franciszek Białek z Goszczyna i Wacław Wojciechowski z Wodziczny. Związek ten powstał w Mogielnicy, któremu terytorialnie w tym zakresie podlegała gmina Rykały. W 1948 roku czynione są starania przez mieszkańców Goszczyna o założenie na terenie gminy Gminnej Spółdzielni “Samopomoc Chłopska”. Mimo usilnych starań nie udało się założyć tej instytucji. Goszczyn nadal terytorialnie podlega Mogielnicy. | |||
W tym okresie, nie ma jeszcze w Goszczynie Lecznicy Zwierząt. Początkowo byli tak zwani sanitariusze wyznaczeni przez Starostwo Powiatowe w Grójcu i przeszkoleni na zorganizowanym w tym celu kursie. Na terenie gminy Rykały zostali zatrudnieni: Lucjan Bedyński s. Ludwika z Goszczyna i Stanisław Zawadzki z Bądkowa. Badali oni przeważnie mięso z ubitych świń, czy nie posiada strychniny. W dalszym okresie dojeżdżał w ustalonych dniach z Powiatowej Rady Narodowej w Grójcu lekarz weterynarii Konrad Rozwadowski, a następnie Tadeusz Babski z Mogielnicy. Z dniem 1 października 1958 roku powstaje w Goszczynie stała Lecznica Zwierząt. Mieściła się ona w dawnej łaźni za mleczarnią. Kierownikiem tej lecznicy został Józef Wojda, przybyły z Garwolina. Obecnie, w nowym budynku weterynarii, na tym stanowisku pracuje weterynarz Roman Brodzik. | |||
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx | |||
W 1526 r. król Zygmunt Stary obdarował księżnę Annę, siostrę ostatnich książąt mazowieckich, Goszczynem i folwarkiem [[Bądków]]. Gdy Anna wyszła za mąż za Stanisława ze Sprowy Odrowąża, Goszczyn wraz z całym Mazowszem przypadł [[Bona Sforza|królowej Bonie]]. | |||
Właśnie ona 14 maja 1539 r. wydała przywilej zezwalający mieszczanom goszczyńskim na wyręb drzewa w lasach stromieckich. Królowa uposażyła kościół filialny pw. Świętego Krzyża, założony 1555 r. przez Wojciecha Boguckiego, dzierżawcę bądkowskiego i stromieckiego, oraz ks. Benedyktyna Dzierżanowskiego. Do Goszczyna podróżowała traktem z [[Czersk|Czerska]] przez [[Grójec]] na [[Nowe Miasto nad Pilicą|Nowe Miasto]] (obecnie droga powiatowa [[Kępina]]–Goszczyn–Przybyszew). | Właśnie ona 14 maja 1539 r. wydała przywilej zezwalający mieszczanom goszczyńskim na wyręb drzewa w lasach stromieckich. Królowa uposażyła kościół filialny pw. Świętego Krzyża, założony 1555 r. przez Wojciecha Boguckiego, dzierżawcę bądkowskiego i stromieckiego, oraz ks. Benedyktyna Dzierżanowskiego. Do Goszczyna podróżowała traktem z [[Czersk|Czerska]] przez [[Grójec]] na [[Nowe Miasto nad Pilicą|Nowe Miasto]] (obecnie droga powiatowa [[Kępina]]–Goszczyn–Przybyszew). | ||