Sadownictwo na ziemi grójeckiej: Różnice pomiędzy wersjami

brak opisu edycji
Nie podano opisu zmian
Nie podano opisu zmian
 
(Nie pokazano 1 pośredniej wersji utworzonej przez tego samego użytkownika)
Linia 14: Linia 14:
W Bądkowie zrozumiano: by jabłonie przynosiły korzyść, należy o dbać, uzupełniać brakujący drzewostan itp. Nie oznacza to wszak, że uważano sadownictwo za główną gałąź produkcyjną. Wręcz odwrotnie: wiele upłynęło wody w [[Molnica|Molnicy]], nim doceniono tkwiące w nim możliwości. Owszem, w XVIII w. weszły w modę jabłka, ale były to - zwane z francuskiego "jabłkami ziemi" (pommes de terre) - ziemniaki. Póki co jabłka z drzew służyły za ozdobę pańskiego stołu..Tak było np. w pałacu w [[Mała Wieś|Małej Wsi]] koło [[Grójec|Grójca]], gdzie w końcu XVIII w. szafarz dbał o to, żeby spiżarnia była pełna m.in. jabłek, gruszek, suszonych śliwek, smażonych powideł.
W Bądkowie zrozumiano: by jabłonie przynosiły korzyść, należy o dbać, uzupełniać brakujący drzewostan itp. Nie oznacza to wszak, że uważano sadownictwo za główną gałąź produkcyjną. Wręcz odwrotnie: wiele upłynęło wody w [[Molnica|Molnicy]], nim doceniono tkwiące w nim możliwości. Owszem, w XVIII w. weszły w modę jabłka, ale były to - zwane z francuskiego "jabłkami ziemi" (pommes de terre) - ziemniaki. Póki co jabłka z drzew służyły za ozdobę pańskiego stołu..Tak było np. w pałacu w [[Mała Wieś|Małej Wsi]] koło [[Grójec|Grójca]], gdzie w końcu XVIII w. szafarz dbał o to, żeby spiżarnia była pełna m.in. jabłek, gruszek, suszonych śliwek, smażonych powideł.


Zaczęło się zmieniać w drugiej połowie XIX w., kiedy to na obszarze powiatu grójeckiego pierwsze większe sady. Jednym z pionierów był eks-żołnierz [[Józef Jaszowski]] (1788-1865) z [[Wola Łychowska|Woli Łychowskiej]]: już w połowie tego stulecia sadził u siebie drzewa, wprowadził szkółki drzew i krzewów owocowych. Duży sad miał już w 1889 r. w [[Łęczeszyce|Łęczeszycach]] miejscowy proboszcz [[Klemens Niedźwiecki]] (1840-1932). Dwutygodnik "Ogrodnik Polski" w tablicy urodzaju za ten rok, w powiecie grójeckim, wymienia sad Niedźwieckiego. Czytamy, że bardzo dobrze obrodziły śliwy, orzechy włoskie, dobrze - czereśnie, grusze, jabłonie, agrest, porzeczki, słabo - wiśnie, maliny, jeżyny. W gospodarskie naliczono dziewięćdziesiąt jeden jabłoni, siedemnaście grusz, pięćset śliwek węgierek, sześć orzechów włoskich. Były to drzewa stare, ale ksiądz posadził już dwieście siedemdziesiąt nowych. Większość jabłoni kwitło w majątkach obszarniczych, np. w [[Mała Wieś|Małej Wsi]], [[Stara Wieś|Starej Wsi]], [[Belsk Duży|Belsku]] i [[Nowa Wieś|Nowej Wsi]].
Zaczęło się zmieniać w drugiej połowie XIX w., kiedy to na obszarze powiatu grójeckiego pierwsze większe sady. Jednym z pionierów był eks-żołnierz [[Józef Jaszowski]] (1788-1865) z [[Wola Łychowska|Woli Łychowskiej]]: już w połowie tego stulecia sadził u siebie drzewa, wprowadził szkółki drzew i krzewów owocowych.


Na przełomie XIX i XX w. z mozołem rodzi się sadownictwo włościańskie. W wyniku uwłaszczenia (1864 r.) chłopi otrzymali ziemię, przez co dopiero wtedy zaczęto sadzić drzewa owocowe w pobliżu domostw, a później - w polu. Ciągle przecież w Grójeckiem piszczała bieda. Tylko dochodowa produkcja ogrodnicza, na czele z sadownictwem, mogła napełnić pustą kieszeń chłopa, pozwolić mu za uzyskane tą drogą pieniądze wykształcić dzieci. Zrozumieli to włościanie w [[Podgórzyce|Podgórzycach]] i [[Łęczeszyce|Łęczeszycach]].
Duży sad miał już w 1889 r. w [[Łęczeszyce|Łęczeszycach]] miejscowy proboszcz [[Klemens Niedźwiecki]] (1840-1932). Dwutygodnik "Ogrodnik Polski" w tablicy urodzaju za ten rok, w powiecie grójeckim, wymienia sad Niedźwieckiego. Czytamy, że bardzo dobrze obrodziły śliwy, orzechy włoskie, dobrze - czereśnie, grusze, jabłonie, agrest, porzeczki, słabo - wiśnie, maliny, jeżyny. W gospodarskie naliczono dziewięćdziesiąt jeden jabłoni, siedemnaście grusz, pięćset śliwek węgierek, sześć orzechów włoskich. Były to drzewa stare, ale ksiądz posadził już dwieście siedemdziesiąt nowych. Większość jabłoni kwitło w majątkach obszarniczych, np. w [[Mała Wieś|Małej Wsi]], [[Stara Wieś|Starej Wsi]], [[Belsk Duży|Belsku]] i [[Nowa Wieś|Nowej Wsi]]. Proboszcz łęczeszycki sprowadzał drzewka z ogrodów warszawskich. Miał w swoim sadzie jabłonie odmian: Reinette du Canada, Reinette Gold von Blenheim, Reinette St. Lambert, Sztetytna Czerwona i Parmena Adama.
 
Na przełomie XIX i XX w. z mozołem rodzi się sadownictwo włościańskie. W wyniku uwłaszczenia (1864 r.) chłopi otrzymali ziemię, przez co dopiero wtedy zaczęto sadzić drzewa owocowe w pobliżu domostw, a później - w polu. Ciągle przecież w Grójeckiem piszczała bieda. Na polach dominowały zboża, owoce zaś były artykułem rzadkim, a przez to luksusowym i drogim. Produkcja sadownicza stanowiła więc dla biednych chłopów grójeckich szansę na poprawę bytu. Zrozumieli to włościanie w [[Podgórzyce|Podgórzycach]] i [[Łęczeszyce|Łęczeszycach]].


W 1880 roku w guberni warszawskiej, która obejmowała znaczną część Mazowsza, powierzchnia sadów była największa (ponad 5100 mórg sadów dworskich, 2500 mórg sadów włościańskich i ponad 120 miejskich). W powiecie grójeckim, leżącym w jego obrębie, obszar uprawy drzew i krzewów owocowych przy dworach również był największy spośród wszystkich powiatów Królestwa Polskiego.
W 1880 roku w guberni warszawskiej, która obejmowała znaczną część Mazowsza, powierzchnia sadów była największa (ponad 5100 mórg sadów dworskich, 2500 mórg sadów włościańskich i ponad 120 miejskich). W powiecie grójeckim, leżącym w jego obrębie, obszar uprawy drzew i krzewów owocowych przy dworach również był największy spośród wszystkich powiatów Królestwa Polskiego.


== Przełom XIX i XX wieku ==
== Przełom XIX i XX wieku ==
Do pogłębiania świadomości sadowniczej wśród chłopów potrzebni byli ludzie tacy jak [[Witalis Urbanowicz]], związany z Towarzystwem Ogrodniczym Warszawskim. Towarzystwo ustanowiło go stałym instruktorem włościańskim. Jako zapaleniec udzielał gospodarzom porad ustnie i pisemnie, wygłaszał odczyty, urządzał pokazy i pogadanki, pomagał zakładać sady i przyjmował nad nimi nadzór. Posługiwał się przy tym przeźroczami i aparatem projekcyjnym oświetlanym lampą spirytusową. Robił to wszystko z autentyczną miłością dla rodzącej się warstwy sadowników.
Do pogłębiania świadomości sadowniczej wśród chłopów potrzebni byli ludzie tacy jak [[Witalis Urbanowicz]], związany z Towarzystwem Ogrodniczym Warszawskim, które ustanowiło go stałym instruktorem włościańskim. Jako zapaleniec udzielał gospodarzom porad ustnie i pisemnie, wygłaszał odczyty, urządzał pokazy i pogadanki, pomagał zakładać sady i przyjmował nad nimi nadzór. Posługiwał się przy tym przeźroczami i aparatem projekcyjnym oświetlanym lampą spirytusową. Robił to wszystko z autentyczną miłością dla rodzącej się warstwy sadowników.


Duch tych prelekcji pobrzmiewa w jego książeczce pt. "Jak należy sadzić drzewa" (Warszawa 1909), poświęconej "braciom rolnikom". Podaje tutaj Urbanowicz, w sposób przystępny, esencję ówczesnej wiedzy sadowniczej. Wśród kwestii, jakie uwzględnia znajdujemy m.in. dobór gleby i stanowiska pod założenie sadu, sadzenie "na sagę" i "mijanego", właściwości jesiennego i wiosennego terminu nasadzeń. Bardzo mocno jest zaakcentowana sprawa doboru odpowiedniej jakości drzewek - aby nie kupować ich na jarmarku, gdzie przeważają szczepy zmruszałe, zeschnięte z połamanymi korzeniami, krzywe, okryte pleśnią i grzybem, chore i do tego bez nazw - dobre drzewka można nabyć tylko w sprawdzonych "zakładach ogrodniczych". Autor mógł mieć na myśli np. istniejącą od 1850 r. firmę braci Hoser, czyli Zakład Ogrodniczy i Skład Nasion, z siedzibą w Warszawie. Panowie Hoser nie zapominali i o biedniejszych sadownikach, oferując im "drzewa owocowe pienne III wyboru, do którego zalicza się okazy nieco słabsze lub z pniami nieco pokrzywionymi, sprzedajemy po 30 rubli za setkę, tylko w odmianach podług wyboru zakładu, odmian handlowych". W 1909 r. marzeniem Urbanowicza było, aby przy każdej chacie polskiego chłopa "szumiał sadek i złocił się smakowitymi owocami." Aby idea ta się ziściła, chłop grójecki powinien przestrzegać reguł, które do tej pory traktować można jako dziesięć ogrodniczych przykazań:
Duch tych prelekcji pobrzmiewa w jego książeczce pt. "Jak należy sadzić drzewa" (Warszawa 1909), poświęconej "braciom rolnikom". Podaje tutaj Urbanowicz, w sposób przystępny, esencję ówczesnej wiedzy sadowniczej. Wśród kwestii, jakie uwzględnia znajdujemy m.in. dobór gleby i stanowiska pod założenie sadu, sadzenie "na sagę" i "mijanego", właściwości jesiennego i wiosennego terminu nasadzeń. Bardzo mocno jest zaakcentowana sprawa doboru odpowiedniej jakości drzewek - aby nie kupować ich na jarmarku, gdzie przeważają szczepy zmruszałe, zeschnięte z połamanymi korzeniami, krzywe, okryte pleśnią i grzybem, chore i do tego bez nazw - dobre drzewka można nabyć tylko w sprawdzonych "zakładach ogrodniczych". Autor mógł mieć na myśli np. istniejącą od 1850 r. firmę braci Hoser, czyli Zakład Ogrodniczy i Skład Nasion, z siedzibą w Warszawie. Panowie Hoser nie zapominali i o biedniejszych sadownikach, oferując im "drzewa owocowe pienne III wyboru, do którego zalicza się okazy nieco słabsze lub z pniami nieco pokrzywionymi, sprzedajemy po 30 rubli za setkę, tylko w odmianach podług wyboru zakładu, odmian handlowych". W 1909 r. marzeniem Urbanowicza było, aby przy każdej chacie polskiego chłopa "szumiał sadek i złocił się smakowitymi owocami." Aby idea ta się ziściła, chłop grójecki powinien przestrzegać reguł, które do tej pory traktować można jako dziesięć ogrodniczych przykazań:
Linia 55: Linia 57:
Kółko w Belsku sprowadzało książki oraz prenumerowało czasopisma fachowe, do czego zapewne przyczynił się Urbanowicz, będący też zarazem korespondentem prasy ogrodniczej. Do Belska docierał np. "Ogrodnik", tygodnik poświęcony sprawom ogrodnictwa polskiego, organ Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego. Redagowali go St. Schönfeld i St. W. Tylicki. Ukazywał się on w latach 1911-1939 jako kontynuacja wydawanego w latach 1879-1905 "Ogrodnika Polskiego".
Kółko w Belsku sprowadzało książki oraz prenumerowało czasopisma fachowe, do czego zapewne przyczynił się Urbanowicz, będący też zarazem korespondentem prasy ogrodniczej. Do Belska docierał np. "Ogrodnik", tygodnik poświęcony sprawom ogrodnictwa polskiego, organ Towarzystwa Ogrodniczego Warszawskiego. Redagowali go St. Schönfeld i St. W. Tylicki. Ukazywał się on w latach 1911-1939 jako kontynuacja wydawanego w latach 1879-1905 "Ogrodnika Polskiego".


Koniec pierwszego ćwierćwiecza na grójeckiej wsi był bogaty w inicjatywy organizacyjne. Zaznaczmy, że pozytywne rolę odegrali tu proboszczowie, np. w Belsku – Dąbrowski, w Goszczynie – Roguski, w Przybyszewie – Wilkoszewski. Rozwojowi kółek patronował zasłużony Zygmunt Racięcki z [[Kociszew|Kociszewa]]. O gorącej atmosferze pracy niech świadczy np. fakt, że podczas jednego z powiatowych zjazdów w jasienieckiej sali teatralnej - trzystu delegatów obradowało bez przerwy od godziny wpół do czternastej do wpół do osiemnastej. Wszędzie odczuwano te same potrzeby, co w Belsku. Oto w Pacewie pod przewodnictwem ks. Wilkoszewskiego i Urbanowicza zebranie gromadzkie uchwaliło, że nieużytki w tejże wsi mają być zamienione na szkółkę drzew owocowych i tzw. wzorowy sad.
Koniec pierwszego ćwierćwiecza na grójeckiej wsi był bogaty w inicjatywy organizacyjne. Zaznaczmy, że pozytywne rolę odegrali tu proboszczowie, np. w [[Belsk Duży|Belsku]] ks. Dąbrowski, w [[Goszczyn|Goszczynie]] ks. Stefan Roguski, w [[Przybyszew|Przybyszewie]] ks. Stanisław Wilkoszewski. Rozwojowi kółek patronował zasłużony Zygmunt Racięcki z [[Kociszew|Kociszewa]]. O gorącej atmosferze pracy niech świadczy np. fakt, że podczas jednego z powiatowych zjazdów w jasienieckiej sali teatralnej - trzystu delegatów obradowało bez przerwy od godziny wpół do czternastej do wpół do osiemnastej. Wszędzie odczuwano te same potrzeby, co w Belsku. Oto w Pacewie pod przewodnictwem księży Wilkoszewskiego i Urbanowicza zebranie gromadzkie uchwaliło, że 40 mórg nieużytków w tejże wsi mają być zamienione na szkółkę drzew owocowych i tzw. wzorowy sad.
 
Poszczególne stowarzyszenia zatrudniały instruktorów ogrodnictwa. Oprócz Urbanowicza można wskazać choćby Juliusza Blumentala, byłego pomocnika inspektora Ogrodu Pomologicznego w Warszawie. To właśnie oni wygłaszali prelekcje, organizowali kursy dla rolników, inspirowali zakładanie fachowych księgozbiorów. Od nich sztuki prześwietlania koron drzew uczyli się pionierzy grójeckiego sadownictwa, jak np. rodzina Korczaków.
 
W Podgórzycach modę na jabłonie zapoczątkował zaraniarz Jan Cieślak (1872–1962). W latach 1911–1912 współpracował z działaczką oświatową tajnego Towarzystwa Kultury – Władysławą Głodowską-Sampolską, która po latach wspominała: ''Jan Cieślak, choć bardzo zapracowany i niemający wiele czasu, czytał przy każdym obiedzie. Obok miski z jedzeniem leżały pisma, broszury albo książka.'' Cieślak, skonstatowawszy wysoką cenę gruszek na targu w Warszawie, w 1900 r. założył w Podgórzycach pierwszy sad. Sam produkował i sam sprzedawał! W 1918 r. zbudował z piaskowo-cementowych pustaków przechowalnię owoców – pierwszą w Polsce. W latach 30. wzniósł kolejne. W ten sposób zasłużył na miano pioniera przechowalnictwa.


Z drugiej strony wśród pionierów grójeckiego sadownictwa spotkać można przedstawicieli ziemiaństwa. Można nawet mówić o włościańsko-ziemiańskiej konkurencji w tej dziedzinie. Pozytywną rolę odegrał Tadeusz Marian Daszewski (1882–1972), rodem z Brzumina koło Góry Kalwarii. W 1907 r. odkupił on od ojca majątek Nowa Wieś koło Warki. Uczestnicy organizowanych przez niego mityngów hippicznych dobrze znali jego pasję sadowniczą. Ok. 1912 r. założył przecież sad, a następnie stale go powiększał (do 115 ha) i unowocześniał. Wyprodukowany towar sprzedawał w firmowych opakowaniach, i to nie tylko na rynku krajowym, ale i zagranicznym (Anglia). Do Nowej Wsi przyjeżdżali wycieczkowicze, praktykanci z uczelni rolniczych. Daszewski wygłaszał pogadanki w radio, publikował artykuły. Propagował przetwórstwo owocowe (np. wyrób marmolady na potrzeby wojska). W 1937 r. zainicjował powołanie Związku Producentów Owoców.
Wysunięty przez Daszewskiego postulat zrzeszania się producentów owoców stanowił odpowiedź na niedostatek świadomości ekonomicznej grójeckich chłopów. Owszem, działało Okręgowe Towarzystwo Organizacji i Kółek Rolniczych, które promowało chemiczną ochronę sadów, przechowalnictwo owoców czy nowe odmiany jabłoni. W 1935 r. dr Czesław Stankiewicz wprowadził w swoim sadzie w Błędowie opryskiwanie cieczami bordoską i kalifornijską. Mniej więcej wtedy w Górze Kalwarii produkcję opryskiwaczy rozpoczął Kulmatycki. Grójeckie nazywano nawet polską Kalifornią. Cały czas były to jednak dopiero początki.
=== Okręgowe Towarzystwo Organizacji i Kółek Rolniczych ===
W 1920 r. utworzono Okręgowe Towarzystwo Organizacji i Kółek Rolniczych, które twórczo wspierało m.in. rozwój sadownictwa. Tuż przed wojną na podstawie stu osiemdziesięciu sześciu lustracji stwierdzono, że ok. 60% sadów było opryskiwanych przeciwko szkodnikom. Jako że w ubiegłych latach członkowie kółek przepłacali przy zakupie chemikalii, sprowadzono karbolinę (firmy „Azot“) w cenie dziewięćdziesiąt sześć groszy, co przedstawia tabela:
W 1920 r. utworzono Okręgowe Towarzystwo Organizacji i Kółek Rolniczych, które twórczo wspierało m.in. rozwój sadownictwa. Tuż przed wojną na podstawie stu osiemdziesięciu sześciu lustracji stwierdzono, że ok. 60% sadów było opryskiwanych przeciwko szkodnikom. Jako że w ubiegłych latach członkowie kółek przepłacali przy zakupie chemikalii, sprowadzono karbolinę (firmy „Azot“) w cenie dziewięćdziesiąt sześć groszy, co przedstawia tabela:
{| class="wikitable mw-collapsible mw-collapsed"
{| class="wikitable mw-collapsible mw-collapsed"
Linia 165: Linia 176:
== Sadownictwo w PRL-u ==
== Sadownictwo w PRL-u ==
Po II wojnie światowej wskutek działalności placówek naukowych i ich filii terenowych (Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach) sadownictwo jeszcze bardziej się upowszechniło. Wprowadzono nowe urządzenia niezbędne do usprawniania prac w sadzie (ciągniki, opryskiwacze konne, a następnie ciągnikowe), skuteczniejsze środki ochrony roślin i plenniejsze odmiany, co doprowadziło do zwiększenia produktywności nasadzeń.
Po II wojnie światowej wskutek działalności placówek naukowych i ich filii terenowych (Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa w Skierniewicach) sadownictwo jeszcze bardziej się upowszechniło. Wprowadzono nowe urządzenia niezbędne do usprawniania prac w sadzie (ciągniki, opryskiwacze konne, a następnie ciągnikowe), skuteczniejsze środki ochrony roślin i plenniejsze odmiany, co doprowadziło do zwiększenia produktywności nasadzeń.
=== Spółdzielnia Ogrodnicza ===
Pozytywną rolę w rozwoju sadownictwa po II wojnie światowej odegrała Spółdzielnia Ogrodnicza w Grójcu. Powstała w 1945 r. – jako Spółdzielnia Owocarsko-Warzywnicza. W pierwszych latach istnienia prowadziła działalność handlową, uruchomiła m.in. produkcję pulpy truskawkowej, popularyzowała w regionie uprawę truskawek. Sielanka skończyła się wraz z upaństwowieniem spółdzielni. W latach 1950–1956 w jej miejsce działało Przedsiębiorstwo Skupu Owoców i Warzyw. Spółdzielnia zmartwychwstała w 1957 r. jako Rejonowa Spółdzielnia Ogrodnicza w Grójcu. W następnych latach prowadziła skup owoców, a także znacząco przyczyniła się do rozwoju i unowocześnienia branży sadowniczej w regionie. Dla sadowników organizowała spotkania szkoleniowe i uniwersytety ogrodnicze (sadownicze). Partycypowała we wprowadzeniu do produkcji opryskiwacza wirnikowego Huragan konstrukcji inż. Janiszewskiego. Uczestniczyła w tworzeniu zorganizowanej ochrony sadów w oparciu o ustalone naukowo prognozy i sygnalizację. Sprawowała patronat nad [[Liceum Ogólnokształcące im. Piotra Skargi w Grójcu|LO w Grójcu]] i Zespołem Szkół Ogrodniczych w Nowej Wsi.


=== Święto Kwitnących Jabłoni ===
=== Święto Kwitnących Jabłoni ===
Linia 174: Linia 188:


=== Nieoceniony Pieniążek ===
=== Nieoceniony Pieniążek ===
Synonimem polskiego sadownictwa jest [[Szczepan Pieniążek|Szczepan Aleksander Pieniążek]]. Urodził się 27 grudnia 1913 r. w Słupie (powiat garwoliński). Studiował na Uniwersytecie Warszawskim i na Uniwersytecie Cornella w Ithaca, w stanie Nowy Jork. Był profesorem w Wyższej Szkole Rolniczej w Kingston. Od razu po powrocie do kraju w 1946 roku rozpoczął działalność pedagogiczno-naukową. Związał się z Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego, gdzie został kierownikiem Katedry Sadownictwa i dziekanem Wydziału Ogrodniczego. W 1951 r. stworzył Instytut Sadownictwa (od 1978 r. Instytut Sadownictwa i Kwiaciarstwa) w Skierniewicach, któremu z czasem podporządkowano należące dotąd do SGGW zakłady terenowe, np. w Nowej Wsi koło Warki. Pełnił szereg funkcji w Polskiej Akademii Nauk.
Nie sposób wymienić nawet części instytucji czy osób, które mają swój udział w stworzeniu grójeckiego zagłębia sadowniczego. Koniecznie trzeba jednak wspomnieć tego, który jest symbolem polskiego sadownictwa.
 
Pieniążek oddziaływał na Grójeckie w różny sposób. Jako profesor SGGW, która kształci m.in. młodzież z Grójecczyzny. Jako dyrektor Instytutu w Skierniewicach, który gromadzi kadrę świetnych naukowców, dzięki którym Polska przeżyła rewolucję ogrodniczą. Jako autor mnóstwa oryginalnych rozpraw naukowych, a także pozycji o charakterze popularnonaukowym. Klasycznym tytułem jego pióra jest podręcznik akademicki "Sadownictwo" (wydanie pierwsze - 1954 r.). Jako aktywny publicysta, np. gdy walczył ze "świętymi krowami w zajęczej skórze', uszkadzającymi drzewa w rejonie Mogielnicy.  


Osobiście po raz pierwszy zetknął się z grójeckimi sadownikami już w maju 1946 r. Porównując ich z amerykańskimi farmerami, doszedł do wniosku, że tutaj lepiej niż za Oceanem rozpoznaje się odmiany, zaś zdecydowanie gorzej niż tam chroni się sady przed chorobami i szkodnikami. W jego przekonaniu ochroniarstwo to abecadło sadownictwa. Uznał więc to za priorytet: nauczenie Grójeckiego ochrony. Z tym zagadnieniem wiąże się historia motorowego opryskiwacza typu "huragan" (prototyp opracowany w Skierniewicach przez inżyniera T. Janiszewskiego). Niestety, zakłady przemysłowe nic chciały się podjąć produkcji. Dopiero dzięki staraniom Powiatowego Związku Ogrodniczego, Rejonowej Spółdzielni Ogrodniczej, Powiatowego Związku Kółek Rolniczych oraz Pieniążka dotarto do władz centralnych, które zadecydowały, że produkcja tego aparatu odbywać się będzie w Grójeckich Zakładach Przemysłu Terenowego. Potem produkcję przeniesiono do Pilczyc kolo Wrocławia. "Huragan" w znaczącym stopniu przyczynił się - twierdzi Pieniążek - do podniesienia ochroniarstwa na wyższy poziom, a po modyfikacjach stał się nowoczesną "ślęzą".  
Szczepan Aleksander Pieniążek (1913–2008), bo o nim mowa, wywodził się z rodziny chłopskiej. Studiował najpierw na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie – w czasie II wojny światowej – w USA, gdzie rozpoczął karierę naukową. Zaraz po wojnie wrócił do kraju, by promować sadownictwo. Czynił to przede wszystkim jako wykładowca w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz założyciel i dyrektor Instytutu Sadownictwa i Kwiaciarstwa) w Skierniewicach. W 1954 r. wydał klasyczny podręcznik akademicki ''Sadownictwo''. Pełnił odpowiedzialne funkcje w PAN, działał m.in. w Międzynarodowym Towarzystwie Nauk Ogrodniczych.  


Mistrz znalazł w Grójeckiem pojętnych uczniów. Wprawdzie nic miał czasu na częste z nimi spotkania, ale i te, które były, mocno wbity się w jego pamięć. Raz w Nowej Wsi sala nie mogła pomieścić słuchaczy i musiał kilka razy powtarzać wykład. Innym razem - podczas obrony pracy doktorskiej na SGGW - dostrzegł - "w samym kąciku" dwóch grójeckich sadowników. "Siedzieli, może trochę onieśmieleni - wspomina - Obserwowałem ich uważnie, jak łapczywie chwytali każde słowo autoreferatu doktoranta, każde słowo wypowiedziane nad autoreferatem". Grójeckie było dla Pieniążka swoistym poligonem doświadczalnym, na którym próbowano najnowsze zalecenia ochrony sadów, najnowsze odmiany itp., wprowadzane następnie do szerokiego upowszechniania. Niejeden doktorat z dziedziny sadownictwa powstał w wyniku badań w grójeckich sadach. Pieniążek kształtował polskie sadownictwo na wzorach amerykańskich. Doprowadził je do specjalizacji i intensyfikacji, będących podstawą wielkotowarowości i zdrowej ekonomiki. Dzięki niemu sady zmieniły swój wygląd: z wysokich i rzadkich na niskie i gęste. Stały się wydajniejsze: z przemiennie owocujących owocujące regularnie. Sukcesy polskiego sadownictwa umożliwiły odbycie w Polsce w 1974 r. Międzynarodowego Kongresu Ogrodniczego. Uczestnikom Kongresu pokazano sady grójeckie, "nic gorsze, niż te, jakie w podobnych warunkach klimatycznych i glebowych można znaleźć w Ameryce, Holandii czy RFN".  
Wiosną i latem 1946 r. udał się w Grójeckie, aby zapoznać się z najważniejszym polskim rejonem sadowniczym. Dostrzegł, że nasz rolnik zna się na odmianach, ale nie na chorobach i szkodnikach, przez co osiąga niskie plony. Postawił więc na ochronę roślin, a Grójeckie stało się jego poligonem doświadczalnym. ''Najnowsze zalecenia dotyczące ochrony sadów, najnowsze wprowadzane przez nas odmiany'' – pisał – ''zawsze najwcześniej znajdowały swoje szerokie zastosowanie w grójeckich sadach''. Profesor, jeśli tak można rzec, usunął z naszego krajobrazu majestatyczne jabłonie wraz z pasącymi się w ich cieniu krowami. Promował bowiem sadzenie drzew na podkładkach karłowych czy półkarłowych, co oznaczało zniżenie sadów, mniejsze rozstawy między drzewami i rzędami, a w konsekwencji dużo więcej drzew na hektar. A gdy jeszcze w rzędach zaczęto stosować ugór herbicydowy, to i mućki ostatecznie znikły z tutejszego pejzażu. Za to wciąż – pomimo sukcesów profesora w walce z dziką zwierzyną – plagą są zające gotowe skonsumować cały młody sad. O gryzoniach, o opryskiwaniu sadów z samolotów i innych sprawach profesor opowiedział w ''Pamiętniku sadownika''.


=== Eligiusz Gajewski i Zakład Doświadczalny w Nowej Wsi ===
=== Eligiusz Gajewski i Zakład Doświadczalny w Nowej Wsi ===
[[Eligiusz Gajewski|Eligiusz Andrzej Gajewski]] przyszedł na świat 30 listopada 1923 r. w Warce jako syn Antoniego, nauczyciela i rolnika oraz Stefanii z Rutkowskich. Ukończywszy szkołę podstawową w rodzinnym miasteczku, idąc za radą stryja kanonika Stanisława Gajewskiego, zdał egzamin do Liceum Ogrodniczego w Ursynowie. W latach 1946-1951 studiował na Wydziale Ogrodniczym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, uzyskując dyplom inżyniera ogrodnictwa - magistra nauk agrotechnicznych. Swoją wiedzę sadowniczą pogłębiał na stażach w USA (1957-1958, 1977) i Holandii (1962). Tu ważne wtrącenie: Gajewski znalazł się w pierwszej, ośmioosobowej grupie, jaka wyjechała na staż do Stanów Zjednoczonych. Amerykanie z początku z nieufnością patrzyli na przybyszów z komunistycznego kraju, przysłanych przez Pieniążka. Leon Pierson, sadownik ze stanu Michigan, u którego praktykował Gajewski, opowiadał po latach Pieniążkowi: "Ale wiesz, kiedy Elek uścisnął mi rękę, było w tym uścisku coś takiego, że przepadły gdzieś wszystkie moje wahania i obawy, z miejsca się zdecydowałem". W rezultacie tego pierwszego pozytywnego kontaktu z Polakiem, Pierson już co roku przyjmował polskich stażystów, a w lipcu 1977 r. gościł z rewizytą w Nowej Wsi.  
W 1946 r. prof. Pieniążek odwiedził m.in. Nową Wieś koło Warki. W tym czasie część rozparcelowanego majątku, należącego wcześniej do Tadeusza Daszewskiego, zajmowało gospodarstwo Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Z dniem 1 stycznia 1952 r. powołano tu Sadowniczy Zakład Doświadczalny – placówkę terenową Instytutu Sadownictwa w Skierniewicach. Placówka prowadziła prace naukowo-badawcze, których wyniki publikowano w pismach naukowych, a następnie wdrażano w życie. Organizowano szkolenia, pokazy, lustrowano chłopskie sady. Lobbowano w sprawach służących rozwojowi grójeckiego sadownictwa, m.in. za wybudowaniem Zakładu Przetwórczego w Tarczynie i Zespołu Szkół Ogrodniczych w Nowej Wsi. Wieloletnim dyrektorem Sadowniczego Zakładu Doświadczalnego w Nowej Wsi był Eligiusz Gajewski (1923–1990), warczanin, absolwent Szkoły Ogrodniczej na Ursynowie i Wydziału Ogrodniczego SGGW.  
 
Pan Eligiusz jako jeden z nielicznych, którzy kończyli wówczas wyższą uczelnię, wrócił w rodzinne strony. Pieniążek wyznaczył go na stanowisko dyrektora majątku Nowa Wieś na kilka miesięcy przed ukończeniem przez niego studiów. Gajewski przyjechał do [[Nowa Wieś|Nowej Wsi]] 1 marca 1951 r. Objął w zarząd gospodarstwo o powierzchni ponad osiemdziesięciu hektarów (w tym 45 hektarów sadów), należące wtedy do SGGW, a przed reformą rolną do znanego nam już pioniera Daszewskiego. W 1952 r. Nowa Wieś wstała przejęta przez nowo powstały Instytut Sadownictwa w Skierniewicach. Odtąd Skierniewice i Nowa Wieś powstają w łączności.  
 
Początek? Stare, walące się, dziewiętnastowieczne budynki, brak światła, dróg, wodociągów. Był to efekt m.in. złego zarządzania majątkiem w latach 1945-1951 (częste zmiany kierownika) oraz zwykłej powojennej biedy. Perłą w nędzy była wentylowana przechowalnia o pojemności siedemdziesięciu ton (1948 r.) Pod rządami Gajewskiego nastąpił dynamiczny rozwój. Wzrosła powierzchnia gospodarstwa: w 1954 r. pozyskano resztówkę majątku [[Rytomoczydła]] od PGR-u, a w 1973 r. resztówkę gospodarstwa Winiary od Mazowieckich Zakładów Przemysłu Owocowo-Warzywnego. Ogółem obszar wzrósł do 223 hektarów. Organizacja Zakładu Doświadczalnego polegała m.in. na: zelektryfikowaniu gospodarstwa, wyremontowaniu wszystkich budynków, zbudowaniu osiedla mieszkaniowego, nowych budynków gospodarczych (przechowalnia i chłodnia), wodociągów, kanalizacji, oczyszczalni ścieków, centralnej kotłowni oraz utwardzeniu dróg i podwórza, modernizowaniu i powiększaniu nasadzeń sadowniczych, zorganizowaniu Działu Doświadczalnego.
 
Wspomniany Dział Doświadczalny prowadził prace naukowe, których wyniki były podstawą powzięcia ważnych decyzji administracyjno-produkcyjnych na rzecz sadownictwa, a przekazywano je do produkcji sadowniczej w postaci konkretnych zaleceń w poradnictwie indywidualnym. Pracownikami naukowymi w Nowej Wsi (zarazem instruktorami) byli m.in. Krystyna Durska, Tomasz Kozłowski, Barbara Strzałkowska, Jadwiga Dadej, Ryszard Zając, Kazimierz Olszewski, Mieczysław i Teresa Mrozowscy. I sam Gajewski.  


Spośród wyżej wymienionych na uwagę zasługuje zwłaszcza skromne małżeństwo Mrozowskich zamieszkałe w Nowej Wsi. Teresa Maria urodziła się 4 marca 1929 r. w Krakowie jako córka nauczycieli. Wykształcenie szczebla podstawowego i średniego uzyskała we wsi Szeligi (powiat Opatów) w Ostrowcu Świętokrzyskim, studiowała na SGGW. W latach 1965-1966 odbyła roczny staż naukowy w USA. W Nowej Wsi w latach 1952-1981 m.in. kierowała Zakładem Doświadczalnym w czasie pierwszego pobytu Gajewskiego w Ameryce oraz badała skuteczność danych środków grzybobójczych przy zwalczaniu parcha jabłoni oraz nasionnicę trześniówkę. Na marginesie. Trzeba podziękować jej za to, że w 1970 r. zaprowadziła kronikę (częściowo w formie pamiętnika) 'Instytutu" w Nowej Wsi, obejmującą okres 1945-1981. Kronika - pełna fotografii - prowadzona według klarownego klucza, pisana dobrym językiem, stanowi źródło poznania nie tylko historii gospodarczej naukowej Nowej Wsi, ale także życia społeczno-obyczajowego. Autorka włączyła bowiem w narrację fakty z różnych dziedzin rzeczywistości społecznej i dużą dozę obiektywizmu. Mąż pani Teresy, Mieczysław Walenty, urodzony 2 września 1925 r. w Zapniowie w rodzinie chłopskiej, edukował się w Pawłowie (województwo kieleckie), Starachowicach i na SGGW. W Nowej Wsi w latach 1952-1986 podejmował badania nad przechowalnictwem owoców, wpływem cięcia na owocowanie, przemiennością owocowania, nawożeniem i walką z chwastami. Rezultaty swoich obserwacji i eksperymentów Mrozowscy publikowali m.in. w "Pracach Instytutu Sadownictwa w Skierniewicach" (zazwyczaj opracowania zbiorowe) oraz w prasie fachowej (np. "Owoce Warzywa Kwiaty", "Sad Nowoczesny", 'Hasło"). Jednakże publikacje naukowe, a nawet popularne rzadko docierają do sadowników. Tym bardziej nic trafiały pod strzechę w pierwszych latach po wojnie. Brakowało wtedy jakiejkolwiek służby instruktorskiej. Gajewski, Mrozowscy i inni pracownicy naukowi Nowej Wsi przemierzyli obszar od Mszczonowa do Wilgi i od Góry Kalwarii do Nowego Miasta i Przysuchy. Szkolenia odbywały się w nieogrzewanych pomieszczeniach (nie narzekano). Poziom wiedzy sadowniczej był jeszcze, ogólnie rzecz biorąc, niski. Niektórzy pytali np.: "Czy pień drzewa rośnie?" Na wyjaśnienia Gajewskiego replikowano: 'Panie, Pan tak nas namawia do opryskiwania sadów, a tu mój sąsiad w ogóle nie opryskiwał drzew i miał znacznie lepsze owoce, chociaż ja pryskałem cztery razy". Później przyszły inne formy szkolenia, na czele z Ogrodniczym Uniwersytetem Powszechnym. Do porządku dziennego należały wycieczki przyjeżdżające po naukę do Nowej Wsi z różnych regionów Polski, z zagranicy. Warto tu przypomnieć, że gdy młody Gajewski zjawił się w Nowej Wsi, trochę się z niego podśmiewali starzy grójeccy sadownicy. Jednak dość prędko, widząc pięknie kwitnące sady nowowiejskie, wzrastające zbiory (z około stu wzrosty one do półtora tysiąca ton rocznie), zaczęli się na nim wzorować. Na pewno i pobyt w USA dodał Gajewskiemu powagi. Wśród dostojników państwowych, którzy naocznie przekonali się o osiągnięciach dyrektora, naukowców i załogi, był - odnotujmy z obowiązku kronikarskiego - Edward Gierek (24 maja 1973 r.). Na zdjęciach rejestrujących ten moment widzimy kroczącego wielkimi krokami, wysokiego 1 Sekretarza, a obok niego - niższego, gestykulującego pana Eligiusza.
Instytut w Nowej Wsi nie przetrzymał transformacji ustrojowej. W 1995 r. jego majątek przekazano Zespołowi Szkół Ogrodniczych im. Tomasza Nocznickiego; a w 1998 r. instytut rozwiązano.
 
Dyrektor Gajewski ma swój wymierny udział także w tworzeniu całej infrastruktury regionalnej, np. przy założeniu Sadowniczej Spółdzielni Usługowo-Handlowej w Grójcu i Wareckiej Spółdzielni Ogrodniczej w Warce, załatwieniu sprawy "huragan", rozbudowie przemysłu przetwórczego (Tarczyn) i produkcji szkółkarskiej (Księżowola), tworzeniu średniego szkolnictwa ogrodniczego (Nowa Wieś). Uczestniczył w opracowywaniu planów perspektywistycznych dla sadownictwa w rejonie grójecko-wareckim. Działał w samorządach (radny Powiatowej Rady Narodowej w Grójcu, radny Wojewódzkiej Rady Narodowej w Warszawie, członek Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Radomiu) i w spółdzielczości (prezes Rady Nadzorczej Spółdzielni Ogrodniczej w Grójcu i prezes Wojewódzkiej Spółdzielni Ogrodniczej w Radomiu).
 
Gajewski odznaczony został orderami, wyróżnieniami, nagrodami: "Za zasługi dla województwa warszawskiego" (dwukrotnie), Zloty Krzyż Zasługi, "Zasłużony Działacz Ruchu Spółdzielczego", nagroda Ministra Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki za udział w pracy pt. "Opracowanie kompleksowych zabiegów doprowadzających jabłonie do corocznego owocowania", Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Medal 30-lecia PRL, Nagroda II stopnia im. Jana Kochanowskiego, Nagroda Ministra Rolnictwa za udział w pracy pt. "Opracowanie i wdrożenie nowoczesnej metody uprawy malin", Medal 40-lecia PRL, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Eligiusz Gajewski niemal do końca swego żywota pełnił obowiązki dyrektora Zakładu Doświadczalnego w Nowej Wsi. Zmarł 22 sierpnia 1990 r. w wyniku choroby nowotworowej. Pochowany został na cmentarzu w Warce. Pozostawił po sobie żonę Krystynę, która w Nowej Wsi była jego "prawą ręką" (np. prowadzenie biura), oraz trójkę dzieci.  


=== Klęska roku 1987 ===
=== Klęska roku 1987 ===
Linia 205: Linia 207:


== Czasy współczesne ==
== Czasy współczesne ==
W ostatnich kilku latach – z nadzieją – obserwujemy pewną stabilizację na rynku owocarskim. Poszczególne grupy producenckie i firmy eksportowe znacząco rozwinęły swoją infrastrukturę, handel zdaje się nabierać rozpędu. Eksport jabłek, z grójeckimi na czele, to wizytówka całego polskiego eksportu.
W przeszłości panowały różne mody odmianowe, zwłaszcza w sadach jabłoniowych. Starsi konsumenci z rozrzewnieniem wspominają koksy, kosztele, malinówki czy papierówki. W nasadzeniach dominują odmiany typu Idared, Gloster czy Szampion, lecz co roku szkółkarze oferują nowe i każdy sadownik ciągle musi aktualizować swoją wiedzę pomologiczną.
5 października 2011 r. jabłka grójeckie zostały wpisane do rejestru Unii Europejskiej jako produkt pod znakiem Chronione Oznaczenie Geograficzne. Ochroną objęto ponad 40 odmian, w tym Gala, Gloster, Idared, Lobo, Ligol) uprawianych na ściśle wyznaczonym obszarze. W województwie mazowieckim jest to 21 gmin, w łódzkim 5 gmin. Gminy o największej koncentracji upraw to: [[Gmina Belsk Duży|Belsk Duży]], [[Gmina Błędów|Błędów]], [[Gmina Grójec|Grójec]], [[Gmina Warka|Warka]] (do 70% upraw).
5 października 2011 r. jabłka grójeckie zostały wpisane do rejestru Unii Europejskiej jako produkt pod znakiem Chronione Oznaczenie Geograficzne. Ochroną objęto ponad 40 odmian, w tym Gala, Gloster, Idared, Lobo, Ligol) uprawianych na ściśle wyznaczonym obszarze. W województwie mazowieckim jest to 21 gmin, w łódzkim 5 gmin. Gminy o największej koncentracji upraw to: [[Gmina Belsk Duży|Belsk Duży]], [[Gmina Błędów|Błędów]], [[Gmina Grójec|Grójec]], [[Gmina Warka|Warka]] (do 70% upraw).